Dotychczas BYD Atto 3 EVO nie był dostępny na rynku Polskim. Wraz z jego debiutem Chińczycy przygotowali niezłą ofertę dla klientów. Dostaniemy mocniejszy wariant, szybkie ładowanie oraz architekturę 500V.
Jest to samochód, który wcześniej dostępny był na kilku rynkach europejskich. Do Polski wjechał z kilkoma zmianami stylistycznymi oraz przeprojektowanym wnętrzem. Jednak najważniejszą nowością jest zmiana architektury. Otóż BYD Atto 3 EVO doczekał się architektury 500V oraz większego akumulatora o pojemności 74,8 kWh w technologii LFP. Poza tym dostaliśmy poprawioną platformę e-Platform 3.0, gdzie ogniwa baterii zostały zintegrowane z nadwoziem. Stąd też podłoga stanowi górną część pakietu akumulatorów. Tym samym nie tylko dostaliśmy więcej przestrzeni do zagospodarowania, to również sama konstrukcja samochodu jest sztywniejsza.
Rzecz jasna najważniejsza dla użytkowników tego samochodu będzie moc ładowania. Ta znacząco wzrosła i możemy ładować BYD Atto 3 EVO z mocą do 220 kW. Uważam, że jest to krok w dobrą stronę. Podczas mojego testu BYD Seal wielokrotnie narzekałem na maksymalną moc ładowania. Tam wynosiła ona 150 kW, więc mamy sporą różnicę, którą z pewnością odczujemy podczas każdego ładowania. Według producenta możemy podładować nowego elektryka z 10 do 80 procent w zaledwie 25 minut. Ponadto Atto 3 Evo oferuje funkcję V2L, dzięki której możemy podpiąć do samochodu urządzenie o mocy do 3 kW.

BYD Atto 3 EVO wgniecie nas w fotel
Tradycyjnie klienci do wyboru otrzymują dwa warianty silnikowe. Podstawowy Design oferuje napęd wyłącznie na tylną oś oraz 313 KM mocy i 380 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Pozwala to wystrzelić od zera do setki w zaledwie 5,5 sekundy, a także przejechać do 510 km według norm WLTP. Tak też będzie to wariant skierowany do ludzi, którzy wolą dostać nieco większy zasięg kosztem mocy i przyśpieszenia. Z kolei topowa wersja Excellence serwuje nam napęd na obie osie, 449 KM mocy oraz 560 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Tutaj pierwsza setka wskoczy na licznik w niespełna 3,9 sekundy, jednak w tej wersji przejedziemy maksymalnie 470 km na jednym ładowaniu.
Dostaliśmy również nieco większą przestrzeń załadunkową. Przedni bagażnik pomieści teraz 101 litrów, z kolei tylny kufer urósł z 440 do 490 litrów. Jest nieźle, a po złożeniu tylnych siedzeń wynik ten wzrasta do 1360 litrów. Nie powinniśmy także narzekać na wyposażenie chińskiego elektryka. Do kokpitu trafił 8,8-calowy zestaw cyfrowych zegarów oraz 15,6-calowy wyświetlacz centralny. Poza tym mamy dostać lepsze materiały, więcej przestrzeni wewnątrz samochodu, oświetlenie ambientowe, ładowarkę indukcyjną z aktywnym chłodzeniem czy też cztery porty USB w czym dwa z nich o mocy do 60 kW.
Nie mogło także zabraknąć siedmiu poduszek powietrznych, adaptacyjnego tempomatu, wielu systemów bezpieczeństwa i wspomagania kierowcy, zestawu kamer 360 stopni czy czujników parkowania. Na liście wyposażenie znajdziemy także pompę ciepła, podgrzewane przednie fotele czy 18-calowe felgi. Z kolei topowy wariant dorzuca do tego wyświetlacz head-up, podgrzewane tylne siedzenia oraz panoramiczny dach z elektryczną roletą. Ile za to zapłacimy? Podstawowy wariant Design startuje od kwoty 176 300 złotych, zaś topowy Excellence to wydatek rzędu 189 200 złotych. Tak więc dopłata do wyższej wersji nie jest zbyt dotkliwa. Klienci mogą także liczyć na 6-letnią gwarancję na samochód oraz 8-letnią gwarancje na baterię z limitem do 250 000 km.
Damian Kaletka
fot. BYD







