Ferrari po tryumfie w wyścigach długodystansowych postanowiło sprzedać swoim najlepszym klientom bardziej cywilną wersję pojazdów wyścigowych. O to Ferrari 499P Modificata.
Bez dwóch zdań Ferrari 499p to pojazd wyścigowy, który nie ma homologacji drogowej, ale też nie musiał wpaść w ścisłe ramy motorsportu, więc włoska marka trochę go doprawiła. Po co jednak komuś taki samochód?
Oczywiście względy kolekcjonerskie i inwestycyjne, to jedno, ale myślę, że wydając kupę kasy fajnie by było móc się chociaż tym autem przejechać. Jeśli masz dobre wtyki na torach, zapewne się uda.

Auto dzięki lekkim zmianom może pochwalić się łączną mocą systemową na poziomie 863 KM, którą wykrzesano z technologii elektrycznej oraz 3-litrowego silnika V6. Dzięki siedmiobiegowej skrzyni sekwencyjnej wszystko trafia na koła, a konstrukcja zbliżona jest do tej czysto sportowej.
Kierowca dzięki specjalnemu przyciskowi na kierownicy, może na 7 sekund otrzymać kolejne 163 KM ze zmagazynowanej energii. Taki boost, który Ferrari ładnie nazwało: push to pass.

Dla przyszłych klientów (a w sumie obecnych, bo podobno wszystkie sztuki zostały już sprzedane) Ferrari przygotuje mini puchar, gdzie zaprosi właścicieli na tor i zajmie się wszelaką obsługą logistyczną, mechaniczną etc. Oczywiście wszystko będzie ściśle ekskluzywne i bardzo drogie, ale kto bogatemu zabroni?
Samochód przedstawiam Wam w formie ciekawostki, ale trzeba przyznać, że Włosi są raczej w tym pomyśle odosobnieni.
Konrad Stopa
fot. Ferrari







