Hity polskiego rynku motoryzacyjnego w 2003 r.

Jakie auta sprzedawały się w Polsce przed wejściem do Unii Europejskiej? Przedstawiamy Top 10 najlepiej sprzedających się modeli i marek w Polsce w 2003 roku, a także garść ciekawostek na temat rynku.

Dla tego artykułu powinienem stworzyć na stronie specjalny dział pod tytułem ‘Dezaktualności’. Rzecz dotyczy polskiego rynku motoryzacyjnego, ale przed wejściem Polski do Unii Europejskiej. To był zupełnie inny świat. Dziś już przyzwyczailiśmy się, że w każdym miasteczku jest przynajmniej jeden komis po brzegi wypełniony świeżutkimi autami z Niemiec. No, może nie całkiem, bo zwykle mają po 10 lat i mityczne ‘180 tysięcy’ na liczniku. Każdego roku importujemy około miliona aut używanych!

Przed 1 maja 2004 roku tak nie było. Samochody z zagranicy obłożone były horrendalnym cłem. Polak potrafi obejść każde przepisy, więc można było pokombinować i sprowadzić sobie auto jako ‘składak’, czyli z silnikiem osobno od budy. Wiązało się to z trudnościami czysto organizacyjnymi, ale dla zdeterminowanego nabywcy mogło stanowić ciekawą opcję. Ciekawą, bo zwykły Kowalski miał już nieco dość krajowych samochodów używanych – były to głównie auta polskiej produkcji, które w PRL-u zachwycały, ale w latach 90. i wczesnych 2000. były już po prostu złem koniecznym. Nic dziwnego, że sprzedaż nowych aut w salonach kwitła w najlepsze.

Fiat liderem polskiego rynku

Już sam ten nagłówek niech świadczy o tym jak daleko na osi czasu jesteśmy. W 2003 roku w salonach nowością był Fiat Panda II produkowany w Tychach. Mało kto pamięta już, że początkowo auto miało nazywać się Gingo, ale Renault twierdziło, że jest zbyt podobnie do Twingo. Zmieniono więc na Pandę, ale to nie miało znaczenia dla 6955 osób, które zamówiły ten samochód zanim minęło 1,5 miesiąca od rozpoczęcia sprzedaży.

Mówimy o czasach, gdy Kimi Raikkonen był młodym, dobrze zapowiadającym się kierowcą McLarena, a szczytem marzeń dla Polaka stało się BMW E60. W pół roku od debiutu tego modelu w Polsce kupiło go zaledwie 130 klientów. W końcówce roku Daimler-Chrysler rozpoczął w naszym kraju sprzedaż Maybacha 57 i 62. Auto to z miejsca stało się najdroższą osobówką z ceną od 1 655 400 zł. Dłuższy wariant 62 zaczynał się od 1 920 450 zł. Na liście opcji m.in. panoramiczny szklany dach (76 613 zł) czy szyba oddzielająca szofera od przedziału z tyłu za, bagatela, 155 872 zł! Przez pierwsze kilka miesięcy sprzedano 1 sztukę tej limuzyny.

Najpopularniejsze marki

Top 15 polskiego rynku w podziale na marki (01-09.2003):

MarkaWielkość sprzedaży (szt.)
1. Fiat45 255
2. Skoda31 097
3. Toyota27 656
4. Renault27 301
5. Opel24 234
6. Peugeot19 195
7. Ford17 042
8. Volkswagen11 773
9. Citroen11 656
10. Seat7485
11. Daewoo6931
12. Nissan6503
13. Honda5224
14. Mercedes-Benz2892
15. Suzuki2318

Ogółem w 2003 r. w Polsce sprzedano 363 tys. samochodów. Przejdźmy do podziału na najpopularniejsze modele.

10. Skoda Octavia – 10 981 szt.

Dziś to murowany kandydat do Top 5 polskiego rynku, ale głównie za sprawą klientów flotowych. W 2003 Octavia mk1 była u schyłku generacji, bo w 2004 r. zaprezentowano następcę. Nie przeszkadzało to Skodzie sprzedawać starszą generację pod nazwą Octavia Tour równolegle z nową jeszcze do 2010 r. Wtedy to była normalna praktyka rynkowa, że starszy model utrzymuje się w gamie razem z nowym, bo odpowiednie zróżnicowanie cenowe powodowało trafianie w różne grupy klientów. Octavia w 2003 roku miała bardzo szeroką gamę silnikową oraz oczywiście dwa nadwozia – liftback i kombi. Za czeskiego kompakta z mułowatym silnikiem 1.4 75 KM trzeba było zapłacić co najmniej 46 720 zł. Kombi było około 3500 zł droższe. Bogatsze warianty z legendarnym motorem 1.9 TDI kosztowały 60-65 tys. zł bez dodatków. Szczyt gamy to wcale nie RS z silnikiem 1.8T 180 KM (85 310 zł), a luksusowy Laurin&Klement z dieslem 1.9 TDI (od 90 820 zł).

skoda octavia 4
Średnia cena Octavii w Polsce wynosiła 65 598 zł.

9. Ford Focus – 11 751 szt.

Można powiedzieć, że Focus znajdował się w identycznej sytuacji jak powyższa Skoda. Oba te modele zadebiutowały prawie równo i w 2004 r. doczekały się następców. Być może o pierwszeństwie Forda akurat w 2003 decydowały atrakcyjne oferty tej marki z okazji stulecia istnienia. Focus z dopiskiem X100 nie wymagał dużej dopłaty, a miał na pokładzie 4 poduszki powietrzne, ABS, automatyczną klimatyzację i elektryczne szyby. Trzon oferty Forda stanowiły wersje silnikowe 1.4 i 1.6 benzynowe, a bardziej niszowa była 2-litrówka. Był to moment, kiedy równolegle w sprzedaży były diesle 1.8 TDdi oraz nowszy 1.8 TDCi. Z perspektywy czasu wiemy, że tańszy i słabszy okazał się wytrzymalszy i łatwiejszy w utrzymaniu. Zaletą Focusa był duży wybór nadwozi – hatchbacki 3d i 5d, sedan i kombi. Kompakt Forda w wersji bieda kosztował wtedy 45 600 zł. Rozsądne egzemplarze można było mieć za mniej więcej 60 tys., a topowe ST170 wyceniono na minimum 88 600 zł.

%name
Średnia cena Focusa w Polsce wynosiła 58 227 zł.

8. Peugeot 206 – 13 023 szt.

Najmniejszy ówcześnie oferowany w Polsce model Peugeota uplasował się pod koniec pierwszej dziesiątki. Klientów na pewno przekonywało to, że jest tani. W podstawowych wersjach kosztował 35-40 tys. zł i oferował komfort niepodobny do niemieckich rywali. Zaletą 206 była obecność regulacji fotela i kierownicy nawet w bieda wersji, więc łatwiej było znaleźć optymalną pozycję za kierownicą. Nie bez znaczenia był też zadziorny wygląd małego ‘lwa’. Gros sprzedaży stanowiły hatchbacki, bo kombi było zauważalnie droższe. Wspomnę z obowiązku o wersji kabrio (CC) z twardym dachem, o którym pisałem niedawno artykuł, ale to dosłownie margines sprzedaży. Pod maską benzynowe motory od 1.1 do 2.0, a wśród diesli 1.4 i 2.0 HDi. W 2003 r. najnowszą i najdroższą wersją 206 było RC o mocy 177 KM. Ta wersja wjechała do salonów dosłownie w październiku i kosztowała 81 900 zł. To wyraźnie więcej niż 138-konne S16 wycenione na 71 900 zł. Wśród drogich wariantów było też 206 CC z silnikiem 2.0 kosztujące równo 80 000 zł.

peugeot 206 roland garros
Średnia cena Peugeota 206 w Polsce wynosiła 41 133 zł.

7. Opel Corsa – 13 233 szt.

Może dziwić tylko fakt, że to jedyny Opel w top 10 tamtego roku. Mówimy oczywiście o Corsie C, czyli modelu oferowanym od 1999 r. Mimo, że to Vectra i Meriva w tamtym roku lądowały na okładkach polskiej prasy moto, Corsa miała już ugruntowaną pozycję na rynku i ciągnęła sprzedaż niemieckiej marki. Na dobry wynik w 2003 roku na pewno miał wpływ lifting przeprowadzony w połowie roku. Odświeżone Corsy dojechały do salonów we wrześniu zachęcając do zakupu nowymi lampami, zderzakami i silnikami. Przed liftem bazą była 3-cylindrowa jednostka 1.0 12v, a dalej 1.2 16v i 1.4 16v. Dla miłośników ON był diesel 1.7 DTI. Ceny kształtowały się od zaledwie 34 050 zł do 55 700 zł za wersję 1.8 GSi. Lifting wniósł do gamy przede wszystkim wymianę starego diesla 1.7 DTI na jednostkę 1.7CDTI, a poniżej wszedł też 1.3 CDTI. Ceny nie zmieniły się znacząco, za to najsłabszy motor zyskał 2 konie. Klienci mogli wybierać Corsę w nadwoziu 3d i 5d, ale dopłata za dodatkową parę drzwi wynosiła 950 zł.

%name
Średnia cena Corsy w Polsce wynosiła 38 229 zł.

6. Toyota Corolla – 13 734 szt.

Rok 2003 był niezwykle udany dla polskiego importera Toyoty. Marka ta po raz pierwszy odnotowała potężne wzrosty na polskim rynku i weszła do mainstreamu. Niemała w tym zasługa modelu Corolla. Klienci kuszeni 3-letnią gwarancją producenta gotowi byli zapłacić nieco więcej niż za równorzędne modele Forda czy Renault. Corolla w cenie od 48 000 zł była na rynku od 2001 r., a w czerwcu 2003 jej ofertę uzupełniły modele hatchback z silnikami 2.0 D4-D. Przedtem mocnego klekota można było kupić tylko w sedanie i kombi. Mniej więcej wtedy taką Corollę z popularnym silnikiem 1.4 benzyna kupili sobie moi sąsiedzi. Wtedy to było coś! Wkrótce potem auto zostało rozbite, a za pieniądze z ubezpieczenia sprawcy sąsiad nabył… drugą taką Toyotę. Też sedana, ale bogatszego i z 1.6. Topowe warianty Corolli osiągały wtedy ceny 70-75 tys. zł.

%name
Średnia cena Corolli w Polsce wynosiła 56 670 zł.

5. Fiat Panda – 13 741 szt.

Fiat Gingo Panda zadebiutował w salonach dokładnie w czerwcu 2003. To oczywiste, że gdyby stało się to wcześniej śmiało mógłby walczyć o pierwsze miejsce w rankingu sprzedaży. Ostatecznie na tron wszedł dopiero w 2004 r. a to za sprawą szeregu zalet. Był takim jakby Seicento, ale miał 5 drzwi, prostą mechanikę, nie wyglądał źle i niewiele kosztował. Klientom nie przeszkadzał skromny wybór silników, bo początkowo gama była ograniczona do benzynowych 1.1 i 1.2. Diesel dołączył dopiero później, a i tak stanowił małą część sprzedaży. Podstawowa wersja Actual kosztowała ledwie 26 900 zł i na pokładzie miała poduszkę powietrzną kierowcy. I tyle. Wspomaganie? Radio? Takie rarytasy mógł mieć tylko nabywca mocniejszych wersji 1.2 Dynamic i Dynamic Plus. Najdroższa Panda w grudniu 2003 kosztowała wyjściowo 35 900 zł, ale jej cena mogła podskoczyć znacząco już po wyborze jednej opcji. Klimatyzacja automatyczna kosztowała bowiem aż 5500 zł.

%name

4. Toyota Yaris – 13 985 szt.

Mały Yaris odnotował w tym roku największy wzrost z całej czołówki (+46%) i znalazł się tuż poza podium. Toyota w Polsce nie była już wtedy niczym nowym, ale z takimi modelami jak opisywana wcześniej Corolla, Avensis czy właśnie Yaris, zaczęła piąć się w górę w statystykach sprzedaży. Reklamy japońskich aut obiecywały niezawodność, a samochody przestały być nudne jak ich poprzednicy. Toyota na tle Fiata, Skody czy Renault uchodziła w powszechnej opinii jako produkt premium w tamtych czasach. Takie auta kupowało się, żeby pokazać po części swój status społeczny. W 2003 roku zbiegło się to z lifntingiem pierwszej generacji Yarisa. Pod maską można było wybierać z 3 silników benzynowych i jednego diesla. Najtańszy wariant z 1.0 w wersji Base kosztował 35 600 zł, a najdroższy w gamie był usportowiony TS o mocy 106 KM. Jego cena zaczynała się od 58 750 zł.

toyota yaris 3 door 62
Średnia cena Yarisa w Polsce wynosiła 39 469 zł.

3. Fiat Punto – 14 189 szt.

Kolejny pewniaczek do czołowej lokaty w roku 2003 to dobrze znane Punto. Mówimy tutaj o drugiej generacji tego modelu, która dokładnie wtedy dostała lifting. Pod kątem technologicznym zmiany były jak najbardziej na plus – chwaloną nowością był system Hill Holder, czyli hamulec ręczny pomagający ruszyć pod górkę. Sporym novum był też silnik – 1.4 16v (95 KM) z serii FIRE, który do dziś możecie kupić w nowym Tipo rocznik 2021. Mimo to Punto zostało przez prasę motoryzacyjną źle przyjęte, a to za sprawą postarzającego wyglądu. Przed liftem nowoczesne, ostre kształty przednich reflektorów soczewkowych i brak grilla. Po lifcie był już duży grill i powiększone lampy, które optycznie postarzały Punto, choć bardziej pasowały do innych modeli marki. Ceny punciaka startowały wtedy od skromnych 31 900 zł, a najdroższe były odmiany z turbodieslem 1.3 Multijet (od 47 700 zł). Wspomniane 1.4 musiał być niezłym rarytasem, bo sprzedawany był tylko z najbardziej bogatą odmianą Dynamic.

%name
Średnia cena Punto w Polsce wynosiła 36 067 zł.

2. Fiat Seicento – 28 158 szt.

Oto schodzący król polskiego rynku – Fiat Seicento. Popularny ‘sejak’ w 2003 roku po serii zwycięstw stracił koronę i miał już jej nigdy nie odzyskać. Nic dziwnego, bo klienci zwrócili się w stronę Pandy mającej więcej walorów użytkowych. Imponujące są ówczesne cenniki Seicento – silnik tylko 1.1, ale 4 wersje wyposażenia do wyboru: Actual, Active, Brush (ta dwukolorowa) oraz Dynamic. Najtańsza z nich widniała w cenniku za kwotę 24 400 zł! Najdroższy był Dynamic za 28 900, ale na pokładzie i tak nie miał prawie niczego. To było po prostu tanie i ekonomiczne wozidło kuszące przede wszystkim tych, którzy nie mogli pozwolić sobie na coś innego.

%name
Średnia cena Seicento w Polsce wynosiła 25 805 zł.

1. Skoda Fabia – 31 418 szt.

Rok 2003 był początkiem czegoś, co trwa do dziś. Był to pierwszy rok, gdy polscy klienci w pełni zaufali marce Skoda i masowo zaczęli kupować miejskie Fabie. Samochód ten miał 3 warianty nadwozia, w tym lubianego sedana i praktyczne kombi. Nie kosztował bardzo dużo, a dawał ludziom technikę Volkswagena, więc cieszył się opinią ‘czegoś lepszego’ niż plebejski Fiat. Prasa chwaliła małą Skodę za wykończenie, obszerne wnętrze i oszczędność. Nie bez znaczenia były silniki, zwłaszcza te najsłabsze – w roku 2003 weszły do oferty 3-cylindrowe 1.2 HTP 8v i 16v w miejsce starszego 1.4 (mam teraz ten motor w Lupo). Ponadto Fabię można było mieć z1.4 TDI, 1.9 SDI oraz TDI, a nawet z 2.0 115 KM. Obszerny cennik Skody zaczynał się kwotą 33 680 zł. Taki samochód nie miał wyposażenia, bo dopiero od wersji Comfort klient zyskiwał takie elementy jak centralny zamek czy elektryczne szyby przednie. Tak czy inaczej zwyczajna solidność wystarczyła, by opanować polski rynek i strącić Fiata Seicento z piedestału.

skoda fabia 1.4 16v 84
Średnia cena Fabii w Polsce wynosiła 41 794 zł.

2003 był rokiem zmiany warty

Tak można podsumować to zestawienie. Przedtem nic nie zapowiadało, że Fiat może mieć konkurencję w postaci Skody i Toyoty. Pozycja włoskiej marki wydawała się niepodważalna, bo włosi produkowali i sprzedawali nad Wisłą dokładnie to, czego wymagał rozwijający się rynek. Jak się okazało był to rok walki dwóch rywali, którzy zdecydowanie odstawili resztę – Fabii i Seicento. Jest to to tyle dziwne, że to nie są auta tego samego segmentu, bo Fabia przynależy już do kategorii B. Wcześniej Fiat walczył o palmę pierwszeństwa właściwie tylko w segmencie A, głównie z marką Daewoo. No właśnie, Koreańczycy produkujący u nas swoje wyroby w roku 2003 byli już zdecydowanie w odwrocie. Polski klient zmienił się niemal z roku na rok i przestał się interesować tanimi i solidnymi produktami z Korei, a zaczął interesować się ekscytującymi nowościami z Japonii. Świadczy o tym duży wzrost Toyoty, która była na tamte czasy czymś na kształt produktu premium. Dla Polaków kończył się czas kupowania aut wyłącznie ze względu na cenę, a w grę zaczęły wchodzić inne czynniki i to na masową skalę.

Podsumowanie

Jak widać 18 lat temu polski rynek wyglądał zupełnie inaczej niż teraz. Myślę, że warto było to opisać i przypomnieć głównie ze względu na brak spójnych informacji z tamtych lat w Internecie. Strony, które wtedy były popularne dziś już nie istnieją, więc trudno się dokopać do ciekawostek i informacji z tamtych lat. Tymczasem moim zdaniem taki throwback do 2003 roku daje do myślenia na temat tego jak bardzo polski rynek samochodowy poszedł do przodu. Poza tym sympatycznie jest spojrzeć przez chwilę na dobrze znane auta w kontekście ich walorów, kiedy były nowe. W końcu dziś kupując większość tych aut trzeba naszykować mniej niż 3 tys. zł, a więcej ich jest na złomach niż w ogłoszeniach. Po wejściu Polski do UE nic już nie wygląda tak jak wtedy.

Bartłomiej Puchała
fot. materiały producentów

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.