Chińska marka coraz prężniej buduje swoją pozycję na rynku europejskim. Niedawno dostaliśmy modele Tiggo 7 i Tiggo 8, a wkrótce dołączy do nich hybrydowe Chery Exlantix E05. Co ciekawe, jego nadwozie nawiązuje nieco do Porsche Macana.
Nowa propozycja od Chery zadebiutuje już we wrześniu tego roku podczas salonu samochodowego w Monachium. Nowoczesna hybryda typu plug-in będzie jednym z fundamentów marki, a jej wygład na pierwszy rzut oka przypomina man Porsche Macan. Mowa tutaj w szczególności o przednim pasie z charakterystycznymi światłami, które w dużej mierze nawiązują do niemieckiego SUV-a. Do tego sama linia nadwozia i jego tył również dobrze się prezentuje. Tym samym, choć jest to chińska produkcja, to prezentuje się ona naprawdę dobrze, a przede wszystkim europejsko.
Chery Exlantix E05 mierzy 4780 mm długości, 1890 mm szerokości oraz 1725 mm wysokości. Może również pochwalić się rozstawem osi wynoszącym 2800 mm. Tym samym zarówno kierowca, jak i pasażerowie zasiadający na tylnym rzędzie siedzeń nie powinni narzekać na brak przestrzeni. Tajemnicą pozostaje natomiast wnętrze samochodu. Jednak Chińczycy z reguły serwują nam generyczne projekty z dużym ekranem centralnym, więc nie oczekujmy tutaj żadnej niespodzianki.

Chery Exlantix E05 z potężnym układem napędowym
Najciekawiej prezentuje się natomiast układ napędowy. Chińska wersja Chery Exlantix E05, która w Państwie Środka sprzedawana jest pod marką Exeed, korzysta z 1,5-litrowego benzyniaka, dodatkowego silnika elektrycznego oraz akumulatora o pojemności 32 kWh. Przy pełnym zatankowaniu i naładowaniu będziemy mogli przejechać nim bez problemu co najmniej 1000 km. Niestety nie wiemy, na jaką moc możemy liczyć w Europie, jednak bez problemu mogłaby przekroczyć próg 500 KM mocy. Jeżeli firma skorzysta z dorobku Omody, to moglibyśmy dostać nawet 619 KM mocy. Poza tym na jego pokład trafi system Horizon Super Drive. Bazuje on na odczytach z lidara oraz zestawu dwunastu radarów i może zaoferować nam automatyzację jazdy poziomu 2+. Tym samym moglibyśmy prowadzić bez trzymania rąk na kierownicy o ile oczywiście pozwolą na to regulacje prawne.
Damian Kaletka
fot. Chery







