GM powoli wraca na Stary Kontynent, a nowy Cadillac Optiq ma być poważnym narzędziem zarobkowym w rękach amerykańskiego koncernu. Niestety patrząc na jego liczby i cenę nie wróżę mu łatwego sukcesu.
Cadillac już wylądował w Europie, jednak możemy go nabyć tylko na niektórych rynkach. GM uznało, że na pierwszy ogień pójdą regiony, gdzie klienci mogą być zainteresowani elektrycznym SUV-em klasy premium. Głównym celem GM jest stworzenie ciekawej alternatywy dla starej i sprawdzonej konkurencji oraz ofensywy z Chin. Cóż, wizualnie jak najbardziej wyróżnia się na tle znanych nam modeli. Dostaliśmy specyficzną bryłę nadwozia, która jak dla mnie wygląda niczym rozciągnięta w Photoshopie. Niemniej jednak wyróżnia się ona designem oraz amerykańskim stylem. Do tego dostaliśmy spojler dachowy oraz dyfuzor, aby zmniejszyć opór powietrza, a tym samym zwiększyć zasięg i stabilność podczas jazdy przy wyższych prędkościach.
Z kolei we wnętrzu znajdziemy ogromny 33-calowy ekran centralny o rozdzielczości 9K. Łączy on w sobie zarówno centralny wyświetlacz jak i zestaw cyfrowych zegarów. Muszę przyznać, że całościowo kokpit wygląda naprawdę dobrze i od razu widać, że mamy do czynienia z samochodem klasy premium. W interiorze znajdziemy również panoramiczny dach, aż 19 głośników z systemu audio AKG Studio, no i rzecz jasna całą plejadę systemów bezpieczeństwa i wspierania kierowcy wraz z funkcją Super Cruise, która pozwala na jazdę bez trzymania kierownicy.

Czy Cadillac Optiq przekona klientów
Obawiam się, że może mieć z tym problem. Tak jak wizualnie prezentuje się oryginalnie, to na papierze oraz w cenniku jest zdecydowanie gorzej. Na pokład elektrycznego Cadillaca trafiły dwa silniki elektryczne o mocy 304 KM oraz 480 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Dzięki czemu pierwsza setka wskoczy na licznik w zaledwie 6,3 sekundy w trybie Sport i możemy się nim rozpędzić maksymalnie do 184 km/h. Poza tym dostaliśmy platformę Ultium wraz z akumulatorem o pojemności 75 kWh, który pozwala nam przejechać do 425 km według norm WLTP. Ponadto korzystając z mocniejszej wtyczki możemy naładować 144 km zasięgu w zaledwie 15 minut. Wszystkie te liczby sprawiają, że nie wybija się ponad niemiecką konkurencje.
Cennik również nie napawa optymizmem. Do Europy wjechały dwa warianty wyposażenia: Premium Luxury oraz Premium Sport. W obu przypadkach dostajemy te same parametry techniczne. Obie wersje będą różniły się wyłącznie pakietem dostępnych felg czy opcji wykończenia nadwozia. Niezależnie od wybranego wariantu w standardzie otrzymujemy 21-calowe felgi obute oponami 275/40 R21. Nie zabraknie także adaptacyjnego tempomatu, systemu monitorowania martwego pola, funkcji autonomicznego parkowania czy zestawu hamulców Brembo.

A ile za to wszystko? Tutaj zaczynają się schody. Obecnie Cadillaca Optiq możemy kupić w Niemczech, Szwajcarii, Francji oraz Szwecji. Najtaniej dostaniemy go u naszego zachodniego sąsiada, gdzie cennik startuje od kwoty 65 000 euro, czyli około 276 000 złotych. Nieco więcej zapłacimy w Szwecji oraz we Francji, natomiast najdrożej elektryk został wyceniony w Szwajcarii. Tam GM życzy sobie za swój samochód aż 71 807 euro, czyli około 305 000 złotych. Pierwsze dostawy do klientów rozpoczną się już w lutym 2026 roku, jednak mam obawę, że ich wielkość nie będzie zbyt zadowalająca dla speców od słupków sprzedaży w GM.
Damian Kaletka
fot. Cadillac







