Dodge Challenger wprost z Nowego Jorku

Wreszcie Charger doczekał się facjaty godnej koncepcyjnego modelu.

Nie zmieniło się tutaj co prawda zbyt wiele, bo tylko zderzak, przednie reflektory i atrapa chłodnicy, ale dzięki tym zabiegom auto zaczęło wyglądać jak należy. Tył również nie uchronił się od modyfikacji, czego najwyraźniejszym efektem są tylne światła – już bez łączącego ich pasa świateł wstecznych z napisem „Dodge”. Jeszcze bardziej można zdziwić się po obejrzeniu wnętrza – wreszcie zniknęły stąd paskudne i kanciaste plastiki, a zegary wyglądają tak klasycznie, jak tylko możliwe.  Z resztą co ja będę mówił – na dole zamieszczam zdjęcia.

9TkvvcL Dodge Challenger wprost z Nowego Jorku

Pod maskami będą gościły silniki V6 i V8 o pojemnościach 5,7, albo 6,4 litra. Pierwszy będzie się chwalił następującymi parametrami: 3,6 litra, 305 KM i 363 Nm. Sprint do setki ma zająć nieco ponad 6 sekund. To, co bardziej zainteresuje publikę, to jednostki HEMI. Mniejsza będzie produkowała 372 KM i ponad 540 Nm i pozwoli na przekroczenie 100 km/h w około 5 sekund. Topowy wariant o mocy 485 KM gromadzi na tylnej osi już ponad 644 Nm, które pozwolą wystrzelić wielkiego Dodge-a do 100 km/h w około 4 sekundy.

lgr7hg1 Dodge Challenger wprost z Nowego Jorku

Wszystkie wersje będzie można wyposażyć w manualne, 6 biegowe przekładnie, bądź – co będzie nowością – automat mający do dyspozycji aż 8 przełożeń. Ponadto auta będą mogły mieć tempomat z radarem, własny router Wi-Fi z hot spotem, czy kontrolę startu.

Marcin Koński

fot: Dodge

Dyskusja

komentarzy