Pick-upy nie są zbyt popularne w Polsce, jednak nadal możemy znaleźć kilka ciekawych propozycji. Jedną z nich jest Ford Ranger Wildtrak X, który nie tylko świetnie poradzi sobie na bezdrożach, lecz również sprawdzi się przy codziennej jeździe. No może poza pewnym małym szkopułem.
Osobiście uwielbiam wyróżniać się na drodze i jednocześnie wolę jeździć większymi samochodami niż typowymi mieszczuchami. Wielki amerykański pick-up jak najbardziej odhaczył oba punkty. Sam Ford Ranger jest najpopularniejszą propozycją na naszym rynku i nie ma w tym nic dziwnego. Posiada wiele zalet i rozwiązań, które mogą przekonać wielu klientów do jego zakupu… o ile oczywiście szukają i potrzebują pick-upa.

Jak przystało na amerykańskiego pick-upa Ford Ranger prezentuje się naprawdę masywnie. Dostaliśmy wiele wyraźnych przetłoczeń, które tylko potęgują jego sylwetkę. Do tego w moje ręce trafiła wersja Wildtrak X, która poza elementami z wersji Wildtrak dorzuciła również pakiet terenowy. Tak też Ranger otrzymał dodatkowe płyty chroniące podwozie przed uszkodzeniami, podwyższone zawieszenie o 26 mm, zmienione amortyzatory Bilstein czy wreszcie terenowe opony z białym napisem. Wszystko to zostało ubrane w charakterystyczny kolor Cyber Orange. Cały ten pakiet sprawia, że praktycznie każda osoba przyglądała się mojemu Rangerowi. Cóż… trudno by było go nie zauważyć.
Oczywiście nie zabrakło także kilku elementów, które są przyjazne dla oka. Dostaliśmy zgrabne światła w kształcie litery C, które sąsiadują z ogromnym grillem wykończonym w kolorze błyszczącej czerni z motywem plastrów miodu. Poza tym znajdziemy w nim nadkola zabezpieczone dodatkowymi wstawkami, które chronią lakier przed uszkodzeniami, relingi dachowe, a na tylnej klapie znalazł się wytłoczony szyld „Ranger”. Coś czego mi zabrakło w tej wersji to wystające końcówki układu wydechowego. W topowym Raptorze wyglądają one świetnie, natomiast tutaj ich nie znajdziemy. Szkoda, dobrze uzupełniałyby całość projektu.

Wygodne wnętrze po amerykańsku
Coś co szczególnie mnie zaskoczyło to wnętrze tego samochodu. Myśląc o pick-upie spodziewałem się raczej twardego i topornego wykończenia pasującego do woła roboczego. Zamiast tego dostałem naprawdę przyjemny projekt z wieloma miękkimi elementami. Zarówno podłokietnik, jak i boczek drzwi w okolicy klamki zostały wykończone miękkim materiałem, który jest przyjemny w dotyku. Ford zastosował te strategię we wszystkich miejscach, które mogą mieć styczność z naszym ciałem. Oczywiście nadal znajdziemy sporo twardych plastików, jednak nie będziemy na nie szczególnie zwracali uwagi.
W samym wnętrzu znajdziemy również bardzo wygodne fotele wykończone z domieszką zamszu oraz kontrastującymi pomarańczowymi szwami. W związku z tym, że jest to wersja Wildtrak X, to zamiast wykończonych na pomarańczowo napisów dostaliśmy szary odcień z niewielką domieszką pomarańczowego, co wyróżnia tę wersję. Do tego, jak przystało na samochód dla prawdziwego Amerykanina, dostaliśmy dedykowany schowek na frytki. Nie zabrakło także ogromnego 12-calowego wyświetlacza, który dominuje na konsoli środkowej i sąsiadujących z nim kratek nawiewu, które również doczekały się motywu plastrów miodu.
Sam system działał bardzo sprawnie, a jego użytkowanie było naprawdę intuicyjne. Nie zabrakło jednak pewnego zgrzytu. Mianowicie z niezrozumiałych dla mnie powodów dostaliśmy podwójny panel służący do obsługi klimatyzacji. Pod ekranem znajdziemy fizyczny panel z kilkoma pokrętłami oraz przyciskami, który jest wygodny w użytkowaniu podczas jazdy. Jednak klimatyzacją możemy również sterować za pośrednictwem ekranu. Rozwiązanie dosyć specyficzne i jak dla mnie całkowicie zbędne. Według mnie Ford powinien zostawić fizyczny panel i wyrzucić go z wyświetlacza. Z kolei zaoszczędzone miejsce pozwoli chociażby na wyświetlanie większego widoku z android auto.

Ogrom przestrzeni
Coś, co również zasługuje na pochwalę, to ogrom przestrzeni, jaką oferuje nam Ford. Nikt podróżujący tym samochodem nie powinien narzekać na brak miejsca, gdyż jest go naprawdę sporo. Wszak mówimy o samochodzie mierzącym 5370 mm długości, 2028 mm szerokości oraz 1884 mm wysokości. Do tego Ranger może pochwalić się rozstawem osi na poziomie 3270 mm. Nic więc dziwnego, że nawet jazda w pięć osób tym samochodem będzie należało do komfortowych.
Z kolei zamiast tradycyjnego bagażnika otrzymaliśmy obszerną pakę, która mierzy 1544 mm długości oraz blisko 1200 mm szerokości między nadkolami. Tak też bez problemu zmieścimy na niej paletę. Sama paka pomieści do 1233 litrów i w testowanym przeze mnie egzemplarzu doczekała się przegrody oraz opcjonalnej elektrycznie sterowanej rolety. Ponadto możemy dorzucić do niej gniazdko 12 V, czy nawet gniazdko 230 V. Jakbyśmy nadal narzekali na brak przestrzeli do mamy jeszcze do dyspozycji relingi dachowe, których nie znajdziemy w podstawowych wersjach tego modelu.

Skazani na diesla
Niestety Ford postanowił skazać nas wyłącznie na jedną jednostkę napędową. Tak, jak w samym Rangerze możemy dostać zarówno benzyniaki, jak i diesle, to w wersji Wildrtak X dostępny jest wyłącznie 2-litrowy EcoBlue o mocy 205 KM i 500 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Co ciekawe, w wersji Wildtrak po 2-litrowym silnikiem mamy też do dyspozycji 3-litrowego diesla o mocy 240 KM. Jest to według mnie kiepskie zagranie ze strony Forda, gdyż klienci wolą mieć chociażby poczucie możliwości wyboru. Tutaj tego nie zaznają.
Abstrahując od oferty Forda, to ten 2-litrowy diesel jak najbardziej zdawał egzamin w Rangerze. Oczywiście nie spodziewajmy się po tym samochodzie rewelacyjnych osiągów. Pierwsza setka wskoczy na licznik w 10,5 sekundy. Jednak jak na ponad 5,3 metrowy samochód, który nigdy nie słyszał o aerodynamice jest to wynik jak najbardziej akceptowalny, Co więcej, dzięki 10-stopniowemu automatowi samochód płynnie przyśpiesza i praktycznie nigdy nie szarpie. Tak więc choć osobiście nie lubię diesli, to uważam, że ten silnik jak najbardziej idzie na plus dla Forda.
Wiele osób doceni Rangera za widoczność. Pomimo ogromnych rozmiarów samochodu bez problemu widzimy wszystko wokół nas zasiadając za kierownicą. Dodatkowo podczas jazdy z przyczepką możemy dostosować asystenta od pola martwego do długości naszej przyczepy. Dzięki czemu podpowie nam, kiedy możemy bezpiecznie zmienić pas. Jest to bardzo przydatne i praktyczne rozwiązanie.

Wszędzie się zmieści, ale nie na parkingu
Sama jazda tym samochodem jest bardzo przyjemna. Zawieszenie świetnie radzi sobie z nierównościami, aczkolwiek, gdy wybierzemy się poza utarte szlaki, to może nas nieco rzucać po samochodzie. Pamiętajmy, że nadal nie jest to Raptor, jednak Ranger Wildtrak X świetnie radzi sobie w terenie, jak i na normalnych drogach. Co więcej, Ford dorzucił do Rangera system wspomagający pokonywanie ciasnych zakrętów – Trail Turn Assist który wykorzystuje wektorowanie momentu obrotowego, aby przyhamowując odpowiednie koła zmniejszyć promień skrętu nawet o 25%, gdy trzeba pokonać ciasne zakręty. Więc pomimo gabarytów samochodu powinniśmy dać sobie radę praktycznie wszędzie. Problem pojawia się jedynie przy parkowaniu, gdyż potrzebujemy pasa startowego. aby zaparkować ten samochód. Wielokrotnie mijałem miejsca, w których zmieściłbym się praktycznie każdym samochodem… z wyjątkiem tego. Z pewnością będzie to uciążliwe jeżeli mieszkamy w mieście.
Wbrew pozorom spalanie również nie wygląda źle. Podczas jazdy autostradowej Ranger zużywał blisko 10,5 litra. Jeszcze gorszy wynik zobaczymy w mieście, gdzie przy normalnej przejażdżce będziemy spalać blisko 11 litrów, jednak bez problemu przebijemy ten wynik. Najlepszy rezultat zobaczyłem na drogach krajowych, gdzie Ranger potrzebował „zaledwie” 8,4 litra. Czy są to złe wyniki? Niekoniecznie. Jak na ten samochód są jak dla mnie nadal rozsądne.
Rozsądnie prezentuje się także cennik tego modelu. Za podstawowe warianty zapłacimy co najmniej 139 000 złotych. Z kolei za wersję z podwójną kabiną musimy już wydać 159.250 złotych. Jeżeli zależy nam na wersji Wildtrak to wydamy już co najmniej 200 000 złotych, a za wersję Wildtrak X 207.650 złotych. Natomiast za testowany egzemplarz zapłacilibyśmy 237 000 złotych. Cena jak najbardziej przystępna jak za taki samochód.
Ford Ranger Wildtrak X jest wbrew pozorom samochodem bardzo uniwersalnym. Sprawdzi się zarówno podczas przejażdżki autostradą, w leśnym terenie czy miejskiej dżungli. Oczywiście musimy uzbroić się w cierpliwość przy znalezieniu godnego dla Rangera miejsca parkingowego. Jednak jak za te pieniądze dostajemy naprawdę dużo. Niezły wygląd, przyjemne wnętrze i dobre właściwości jezdne, a przede wszystkim ten uniwersalny charakter. Wjedziemy nim praktycznie wszędzie i praktycznie każdy spojrzy na ten samochód. Jeżeli więc szukasz pick-upa to jest to idealna propozycja dla ciebie. Jeżeli jednak nie szukałeś pick-upa, to najwyższy czas nadgonić zaległości.
Damian Kaletka
Galeria Ford Ranger Wildtrak X:




































Dane techniczne Ford Ranger Wildtrak X:
Silnik: R4, wysokoprężny
Pojemność: 1996 cm³
Moc: 205 KM
Maksymalny moment obrotowy: 500 Nm
Skrzynia biegów: automatyczna 10-stopniowa
Napęd: na wszystkie koła
0-100 km/h: 10,5 s.
V-max: 180 km/h
Cena testowanego egzemplarza: około 237 000 złotych








Komentarze 1