Aston Martin Valhalla – waria(n)t pośredni

Ci którzy nie zdążyli kupić ultradrogiego Valkyrie teraz mają szansę na kolejnego supercara od Astona Martina. Tym razem będzie taniej…

Aston Martin udowadnia, że współpraca z Red Bull Racing nie idzie w las. Choć markę z Gaydon kojarzymy przede wszystkim ze wspaniałych samochodów typu GT, ich linia centralnosilnikowców jest rozwijana. Po kosmicznym Valkyrie czas na coś ‘skromniejszego’. Oto Valhalla, czyli kolejny drogowy hypercar od Astona Martina. Nazwa pochodzi z mitologii nordyckiej i oznacza miejsce, do którego trafiają wojownicy po śmierci.

Tym samym Valhalla kontynuuje tematykę skandynawskich nazw, ale do rzeczy. Będzie to hybryda o mocy około 1000 KM. Spalinową bazą jest silnik V6, ale to nie on tutaj ma robić robotę. Tym czymś jest rozbudowana aerodynamika.

Samochód wygląda jakby był zbudowany tylko z elementów dociskających. To nie może dziwić wiedząc kto stoi za projektem – Adrian Newey to legenda wyścigów F1. Jest ojcem sukcesów wielu kierowców i zespołów, od Nigela Mansella do Sebastiana Vettela. W tym konkretnym przypadku jest odpowiedzialny m.in. za tylny spoiler FlexFoil. Potrafi on zmieniać swoją charakterystykę bez zmiany kąta natarcia. Nie produkuje też zaburzeń opływu powietrza, turbulencji ani nawet nadmiernego hałasu. Całość ma ważyć tylko 1350 kg dzięki szkieletowi z włókna węglowego.

Niestety i tym razem produkcja ma być limitowana. Powstanie 500 egzemplarzy Valhalli dostępnych w cenach od 875 tys. funtów.

Bartłomiej Puchała
fot. Aston Martin Valhalla

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartek Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.