Auto terenowe na festiwalu prędkości? Każda okazja jest dobra by zaprezentować nowy model. I tak możemy podziwiać terenówkę z Chin o nazwie Denza BAO 5.
To dość oldschoolowe nadwozie chce powalczyć o europejskiego klienta z innym azjatyckimi markami oraz nie wyklucza walki także z Land Roverem. Wygląda dość zachowawczo i nie wiem czy jesteśmy gotowi na tak geometryczne kształty. Chociaż w tym żółtym lakierze jest nawet ciekawie.
Terenowa hybryda plug-in
I to nie byle jaka, ponieważ może pochwalić się mocą aż 544 koni mechanicznych i sprintem do setki nawet w 4,8 sekundy w zależności od wersji. Tak, ten kiosk jest tak szybki dzięki połączeniu motoru spalinowego (tylko 1,5 litra pojemności) i 2 silników elektrycznych (jeden z nich jest z tyłu).

Trzeba sobie jasno powiedzieć, że takie osiągi są dość zaskakujące chociaż prędkość maksymalną ograniczono do 180 km/h.
Na pokładzie znalazła się też ponad 31 kWh bateria, która pozwala jeździć na prądzie. Jej zasięg to mniej więcej 90 km. Dzięki temu łącznie na benzynie i prądzie auto ma wystarczyć na niemal 900-kilometrową podróż.

Auto postawiono na ramie
Skoro samochód oparty jest o ramę, to chyba naprawdę jest niezłą terenówką? O odpowiednie możliwości dba tutaj elektronika. Są blokady mechanizmów różnicowych czy odpowiedni podział momentu na osie. Wszystko ma działać bardzo szybko i skutecznie.
Prześwit auta to nawet 31 centymetrów, a droższa wersja wyposażona została w aktywne zawieszenie.
W kabinie przestronnie i komfortowo
Denza zadbała też o podróżnych oferując im sporą kabinę pasażerską. Rozstaw osi to 2,8 metra, a nadwozie jest dosyć wysokie więc nie braknie też miejsca nad głową. Bagażnik to minimum 475 litrów, także też nie jest źle.
W środku nie brakuje też dobrych materiałów oraz najwyższej technologii. Już na zdjęciach widzimy, że deska rozdzielcza zmieściła 3 ekrany, a Chińczycy lubią w swoich autach oferować wiele bajerów.
Cen jeszcze nie znamy, ale patrząc na kwoty za importowanego BYD-a Leoparda 5 trzeba będzie przygotować minimum około ćwierć miliona złotych.
Konrad Stopa
fot. Denza







