Już w przyszłym roku klienci ze Starego Kontynentu dostaną dwa spore samochody od chińskiego producenta. BYD Seal 8 i Sealion 8 rzucą wyzwanie BMW i5 oraz Audi Q7. Oczywiście zapłacimy za nie zdecydowanie mniej.
W Chinach ogromne limuzyny i SUV-y sprzedają się jak ciepłe bułeczki i niektóre z nich trafiają także do Europy. BYD na swoim rodzimym rynku pokazał właśnie nowe modele z rodziny Ocean, które na naszym rynku są dostępne pod szyldem Seal i Sealion. Najnowsze zabawki chińczyków doczekały się numeru 8, który być może nawiązuje do długości nadwozia, która mogłaby wynosić nawet 4,8 metra. Tak więc dostajemy kawał samochodu naszpikowany najnowszą technologią, którego zakup nie zrujnuje naszego portfela.

Wizualnie nie spodziewajmy się tutaj rewolucji. Choć samochody zostały oklejone szczelną folią maskującą to łatwo możemy się domyślić, co takiego ukryto pod nimi. Chińczycy zaserwują nam podobny design względem mniejszych modeli, w tym wcześniej wspomnianego Seal i Sealiona. Poza tym oba samochody będą dostępne zarówno w wersji czysto elektrycznej jak i hybrydowej. W przypadku elektryka dostaniemy akumulator o pojemności sięgającej nawet do 100 kWh, natomiast hybryda otrzyma dwa silniki elektryczne oraz 1,5-litrowego benzyniaka służącego jako generator. Na naszym rynku szczególnie ten drugi wariant może cieszyć się sporym zainteresowaniem. O ile oczywiście BYD nie przekombinuje z ceną, jednak nie obawiałbym się tego.
Kiedy zobaczymy je na drogach? Chińczycy zdecydowanie szybciej będą mogli cieszyć się nowościami. W Państwie Środka będziemy mogli je dostać już w połowie bieżącego roku. Niestety Europejczycy muszą poczekać nieco dłużej. Według nieoficjalnych informacji nowe modele BYD w Europie zadebiutują w 2027 roku. Nowy BYD Seal 8 rzuci wyzwanie m.in. Audi A6 E-Tron i BMW i5, z kolei Sealion 8 będzie rywalizował z Audi Q6 i nawet Q7. Pozostaje jeszcze kwestia ceny. Niestety oficjalny cennik nie został jeszcze opublikowany, jednak możemy sądzić, że chińskie hybrydy nie przekroczą progu 200.000 złotych, natomiast za elektryki będziemy musieli zapłacić nieco więcej.
Damian Kaletka
fot. BYD







