Koreańczycy nareszcie pokazali swojego nowego, flagowego SUV-a. Genesis GV90 przenosi luksus i wygodę na zupełnie nowy poziom. Do tego oferuje 657 KM mocy oraz akumulator o pojemności 123,5 kWh.
Nareszcie możemy oficjalnie przywitać najnowszy pojazd od Genesis. GV90 to ogromny, trzyrzędowy SUV, który bazuje na koncepcyjnym modelu Neolun, który zadebiutował w 2024 roku. Nowego flagowca będziemy mogli dostać w dwóch wersjach wyposażenia – standardowej oraz ekskluzywnej GV90 Neolun. Ta druga zaoferuje nam chociażby „Neolun Arch Gate”. Czyli tradycyjny słupek B został zastąpiony nową, ukrytą konstrukcją wraz z drzwiami otwieranymi „pod wiatr”. Sam projekt, według producenta, miał bazować na koreańskiej estetyce oraz „słoiku księżycowym” – tradycyjnym koreańskim naczyniu ceramicznym znanym z prostego kształtu i elegancji.
Wizualnie dostaniemy charakterystyczne dwuliniowe oświetlenie wraz z nowymi reflektorami Wing Face Micro Lens Array, które zostały wkomponowane w karoserię. Trzeba przyznać, że robią wrażenie i przyciągają wzrok. Podobnie jak duży grill o wzorze G-matrix. W zależności od wersji dostaniemy także 22- lub 24-calowe kute felgi oraz 16 kolorów do wyboru, w tym 13 lakierów błyszczących oraz 3 matowe. Z kolei wcześniej wspomniane drzwi najpierw otwierają się niezależnie na zewnątrz, a dopiero potem obracają się. Dzięki czemu możemy je bezkolizyjnie otwierać niezależnie od siebie.

Luksusowy salon
Z kolei we wnętrzu klienci mogą wybierać spośród 5 standardowych kombinacji wykończenia wnętrza, natomiast wersja Neolun ma własną paletę pięciu kolorów. Co więcej, w interiorze znajdziemy takie materiały jak naturalne drewno, prawdziwy kamień, wełna kaszmirowa oraz skóra. Mamy także całkowicie płaską podłogę i w wersji Neolun możliwość wyboru czterech niezależnych foteli. Co więcej, przednie siedzenia mogą obracać się elektronicznie o 180 stopni, dzięki czemu na postoju otrzymujemy prawdziwy, luksusowy salon.
Poza tym we wnętrzu znajdziemy także ogromny 23,6-calowy wyświetlacz OLED. Co ciekawe, na postoju podnosi się on o 90,0 milimetrów, tworząc większy 24,6-calowy ekran. Z kolei zamiast tradycyjnych cyfrowych wskaźników mamy równie wielki, 25-calowy wyświetlacz Head-up. Warto także wspomnieć, że wyświetlacz centralny korzysta z nowego systemu Pleos Connect opartego na platformie Android Automotive. Poza tym na liście wyposażenia znajdziemy 25-głośnikowy system audio Bang & Olufsen Premier 3D oraz oświetlenie Ambient Glow. Same fotele oferują 15 indywidualnych komór powietrznych oraz funkcję wibracji pulsacyjnej do masażu. Jakby tego było mało, to w topowej wersji dostaniemy także podłogę wykończoną drewnem, ogrzewanie promiennikowe, przegrodę zapewniającą prywatność, rolety, lodówkę oraz sześciostrefowy dach Smart Vision Roof z regulowaną przezroczystością.

Ogromny akumulator i sensowny zasięg
Poza naszym wzrokiem skrywa się platforma przeznaczona wyłącznie dla pojazdów elektrycznych o nazwie eMP, która została opracowana z myślą o flagowcach tego producenta. Potwierdza to ogromny akumulator o pojemności 123,5 kWh, który pozwoli nam przejechać około 500 km. Co więcej, możemy go ładować z mocą do 350 kW, co pozwoli nam naładować go z 10 do 80 procent w zaledwie 22 minuty. Za napędzanie kół odpowiadają dwa silniki elektryczne serwujące nam 657 KM mocy oraz 800 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Mamy także napęd na obie osie, w czym każda posiada elektronicznie sterowany mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu.
Wielokomorowe zawieszenie pneumatyczne, amortyzatory sterowane elektronicznie oraz układ tylnych kół skrętnych dopełniają konstrukcję podwozia. Tylne koła mogą skręcać o maksymalnie pięć stopni, co według Genesis zapewnia temu potężnemu SUV-owi promień skrętu porównywalny z samochodem klasy średniej. Warto także wspomnieć, że przy okazji jego rynkowej premiery dostaniemy także limitowaną wersję GV90 Neolun First Edition. Obejmuje ona dwukolorowe lakierowanie nadwozia, 24-calowe kute felgi w kolorze nadwozia, wykończenie wnętrza z wełny i kaszmiru oraz ekskluzywne logo Genesis na kontrolerze Crystal Sphere, zagłówkach i progach drzwi. Cena niestety pozostaje tajemnicą, jednak możemy być pewni – tanio nie będzie.
Damian Kaletka
fot. Genesis







