Znalezione: Ford Focus RS – prawie youngtimer i nadal bardzo szybki hot-hatch!

Jeżeli marzycie o najnowszej generacji Forda Focusa RS (tak, też jestem strasznie ciekawy, jak działa drift mode!), ewentualnie śnicie po nocach o drugiej edycji modelu z jego klangiem pięciu cylindrów, ale nie stać Was na realizację tych marzeń, oto recepta na troski. Nie będzie tanio, ale jednak… taniej.

Przed Wami Ford Focus RS generacji pierwszej. Można uznać go za następcę legendarnego Escorta Coswortha. Chociaż nie zdobył aż takiej sławy, jak poprzednik, zapisał się na stałe w panteonie słynnych, szybkich Fordów.

Podobnie jak Escorta, pierwszego RSa napędzała dwulitrowa, turbodoładowana jednostka. Produkowała 215 koni mechanicznych i współpracowała z pięciobiegowym “manualem”. Samochód słynął z bardzo dobrego prowadzenia. Już standardowy Focus zbierał same pochwały za to, jak zachowuje się na zakrętach, zaś dzięki zastosowaniu szpery Quaife, czy zmodyfikowanego zawieszenia, RS-ka radziła sobie jeszcze lepiej.

O hamowanie dbał zestaw Brembo, we wnętrzu zastosowano kubły Sparco, a felgi firmowało OZ. Ogólnie rzecz biorąc, w stosunku do “zwykłego” Focusa, zmieniono lub zmodyfikowano aż 70% części. Między październikiem 2002 roku a listopadem 2003 wyprodukowano zaledwie 4501 egzemplarzy modelu, z czego aż 2147 trafiło na Wyspy Brytyjskie.

Jeden z takich samochodów, oczywiście w specyfikacji z kierownicą po “chrześcijańskiej stronie” jest właśnie wystawiony na sprzedaż. Przeszedł szereg modyfikacji, mających na celu głównie polepszenie osiągów. Zmieniono m.in. turbosprężarkę, dolot czy układ wydechowy. Seryjny RS osiągał setkę w 6.7 sekundy. Tutaj ten czas zapewne poprawiono… ale uwaga! Dawniejsze mocne hot hatche – a do takich zalicza się ten Ford – bywały ciężkie w obyciu!

Cena tego egzemplarza to 39 500 zł. Nie jest tanio, ale za porządnie utrzymany egzemplarz RS’a drugiej generacji trzeba wydać sporo ponad dwa razy tyle.

Niezły sposób na stanie się posiadaczem świetnego, unikatowego i bardzo męskiego auta!

 

ogłoszenie >>>tutaj<<<

 

Mikołaj Adamczuk 

fot. otomoto.pl

 

Dyskusja

komentarzy