Ferrari 458 Speciale – doposaż albo spadaj!

Ferrari ma tak dużo zamówień na model 458 Speciale, że postanowiło faworyzować klientów, którzy wybiorą jak najwięcej opcji podczas zakupu. 

Normalna procedura zamawiania Ferrari 458, to wpłata ok. 25 tys euro zaliczki i oczekiwanie na wyprodukowanie wymarzonego cacka. Jednak nie w przypadku Ferrari 458 Speciale. Generujący 605 KM potwór cieszy się tak dużym zainteresowaniem klientów, że aby być pewnym, że stanie on w przydomowym garażu, trzeba zamówić egzemplarz z jak największą liczbą opcji. Sytuacja jest na tyle kuriozalna, że klienci, którzy już wpłacili zaliczkę na podstawowy model wcale nie mogą być pewni, że zamówienie zostanie zrealizowane. W najlepszym razie trafią na koniec kolejki – a ta ciągle się wydłuża.

2144 Ferrari 458 Speciale   doposaż albo spadaj!

Biedniejszemu zawsze wiatr w oczy…

agier
fot. Ferrari

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz pomału doprowadzane do perełki Audi A4 B5 1.9 TDI 116 KM. Chciałbym na co dzień jeździć japońską limuzyną z lat 90-tych, np. Lexusem LS400. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...