Fura na weekend – używana Honda S2000

Jeśli wiedziesz życie na wysokich obrotach i potrafisz prowadzić tylnonapędowe wozy, powinieneś rozważyć Hondę S2000.

Tak się składa, że Japonia wydała na świat bardzo dużo sportowych wózków. Po roadsterze dla każdego, czyli Maździe MX-5, przyszedł czas na coś bardziej hardkorowego. Honda S2000 jest zdecydowanie najdroższym wozem wśród opisywanych w cyklu ‘fura na weekend’. Z założenia miały to być auta przystępne cenowo, ale uznałem, że raz na jakiś czas nie zaszkodzi zmienić front.

%name Fura na weekend   używana Honda S2000
2002 Honda S2000

S2000 swój początek miało w postaci konceptu Honda SSM z 1995 roku. 4 lata później nastąpił debiut tego modelu i od razu było wiadomo, że to naprawdę sportowy samochód. Ten model produkowany był do 2009 r., gdy zabił go kryzys ekonomiczny. Nie ma ani bezpośredniego poprzednika, ani następcy. Ot, taki pojedynczy wystrzał mający podbić ego grupy klientów Hondy. Pod maską zawsze pracowały silniki benzynowe, a nad głową kierowcy i pasażera rozpościera się bezkres sklepienia… OK, trochę poleciałem. Jedźmy dalej.

Przedlift czy polift?

Honda S2000 przeszła jedną dużą modernizację nadwozia w 2003 r. Popularnie przedlifty są oznaczone jako AP1. Od roku modelowego 2004 zawitała wersja AP2 ze zmienionym silnikiem (o tym później) oraz nadwoziem. Jak je odróżnić? Chyba najłatwiej po przednim zderzaku, który przed liftem miał wyraźne 3 otwory, a po lifcie wloty skupione są w centralnej części. Dosyć dużą zmianą były też tylne lampy – przed liftem mają pod kloszem dwa duże okręgi, a późniejsze trzy. Niezależnie od rocznika samochód ma świetne proporcje. Długi przód, krótki tył, rama przedniej szyby i dwa pałąki antykapotażowe. Moim zdaniem wyszło to lepiej niż supersportowa Honda NSX.

Standardowo każda S2000 ma materiałowy dach składany ręcznie. W pierwszych dwóch latach tylna szybka była plastikowa, później standardem były szklane z ogrzewaniem. Jak poznać rok modelowy 2000, czyli pierwszy rok produkcji? Nie ma zegarka na tablicy przyrządów. Jak w każdym roadsterze przy oględzinach należy sprawdzić jak wygląda dach. Czy jest sztywny, ma drożne odpływy i czy nie wypłowiał. Czasami na S2000 zdarza się fabryczny hardtop, był opcją.

Mimo swojej wyjątkowości ten model cierpi na bolączki typowe dla Hond. Nadwozie zaniedbanych egzemplarzy może już być pokryte bąblami. Szczególnie narażone są tylne błotniki. To co na pewno nie powinno być rude to maska, bo jest zrobiona z aluminium.

S2000 to nie jest auto dla każdego

Każda ze znanych mi recenzji Hondy podkreśla jej trudny charakter. Japończycy postawili na bezpośrednie doznania z jazdy i minimum elektroniki, więc wszystko tutaj dzieje się szybko. Wysokoobrotowy silnik o pojemności 2 litrów oddaje swoją moc w bardzo wysokich obrotach, jakich na co dzień się nie używa. Żeby tym autem jeździć szybko trzeba trochę je poznać. Honda bardzo dobrze weryfikuje kierowców – tylko ci naprawdę dobrzy będą tu czuć fun, a nie ciągłe poddenerwowanie.

Na dodatek trzeba być twardym gościem, żeby S2000 cisnąć na daily. Jazda z prędkościami autostradowymi z dachem czy bez jest bardzo głośna. Zawieszenie zestrojono twardo, manewrowanie utrudnia ciężki układ kierowniczy. Nawet fotele nie są zbyt wygodne, za to na pewno są sportowe. Warto zwrócić uwagę na kokpit Hondy, bo to dość unikalny projekt. Mało przycisków, wszystko skupia się w zasięgu ręki kierowcy. Coś podobnego ma BMW E36, ale nie aż tak ascetycznie. Finezji tutaj też za bardzo nie ma, ale to japoński wóz – wnętrze ma trwałość granitu.

Silniki S2000 i ich problemy

Jak już wspomniałem, w tym modelu oferowane były 2 silniki. Przed modernizacją pod maską pracuje 2-litrówka, a po modernizacji 2,2 l. Właściwie jest to ten sam silnik F20C rozwiercony o 160 ccm, ale identycznej mocy 240 KM. Po co więc zmiany? Starsza wersja była aż nadto agresywna. Po lifcie silnik ma więcej niutonometrów i łagodniejszą krzywą momentu. Jeśli chcesz taką prawdziwą Hondę, wysokoobrotową kosiarkę, w której przez 3/4 skali obrotów niewiele się dzieje – wybierz przedlifta. Masz wtedy czerwone pole aż przy 9000 obr./min.! Poliftowe 2,2 jest równie sportowe, ale mniej doświadczonym kierowcom nie przysporzy aż tylu problemów i bardziej nadaje się do jazdy po czymś innym niż tor wyścigowy. Warto wiedzieć też, że po 2006 r. silnik ma elektroniczną przepustnicę, co przekłada się na mniej bezpośrednią reakcję na pedał gazu.

%name Fura na weekend   używana Honda S2000
Motor Hondy jest mocno cofnięty w stronę kabiny dla lepszego rozkładu masy.

Problemy silników skupiają się wokół nadmiernego zużycia oleju. W końcu to Honda szybsza niż… e, no nieważne. Bywają też awarie cewek zapłonowych. Ogólnie to silnika nie ma się co bać, gorzej z dostępnością części. Niektóre nie są w ogóle robione w zamiennikach i zostaje wizyta w ASO. Właściciele wielu japońskich samochodów mierzą się z dokładnie tymi samymi problemami. Jeśli chodzi o skrzynie biegów to obowiązkowo szukajcie ręcznej. To te słynne przekładnie o precyzji karabinu maszynowego, pancerne i cudowne.

Sytuacja rynkowa

To niszowy model i nigdy nie był popularny w Polsce. O wiele więcej S2000 można trafić w Stanach i Japonii. W każdym przypadku to samochód wysokiego ryzyka – tył napęd i agresywny charakter wysłały sporo kierowców na manowce. Nieumiejętna naprawa blacharska może zabić całą przyjemność z posiadania i użytkowania tego samochodu. No i jeszcze jedno – egzemplarze bez tuningu to rzadkość i właśnie takie będą moim zdaniem zyskiwać na wartości najszybciej. Warto poszukać takiego auta, w którym przeróbki da się odkręcić.

s2000 1024x712 Fura na weekend   używana Honda S2000
Zrzut ekranu z serwisu Otomoto.pl. Autor: Auto Handel Sebastian Chomont.

Na serwisie Otomoto znalazłem 5 sztuk S2000. 4 z nich to przedlifty, a rozrzut cenowy od 42 900 do 99 900 zł. Najtańszy egzemplarz stoi w Radomiu, co już źle wróży. Ma paskudny bodykit i maskę podejrzanie słabo spasowaną do zderzaka. A fe, idźmy dalej. W Poznaniu za cenę wywoławczą 57 700 zł stoi kolejna czarna Honda. Tu otwarcie sprzedający przyznaje, że była naprawa blacharska tyłu. Poza tym zarówno lakier jak i skóra wyglądają jak po średniej jakości detailingu. Za niecałe 100 tysięcy można mieć pomarańczową S2000 z lambo doors. Gdybym zadzwonił do sprzedającego zadałbym tylko jedno pytanie: dlaczego? Moim faworytem zostaje jedyna wystawiona AP2. Ma fajny konfig, brak przeróbek i nawet podoba mi się kolor.

Co dla mnie?

Honda S2000 nie jest kompletnie w moim stylu. Jeśli już musiałbym wybierać szukałbym AP2 ze względu na mniej agresywny charakter i ładniejsze nadwozie. Dobrze by było dorwać egzemplarz z lat 2004-2006 przed wprowadzeniem elektronicznej przepustnicy, Obowiązkowo skrzynia ręczna i bezwypadkowość.

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.