Ford Mustang wjeżdża na salony!

A w zasadzie do polskich salonów!!! Nowego Mustanga będzie można kupić już za 148 400 złotych.

Oczywiście najtańszy będzie Mustang z wywołującym mnóstwo negatywnych emocji wśród fanów rasowego bulgotu 2,3-litrowym silnikiem typu Ecoboost. Malkontentom powinno jednak przejść po tym, jak wczytają się w dane tego motoru. 317 KM i 434 Nm momentu robi wrażenie. Producent podaje, że Mustang z tym silnikiem zadowala się w mieście 10 litrami benzyny (przy sportowej jeździe ten wynik trzeba zapewne odpowiednio pomnożyć).

Clipboard013 Ford Mustang wjeżdża na salony!

Dla tych, którzy gardzą “sokowirówką” producent przewidział coś mocniejszego i… bardziej paliwożernego. Mowa oczywiście o 5-litrowym V8, które wyciąga dostojne 421 KM i 524 Nm momentu obrotowego. Nawet producent podaje w katalogu, że jego zapotrzebowanie na paliwo w mieście wynosi średnio ok. 20 litrów. Za tak bulgoczącego Mustanga przyjdzie nam jednak zapłacić bardzo przyzwoite 169 400 zł (w podstawie).

Ford wprowadza od razu dwie odmiany Mustanga – coupe i cabrio. W standardzie do każdego silnika klient otrzyma skrzynię ręczną, a jako wyposażenie opcjonalne można zamówić: automat, GPS, 19-calowe felgi i skórzaną tapicerkę.

%name Ford Mustang wjeżdża na salony!

Biorąc pod uwagę wygląd Mustanga, moc, jego legendę oraz cenę – oferta jest nie tyle kusząca, co – MEGA gorąca!!! Zgadzacie się ze mną?

agier

fot. Ford

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz pomału doprowadzane do perełki Audi A4 B5 1.9 TDI 116 KM. Chciałbym na co dzień jeździć japońską limuzyną z lat 90-tych, np. Lexusem LS400. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...