Corvette Stingray powalczy o podium

Kolejne generacje Chevroleta Corvetty zachwycały dźwiękiem rasowych silników i przystępną ceną. Mimo to nigdzie, poza rodzimym rynkiem, ten samochód nie odniósł sukcesu. Teraz, za sprawą Corvette Stingray może się to w końcu zmienić!


W sierpniu 2013 roku do sprzedaży trafiła najnowsza odsłona legendy amerykańskich szos. Od niedawna, auto sprzedawane jest także w Europie. Już w momencie debiutu, liczba chętnych przekroczyła możliwości produkcyjne zakładu Bowling Green w Kentucky. Aktualnie, aby stać się właścicielem nowej Vette, trzeba ustawić się w 6-miesięcznej kolejce.

Tak duże zainteresowanie nowym modelem tłumaczy całkowicie nowa technologia. Tylne zawieszenie to co prawda nadal przedpotopowa konstrukcja, oparta na resorach piórowych. Zmieniono jednak bardzo wiele. 7. Generację wyróżnia lżejsza, aluminiowa rama, nadwozie wykonane z tworzyw sztucznych, całkowicie odmienione wnętrze – zarówno projekt, jak i plastiki są na najwyższym poziomie, wreszcie wygląd zewnętrzny – drapieżny, nowoczesny, z dużym grillem i tylnymi zespolonymi lampami (nowość w Corvette).

Ortodoksyjnym fanom niekoniecznie spodoba się wizerunek Stingraya, ale o to chyba chodziło Chevroletowi, żeby owłosionych panów w przyciasnych spodniach i białych skarpetkach zastąpili gentlemani, w dobrze skrojonych garniturach.

2015 chevy corvette z06  Corvette Stingray powalczy o podium

Pod maską nowego Chevroleta Corvette Stingray bulgocze 6.2 litrowy motor V8 o mocy 455 KM i 624 Nm maksymalnego momentu obrotowego. W standardzie klient otrzymuje manualną, siedmiostopniową skrzynię biegów, choć na rynek amerykański przewidziano też przestarzałą, mocno obniżającą osiągi auta, 6-biegową skrzynię automatyczną. Corvette z manualem pierwszą setkę osiąga w mniej niż 4 sekundy i rozpędza się do 310 km/h.

Silnik wyposażony jest dodatkowo w system Active Fuel Management, który pozwala mocno zaoszczędzić na paliwie, jeżeli nie chcemy ciągle korzystać z pełnych możliwości auta. W trybie Eco AFM wyłącza połowę mocy, dzięki czemu średnie spalanie może wynieść tylko 9,4 litra – to tyle, ile w przeciętnie jeżdżącym współczesnym minivanie. Opcjonalnie można zamówić też system Magnetic Ride Control III – stosowany także przez Ferrari – który odpowiada za utwardzenie zawieszenia i poprawę jakości prowadzenia. Podobno działa o 40 proc. szybciej, niż poprzednia wersja tego urządzenia i zdecydowanie lepiej reaguje na każde dodanie gazu.

corvette z06 01 Corvette Stingray powalczy o podium

Amerykański producent bardzo atrakcyjnie wycenił 7. generację kultowej Corvette. W USA jej cena zaczyna się od 51 995 dolarów. U naszych zachodnich sąsiadów trzeba za nią zapłacić 69 900 euro. Wersja europejska standardowo wyposażona jest w – wymagający w USA dopłaty przeszło 5000 dolarów – pakiet Z51, który zawiera elektroniczną szperę, pakiet aerodynamiczny, większe tarcze hamulcowe oraz felgi, usportowione zawieszenie (z możliwością zmiany ustawienia), układ kierowniczy, a także sportowy układ wydechowy.
Nieco ponad 300 tys zł to chyba niezła okazja. Za te pieniądze mało który samochód wyzwoli w kierowcy tyle adrenaliny!

 Adam Gieras

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą oraz Hyundai i30 1.4, zwany przeze mnie pieszczotliwie Nissanem. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...