Hyundai coraz bardziej “trendy” – nowy i20 Active

Nowy Hyundai i20 święci triumfy w Europie, w Polsce szaleje obecnie jego kampania reklamowa, a tymczasem w Indiach…

Pamiętacie jeszcze czasy Getza czy Atosa? Zapomnijcie o nich. Dzisiejszy dzień dla Hyundaia w Polsce rozpoczął bowiem zupełnie nową epokę. Co to za dzień? Oczywiście oficjalna prezentacja modelu i20 w kraju nad Wisłą. Pewnie zastanawiacie się nad tym, dlaczego uważam to wydarzenie za takie interesujące? Otóż dlatego, że dla koreańskiej marki nowy i20 to prawdziwy przełom stylistyczny, a dla europejskich kierowców możliwość przesiadki do czegoś bardziej interesującego niż nudna Fabia, straszna Corsa czy zupełnie pozbawione żywiołowości Polo.

1388 Hyundai coraz bardziej trendy   nowy i20 Active

W Indiach zwykłe i20 to jednak za mało. Spełniając marzenia o małym i niedrogim crossoverze, Hyundai zaprezentował tam wersję i20 Active. Samochód wyposażono w większy o 20 mm prześwit, 16-calowe koła, plastikowe osłony nadwozia oraz specjalne nakładki na pedały. I na tym niestety koniec. W i20 Active nie ma bowiem ani napędu na obie osie ani wzmocnionych silników czy bardziej przydatnych w terenie skrzyń biegów o krótszych skokach. Jest za to cała masa elektroniki z diodami LED do jazdy dziennej, światłami doświetlającymi zakręty, automatyczną klimatyzacją, bezkluczykowym dostępem do auta, radiem z portem USB i systemem Bluetooth na czele.

I20 Active ma trafić do sprzedaży w Indiach już niebawem. Na szczęście producent nic nie mówi o dystrybucji tego modelu w Europie. Spójrzcie na niego dobrze – jeśli nie wiecie jak zepsuć udany projekt, to i20 Active jest właśnie tego świetnym przykładem…

Adam Gieras

fot. Hyundai India 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz pomału doprowadzane do perełki Audi A4 B5 1.9 TDI 116 KM. Chciałbym na co dzień jeździć japońską limuzyną z lat 90-tych, np. Lexusem LS400. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...