Ford F-150 Lightning to elektryczny pikap z bagażnikiem

Najlepiej sprzedający się samochód świata – Ford F-150 doczekał się wersji elektrycznej Lightning. Możesz go naładować w domu lub naładować nim dom. Pełna dowolność. I nawet ma bagażnik.

Duży, amerykański pikap musi mieć V8 – tak to widzę. Jeśli ktoś ściąga takie auto ze Stanów to niemal zawsze jest tam silnik typu 5,7-6,5 l. A przecież tego typu pikapy często są też oferowane z silnikami diesla o równie imponujących parametrach, więc to nie jest kwestia braku wyboru. Diesel nawet bardziej pasuje do ciężkiej roboty lub taplania się w piachu i błocie. Tak czy inaczej teraz Ford daje trzecie wyjście – F-150 będzie elektryczny. Czy to koniec świata?

Zacznijmy od najsłabszych cech, czyli jak zwykle zasięg. Są dwa rodzaje baterii – słabsza zapewnia 230 mil (370 km), a mocniejsza 300 mil (480 km). Zaletą jest za to moment obrotowy i moc. Podstawowa odmiana ma aż 430 KM, a mocniejsza 580 KM. W obu przypadkach moment obrotowy wynosi 1050 Nm! Takich parametrów nawet AMG nie potrafi zapewnić. Co ciekawe, w F-150 Lightning (mocniejszym) silniki są dwa – po jednym na oś. W ten sposób uzyskujemy napęd na 4 koła, choć bazowa odmiana pędzona jest tylko na tył. Baterie upchane są tylko pod kabiną pasażerską, więc przestrzeń ładunkowa nie ucierpiała. Po raz pierwszy F-150 zyskał niezależne tylne zawieszenie, więc powoli wychodzimy z epoki brązu jeśli chodzi o technikalia. A, no i jest całkiem szybki – 4,5 s do setki.

Lightning ma funkcję powerbanku

W sumie to nic specjalnego – w każdym elektryku można podładować sobie smartfon. Ford różni się tym, że można do niego podłączyć cały dom i zasilać go nawet do 3 dni w przypadku braku prądu z sieci. Niestety żeby ładować tak duże auto obowiązkowo trzeba wyposażyć się w domowego wallboxa, który uczyni proces ładowania zaledwie znośnym. Jest kilka typów ładowarek wśród opcji dealerskich, a najmocniejsze z nich potrafią naładować F-150 w 8-10h. Maksymalna moc ładowania to 150 kW i wtedy auto napełni się od 15 do 80% w 40 minut.

2022 ford f 150 lightning front view 1024x576

Mówiłem o wychodzeniu z epoki brązu jeśli chodzi o zawieszenie, ale w środku to już duży krok w przyszłość. Kokpit i ekran centralny w dużej mierze przypominają najnowszy, flagowy twór Forda – Mustanga Mach-E. System inforozrywki jest jeden do jednego przeszczepiony ze sportowego elektryka, ale to nie dotykowy ekran uważam za topowy trik F-150 Lightning. Jest nim przedni bagażnik ukryty w miejscu, gdzie zwykle spoczywa mocarne V8. Pod maską podnoszoną elektrycznie razem z grillem mieści się 400 litrów bagażu. To wystarczy na kilka mniejszych walizek lub dwie torby kijów golfowych. W ten sposób rozwiązano odwieczny problem pikapów – bagaże trzeba w nich wozić w kabinie, bo na pace się porozbijają lub zamokną. Otóż już nie, bo Ford wymyślił to genialnie.

Ceny Forda F-150 Lightning zaczynają się od zachęcających 39 tys. dolarów za wersję z jednym silnikiem i około 50 tys. dolarów za wariant dwusilnikowy. To o 20 tysięcy mniej niż Tesla Cybertruck mająca aż 3 silniki i znacznie lepsze osiągi. Ford pracuje już nad rozwinięciem swojego pikapa do wersji trzy- lub nawet czterosilnikowej.

Bartłomiej Puchała
fot. Ford

Dyskusja

komentarzy

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.