Dacią Logan MCV po Krecie

Kreta jest największą grecką wyspą, choć zajmuje jedynie 8000 km kwadratowych. Można więc po niej spokojnie podróżować autem. Jest to najszybszy i najwygodniejszy sposób, dlatego podczas pobytu warto wypożyczyć samochód, a ja na wyspie miałem okazję przetestować 7-osobową Dacię po liftingu.

Moja podróż obejmowała jakieś 400 km, które udało mi się przejechać jednego dnia, a nie jest to takie oczywiste jak w Polsce, ponieważ Kreta posiada zarówno niziny, wyżyny jak i góry. Dlatego też, odcinki górskie pokonywało się długim tempem, ale o tym później. Trasę, jaką pokonałem możecie zobaczyć w galerii i szczerze Wam to polecam, jeśli znudzicie się ciągłym plażowaniem.

Nasz punkt startowy to małe miasteczko Kato Gouves, w którym oprócz hoteli, pensjonatów i paru sklepów, jak to mówi Pan Kononowicz, „nie było niczego”. W jakiś sposób miało ono swój urok i to właśnie w nim się zatrzymałem. Stamtąd również miałem do dyspozycji Dacię Logan MCV, do której wpakowałem 7 osób i ruszyłem w trasę. Bryła Logana dość mocno skrywa swoją pojemność i trudno było uwierzyć, że w środku jest aż tyle foteli. Nie wygląda jak zwykły Logan z dolepioną budą (dłuższa płyta podłogowa o 27 cm). Jednakże samochód nie jest ani piękny, ani brzydki – jego linia jest dość spokojna oraz trochę budżetowa. Szaro-niebieski lakier nie wyróżniał auta w żaden sposób, ale myślę, że dla rozsądnej rodziny to nieistotne. Natomiast warto pamiętać o rozmiarach samochodu (prawie 4,5 metra), które utrudniają manewrowanie w mieście. Zwłaszcza w tak małych miasteczkach i krętych drogach, jak na Krecie.

Skupmy jednak uwagę na wnętrzu, bo to pewnie ono najbardziej interesuje wspomnianą wyżej rodzinę. Pomijając kwestie wizualne –  jest po prostu nudno, ciemno i mało przyjemne – jeśli ma się na pokładzie aż 7 członków, nie będzie różowo. Podróżowaliśmy w 5 osób dorosłych i dwójkę dzieci. Jak się pewnie domyślacie, dzieci usadowione były w tylnym rzędzie siedzeń. O ile miejsca jest sporo i nawet ja się tam mieściłem, to rozwiązanie wsiadania jest delikatnie mówiąc – mało ergonomiczne. Fotele składają się bardzo płytko i opornie, więc jeśli już tam wsiądziecie, naprawdę nie będziecie chcieli wychodzić. W sumie jeśli ktoś Was tam zostawi, to ciężko samodzielnie złożyć siedzenia i wyjść. Podczas podróży po Krecie często się zatrzymywaliśmy, więc stawało się to mocno uciążliwe. Ponadto drugi rząd siedzeń również nie rozpieszcza przestrzenią, więc dobrze, że są dodatkowe siedzenia, ale jak nie musicie ich używać, będziecie zdrowsi. Warto dodać, że 3 rząd można wyjąć, co ma wpływ na pojemność bagażnika (aż 700 l), niestety przy rozłożonych fotelach cała rodzina na pewno się nie zmieści. Na szczęście nasza podróż była jednodniowym wypadem nad morze, więc wszystkie potrzebne produkty się zmieściły.

Początkowo kierowaliśmy się na południe Krety nad Morze Libijskie, by poczuć powiew Afryki. Trasa obejmowała odcinki górskie, co Nas mocno martwiło. Dacia Logan MCV (Multi Convible Vehicle) ma do wyboru szeroki wachlarz silników (aż 10). Najbardziej popularne diesle 1,5 dCi są dość cenione i można znaleźć sporo używanych samochodów z tym silnikiem. My niestety mieliśmy do dyspozycji benzynowe 1,6 MPI o mocy 84 KM. Pusty samochód waży 1,1 tony, z 7 osobami na pokładzie ociupinkę więcej i nie można go nazwać dynamicznym. Odradzam oszczędność przy kupnie i polecam wybór albo diesla, albo mocniejszego benzyniaka. Górskie odcinki, które dla naszych oczu były rajem, dla Dacii były piekłem. Skrzynia biegów zmuszała nas do ciągłej redukcji, a strome podjazdy zapewniały prędkości rzędu 30 km/h. W ślimaczym tempie udało się dostać do malowniczego miasteczko Matala, które posiada piękną piaszczystą plażę oraz romański cmentarz umiejscowiony na skalistym zboczu. Było to ulubione miejsce hipisów, a teraz kierunek kolonii i masy młodzieży. Na szczęście było tam już płasko! Szatański, 80-kilometrowy odcinek zajął Nam prawie 4 godziny.

Po porządnym plażowaniu musieliśmy wracać do hotelu. Trasa powrotna obejmowała nizinne tereny autostradą wzdłuż morza (tym razem Egejskiego). To pozwoliło na sprawdzenie Dacii w inny sposób. Prędkość maksymalna 163 km/h oczywiście nie została osiągnięta (przepisy w Grecji pozwalają na 100 km/h na autostradzie), aczkolwiek 14,9 sekundy do „setki” powiedzmy, że tak. Mimo, że trochę to trwało Dacia nie męczy się na wysokich obrotach, a wręcz przeciwnie – bardzo je lubi. Żyłowanie samochodu nie zwiększało spalania paliwa, które przy końcu trasy stanęło w okolicach 8l/100 km, chociaż komfort jazdy na tym bardzo cierpiał (hałas). Nadmienię jednak, że po kreteńskich ulicach jeździ się bardzo dobrze. Wolniejsi kierowcy chętnie ustępują na drodze ułatwiając wyprzedzanie. Oprócz tego warto wspomnieć o braku wymogu jeżdżenia na światłach przez cały dzień. Co innego znaki i ich oznaczenia, warto mieć ze sobą pilota, bo nawet GPS nie daję rady. Nasza Dacia Logan MCV niestety nie miała nawigacji, aczkolwiek wspomaganie kierownicy, klimatyzacja manualna, ABS i radioodtwarzacz Blaupunkt spisały się wyśmienicie. Wiem, ze to niewiele, ale nie ma co wymagać od prawdziwie budżetowego samochodu.

A takie określenie bardzo pasuje do tego auta. Mimo młodego wieku (1,5 roku) i przebiegu (40 tys. km) samochód wyglądał na zmęczony. Kreteńskie Słońce zrobiło swoje i niestety trzeszczące plastiki, powyginane uszczelki są na początku dziennym. Może to nieistotne szczegóły, ale w połączeniu ze szwankującą elektroniką już po takim okresie, wykonanie Dacii rozczarowuje. Samochód nadrabia jednak ceną! Nowy egzemplarz to wydatek już od przyzwoicie wyglądających 40 tysięcy złotych. Używane egzemplarze, w zależności od wieku i silnika można nabyć za ok. 15 tysięcy. Trudno znaleźć tak młody i duży samochód w takich pieniądzach, jednakże jeśli auto ma być czymś więcej niż usługą transportową wybrałbym coś innego. Aczkolwiek na wycieczkę po Krecie jest w sam raz. Wyspa urzeknie Was wieloma atrakcjami archeologicznymi oraz przepięknymi krajobrazami, dlatego posiadanie na niej samochodu to ogromny plus. Już teraz życzę Wam udanych wakacji!

Konrad Stopa

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości, który pisze o samochodach z wielką przyjemnością czekając na komentarze, nawet te uszczypliwe. Od małego poznawał auta na ulicy po dźwięku silnika i już wtedy marzył, by zmieniać "cztery kółka" jak rękawiczki - dzięki Motopodprad.pl to się spełnia! Tego zapaleńca znajdziecie też na Instagramie - @stopao
Follow Me: