Citroen C4 Cactus zniknie?

Francuzi szokują coraz rzadziej. Czyżby planowali rezygnację z tak ciekawego auta, jakim jest C4 Cactus? 

No dobra, ciekawe to ono już było. W pierwszej odsłonie. Pamiętam do dziś prezentację w Łodzi, na której miałem okazję być. Pamiętam też wrażenie, jakie na mnie zrobił Cactus. Citroen powinien być oryginalny. I taki właśnie był.

Airbumpy. Przód jak w łaziku księżycowym. Absolutnie spartańskie wnętrze z ciekawymi rozwiązaniami typu uchwyty jak z walizki w drzwiach czy przypominający kuferek pełen skarbów pirackich schowek przed pasażerem. 

Czytając opinie użytkowników, Cactus sprawdził się na medal, choć nie obyło się bez kilku wpadek jakościowych. Tyle że to bez znaczenia, bo jest francuski, oryginalny i bardzo seksowny.

Kolejna generacja została mocno ugładzona. Zniknęły airbumpy, karoseria rozpłaszczyła się, a środek ugrzecznił. Co zrobić, skoro pierwsza odsłona nie przypadła klientom do gustu – jak widać była zbyt ekstrawagancka. 

Teraz wszystko wskazuje na to, że Citroen nie planuje kontynuować modelu C4 w wersji Cactus. Przynajmniej na razie. Pracuje za to nad nową C-4-ką, która zapewne będzie kolejnym crossoverem. 

Czy tak się stanie i czy niebawem wszystkie auta będą przypominały kule na kołach? Ciężko stwierdzić. 

Póki co kupujcie C4 Cactusy pierwszej generacji. Sensowny egzemplarz można trafić za niecałe 40 tysięcy złotych. To dobra cena, żeby się wyróżniać, a jednocześnie mieć pewność, że utrzymanie auta nas nie zrujnuje. 

Adam Gieras

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Skoda Octavia III 1.4 TSI 150 KM oraz od niedawna Volvo S70 2.4 170 KM. Pomału rozstaję się z Audi A4 B5 1.9 TDI 115 KM i doprowadzam do stanu lux Audi A3 1.8 T 150 KM, choć chyba ma więcej mocy. Jeszcze nie wiem co z nim zrobię. Jakiś pomysł?