To co Fiat zrobił z modelem 500, nie powinno mieć miejsca. Czas pokazał, że była to pochopnie podjęta decyzja.
O czym jest mowa w podtytule tego artykułu? Oczywiście o budzącej sporo kontrowersji elektryfikacji floty. Fiat poszedł tą drogą, wycofał spalinową wersję swojego bestsellera i pokazał jego elektryczną odmianę. Efekt: tragiczny w skutkach. Przerwy w produkcji. Znikoma ilość zamówień i strata czasu. Powrót do wersji spalinowej był nieunikniony. Czas stracony na dostosowanie wersji elektrycznej do nowego napędu może być jednak nie do odrobienia. Po długim oczekiwaniu, wreszcie jest. 500 w wersji hybrydowej. Czy pomoże Fiatowi w trudnym dla niego czasie? Poznajmy szczegóły.
Prosty wariant benzynowy, skrzynia manualna i niezłe wyposażenie, to coś czego oczekują klienci. Nie bez powodu mówi się o wprowadzeniu jeszcze tańszej wersji modelu Grande Panda i to właśnie ze skrzynią manualną i prostym silnikiem. I taki ma być też model 500.

Nowa spalinowa 500-ka wyróżnia się drobnymi zmianami w stylistyce. Front wyróżnia dodatkowy wlot powietrza w zderzaku, tył z kolei charakteryzuje się napisem Hybrid. To co najważniejsze dla przeciętnego użytkownika to jednostka, która trafia pod maskę. To dobrze znany silnik z rodziny Firefly o pojemności 1,0 litra i mocy 70 KM. Silnik znany był ze średniej dynamiki ale odwdzięczał się umiarkowanym zapotrzebowaniem na paliwo.
Spalinowy Fiat 500 Ibrida będzie dostępny w trzech wersjach – jako klasyczny hatchback, cabrio i „3+1”, z dodatkowymi otwieranymi drzwiami z tyłu. We Włoszech podstawowa wersja została wyceniona na 17.000 euro, co w przeliczeniu na polską walutę daje około 73.000 złotych. Patrząc na to, że kultowa już 500-tka nigdy nie należała do tanich, to wersja hybrydowa wydaje się rozsądnie wyceniona. Start sprzedaży w Polsce zaplanowano na listopad 2025 roku. Fiat liczy, że model będzie naprawdę popularny. Produkcja modelu w tym roku ma wynieść 5000 egzemplarzy.
Tekst: Paweł Oblizajek
Zdjęcia: Fiat







