Drogi, które obiorą marki samochodowe w Europie są trudne do odgadnięcia. Podczas gdy część marek wycofuje się z pomysłu elektryfikacji swoich modeli, Ferrari idzie w przeciwnym kierunku.
To naprawdę spore zaskoczenie. Po przekazach z Stellantis, gdzie włoskie marki mają duże znaczenie, Ferrari zmierza całkowicie w innym kierunku. Nie tak dawno mówiono, że nowe Stelvio będzie całkowicie elektryczne. Okazuje się, że nie będzie, bo będzie hybrydą. Następna w kolejce jest debiutująca niedługo Lancia Gamma, która również będzie dostępna w wariancie hybrydowym. Fiat z kolei porzucił wizję całkowicie elektrycznej 500-tki i dopracowuje wersję z napędem hybrydowym.
A co w tym czasie robi kultowa i chyba najbardziej rozpoznawalna marka włoska – Ferrari? Zapowiada samochód elektryczny. Co więcej, debiut ma mieć miejsce już w 2026 roku.
Ferrari oficjalnie zapowiedziało pierwszy etap prezentacji swojego debiutanckiego samochodu elektrycznego, roboczo nazwanego Elettrica. I tu pojawia się pierwsza ciekawa informacja. Przed debiutem całego samochodu jako skończonego projektu, zadebiutuje sama jednostka napędowa. Silnik nie będzie czerpał z innych jednostek i zostanie opracowany wyłącznie przez inżynierów Ferrari. Proces rozpocznie się od przygotowania modułów baterii, przez inwertery, aż po silniki elektryczne. Niestety przedstawiciele marki nie chcą zdradzić więcej szczegółów. Za to można spodziewać się systemu generującego dźwięk, imitujący pracę silnika spalinowego. Nie jest to czymś nowym. Znamy to m.in. z elektrycznych modeli Abartha.

Całkiem możliwe jest, że wcześniejszy debiut pojazdu elektrycznego wiąże się z bardzo dobrymi wynikami marki. W pierwszym kwartale 2025 roku firma dostarczyła 3 593 egzemplarze samochodów – o 33 więcej niż rok wcześniej.
Tekst: Paweł Oblizajek
Zdjęcia: Ferrari







