Nie jest elektrykiem, a supersamochodem z konwencjonalnym silnikiem V8. Audi Nuvolari można nazwać nowym R8!
Audi Nuvolari pojawiło się niespodziewanie bez zbędnych teaserów i zapowiedzi. Na cześć włoskiego kierowcy z dawnych lat, który wygrywał dla zespołu Auto Union powstał szybki samochód, którego można śmiało nazwać następcą Audi R8.
Będzie to jednak model limitowany do 499 sztuk, więc dużo mniejsza grupa będzie mogła cieszyć się tym modelem niż poprzednikiem. Poza tym cena również wędruje dużo wyżej, bo auto będzie kosztować około 2,5 miliona złotych.

V8 o pojemności 4 litrów i 1000 koni mechanicznych
Opisywane Audi sporo czerpie z nowego Lamborghini Temerario. Do napędu posłuży technologia hybrydy plug-in oparta na 4-litrowym i podwójnie turbodoładowanym silniku benzynowym. Łączna moc systemowa to sięga 1001 KM, ponieważ dołożono do spaliniaka aż 3 motory elektryczne. Maksymalny moment obrotowy przekracza znacznie 800 Nm.
Dzięki napędowi oraz aerodynamice i rozwiązaniom znanym z F1 auto ma pędzić aż 350 km/h. Centralnie umieszczony silnik ma zachować genialne prowadzenie. Setka na liczniku pojawi się po 2,6 sekundy. Doświadczenie zdobyte z bolidu ma też procentować w specjalnie przygotowanym układzie hamulcowym.
Co ciekawe, dane techniczne są lepsze niż w aucie z czarnym bykiem na masce.

Trzeba przyznać, że Nuvolari robi wrażenie pod kątem wizualnym. Szczerze bardzo przypomina modele koncepcyjne, ale w jego nadwoziu czuć ducha R8. Ogromna maska, szeroka sylwetka i niskie nadwozi robi show. Nie brakuje też nowoczesnych reflektorów i linii pasujących do obecnych trendów.
W środku minimalizm i sporo sportowych materiałów. Kierownica, zegary plus ekran i ogromne łopatki. Tak nazwałbym środek tego 2-osobowego coupe.
Zwróćcie też uwagę, że to pierwsze auto z kutymi felgami z centralną nakrętką!

Pojedzie na prądzie
W aucie pojawiła się bateria o pojemności ponad 7 kWh, ale nie wiemy jak przełoży się to na bezemisyjną jazdę. Myślę, że spod hotelu na parking jakoś wystarczy.
Samochód pojawi się na drogach w połowie 2027 roku.
Konrad Stopa
fot. Audi







