Koniec czerwca wcale nie oznacza początku sezonu ogórkowego w motoryzacji. Wręcz przeciwnie, bo wprowadzenie nowego gracza na naszym rynku to zawsze emocje. Szczególnie z Chin. Czy pozytywne? Tu już musicie doczytać do końca.
Wczoraj, tj 30 czerwca 2025 miała miejsce europejska premiera marki Chery, a już dziś można było zamówić sobie takie auto w jednym z 11 salonów w całej Polsce. Ale zacznijmy od początku, czym jest ten słodko brzmiący twór?
Markę Chery niektórzy mogą kojarzyć jako dość znaczącego gracza w Państwie Środka. Powstała w 1997 roku, jako pierwsza przekroczyła 1 milion sprzedanych aut, a od 22 lat jest czołowym eksporterem aut z rynku chińskiego. Dokładniejsze cyfry? Spójrzmy na rok 2024. Sprzedali ponad 2,6 miliona aut, z czego ponad 1,1 miliona za granicą kraju. Przychód ponad 480 miliardów Juanów, czyli ponad 240 miliardów PLN. Imponujące wyniki.

Czego więc szuka firma z takim sukcesem w Polsce? Bo właśnie to nasz rynek został wybrany jako pierwszy w UE do sukcesji marki w Europie. Właśnie po to przyjechałem do Studia Polsat, własnymi rękami sprawdzić o co tu chodzi.
Po pierwszych slajdach już wiem, do czego to jest podobne. Omoda i Jaecoo. Nic dziwnego, bo obie te marki należą do Chery, a odniosły ogromny sukces w ciągu raptem roku. I dzięki temu wszystko powoli staje się jasne. Zrozumiecie też i Wy, jak przeczytacie z czym przychodzi Chery.

Zaprezentowano dwa modele, każdy w dwóch wersjach – spalinowej i PHEV. Żadnych elektryków
Tiggo 7, to czwarta odsłona crossovera segmentu C. Długość 4,55 m i rozstaw osi 2,67 m to wyniki dość standardowe. Niestandardowe jest za to wyposażenie. 18” felgi aluminiowe, metalizowane lakiery, 24” ekran centralny, dwustrefowa klimatyzacja automatyczna, komplet systemów wspomagania jazdy, oczywiście ze wszystkimi europejskimi atestami. Bagażnika nie zabrakło, bo jest aż 500 litrów. W aucie wielkości Skody Karoq. To wszystko zaczyna się od 124 900 PLN za wersję Essential z silnikiem o pojemności 1,6 T-GDI i mocy 147 KM. Wersja Prestige AWD wymaga wydania już 154 900 PLN, a cennik zamyka wersja Prestige PHEV o mocy 279 KM.
Większy brat, Tiggo 8 jest odrobinę droższy. Essential startuje tu od 149 900 PLN, ale zamyka go też PHEV za 179 900 PLN. W standardzie otrzymuje się też więcej, bo i samo auto jest o 20 cm większe od mniejszego brata, mimo tego samego rozstawu osi. Urósł też bagażnik, bo do 890 litrów. Mimo pomieszczenia trzeciego rzędu siedzeń, w którym moje 187 cm mieściło się ledwo. Do sklepu bym dojechał, ale na wakacje wolę jechać co najmniej jeden rząd bliżej kierowcy. Oczywiście ze złożonym trzecim rzędem, bo inaczej bagażnik jest symboliczny. Pozwoli to mi też skorzystać z bajerów obecnych na pokładzie. W standardzie jest zarówno asystent głosowy, podgrzewane przednie fotele (a w opcji nawet z masażem!), dwa ekrany multimedialne o przekątnych 10 i 16”, bezprzewodowa ładowarka do smartfonów o mocy 50W czy skórzane fotele, jak i 19” felgi. Oraz naprawdę mnóstwo przestrzeni, nawet dla mnie.

Obcowałem z tymi autami przed dobre 2 godziny, manewrując między chętnymi, zaglądając w każdy zakamarek (co będziecie mogli zobaczyć na moim kanale na YouTube). Sam wygląd i dotykanie to jednak nie wszystko. Te auta robią bardzo dobre wrażenie, wyglądają nadzwyczaj dobrze i zapewne nawet nieźle jeżdżą. O tym też się przekonamy niedługo. Najważniejsze jednak jest by móc je kupić i serwisować bez obaw, bo po co komu takie fajne Chery, skoro miałoby stać i czekać pół roku na zderzak? Zadbano i o to. Części są produkowane w Hiszpanii, a składowane w europejskim magazynie, dzięki czemu wcale nie trzeba czekać na kontener. Do tego aktualnie trwa promocja i wyjeżdżając z salonu jeszcze w tym roku pakiet ubezpieczenia jest za symboliczną złotówkę. Nie zapomniano też o finansowaniu.
Zrobienie prezentacji na jeden dzień przed otwarciem 11 salonów, a do końca roku aż 30? Mają rozmach. Jeszcze większy, jeśli uwzględni się, że do końca 2026 chcą otworzyć 45 salonów. Ambitnie? Na pewno. Jednak widząc politykę rozwoju oraz w jaki sposób do tego podchodzą, nie zdziwi mnie jak przebiją swoje cele sprzedażowe. Szczególnie przy nadal rosnących cenach modeli europejskich, często nie oferujących ani lepszej jakości ani bezawaryjności.
Mateusz Próchnicki
Zdjęcie Chery w Polsce:














Komentarze 1