Chiński elektryk Geely EX2 zadebiutował właśnie w Mediolanie i zamierza wyruszyć na podbój Europy. Ma nam zaoferować niewielki zasięg, minimalistyczne nadwozie, praktyczne wnętrze oraz przyzwoitą cenę.
Zanim przejdziemy do jego szczegółów technicznych należy pochylić się nad nazwą samochodu. Otóż Chińczycy wywołali w tym aspekcie pewne zamieszanie. Mianowicie w Chinach ten samochód jest dostępny pod nazwą EX2. Taki sam szyld znajdziemy na zdjęciach prasowych, natomiast podczas Tygodnia Designu w Mediolanie zadebiutował jako Geely E2. Co więcej, firma nie uzasadniła skąd taka zmiana. Być może ma to odróżnić wersję chińską od europejskiej, aczkolwiek jest to wyłącznie moja spekulacja.
Skoro nomenklaturę mamy za sobą, to przyjrzyjmy się nowemu Geely EX2 lub E2, które jest najlepiej sprzedającym się elektrykiem segmentu B w Chinach. Ba, takich wyników może pozazdrościć mu każdy producent na świecie. Ten samochód w nieco ponad rok sprzedano w absurdalnym nakładzie 600 tysięcy egzemplarzy. Co więcej, miesięcznie potrafiono sprzedać ponad 50 tysięcy EX2. Takie liczby robią wrażenie. Pozostaje jednak pytanie, czy ten samochód zrobi wrażenie na europejskich klientach?

Kompaktowe wymiary i przestronne wnętrze
Dostajemy minimalistyczne aczkolwiek estetyczne nadwozie, które raczej nas nie porwie. Ot, prosty, w miarę zgrabny elektryk mierzący ponad 4,13 metra długości, 1,8 metra szerokości oraz 1,57 metra wysokości. Jednak największe wrażenie robi w nim rozstaw osi, który mierzy aż 2,65 metra. To właśnie dzięki niemu dostaniemy dużo przestrzeni wewnątrz, a także sensowny bagażnik. Naturalnie pomieści on 375 litrów, a po złożeniu tylnych siedzeń wynik ten wzrasta do 1320 litrów. A co pod maską? Tam pracuje minimalistyczny silnik dostarczający 116 KM mocy oraz 150 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Aby zaoszczędzić miejsce jest to konstrukcja, która łączy w sobie nie tylko silnik, lecz całe oprogramowanie i przekładnię.
Mamy też niewielkie akumulatory w technologii LFP. Dostajemy do wyboru baterie o pojemności 30 kWh oraz 40 kWh. W dosyć hojnym, chińskim cyku CLTC oferują one odpowiednio 300 km i 410 km na jednym ładowaniu. Rzecz jasna możemy wcisnąć te liczby pomiędzy bajki, a ich odpowiedniki według norm WLTP będą znacznie niższe. Będziemy mogli ładować je z mocą do 70 kW przy pomocy złącza CCS, natomiast używając słabszej wtyczki wyciągniemy maksymalnie 6,6 kW. Z bajerów mamy także funkcję V2L, która pozwala nam zasilać urządzenia zewnętrze.
No i przechodzimy do najważniejszego aspektu, a mianowicie ceny. Za bazowy wariant zapłacimy około 20 000 euro, co dałoby nam po przeliczeniu 85 000 złotych. Cenowo nie jest źle, jednak nie samą ceną żyje człowiek. Zobaczymy jak te samochody sprawdzą się w europejskich oraz polskich warunkach. Ich sprzedaż powinna wystartować już w październiku.
Damian Kaletka
fot. Geely







