Błażej Żuławski to redaktor z wieloletnim stażem, który uwielbia klasyczną motoryzację i w takim otoczeniu obcuje. Nie mogłem więc pominąć tego Pana w moich wywiadach.
Seria10 pytań do wraca do korzeni, czyli na tapet wziąłem znów dziennikarza motoryzacyjnego. I to takiego, który pisuje nie tylko w internecie, ale też w prasie. Może mieliście okazję go nawet czytać, a jak nie, to zapraszam poniżej na mój wywiadzik.
1. Jakie było Twoje pierwsze auto i jak je wspominasz?
Fiat Cinquecento 900 (na gaźniku), po dziadku. Miał zardzewiałą tylną klapę, więc rdzę przykryłem skate’owymi i snowboardowymi nalepkami. Zamontowałem w nim rozpórkę, sztywny zawias, dystanse, lepsze hamulce, szersze felgi i opony, kubeł (ale tylko kierowcy, bo na dwa nie było mnie stać) i pasy szelkowe. Siałem strach w całej Warszawie jeżdżąc jak pirat, aż w końcu zrozumiałem, że zamiast go przerabiać lepiej kupić sobie szybszy samochód. I tak zrobiłem. I proszę nie pisać do mnie listów, że jeździłem niebezpiecznie, bo to były inne czasy, inne natężenie ruchu, a człowiek był młody i głupi.
2. Czy próbowałeś kiedykolwiek zaimponować komuś (np. dziewczynie) swoim samochodem?
Wielokrotnie brałem kolegów i koleżanki na różne przejażdżki moimi kolejnymi samochodami (Twingo RS, Jaguar XJS), a także różnymi samochodami prasowymi. Jak trafiło się jakieś Porsche, Rolls-Royce czy coś podobnego. Nie wiem czy chciałem de facto “imponować”, bo nie wiem czy da się zaimponować samochodem, chyba bardziej umiejętnościami… bo samochód to tylko ew. odzwierciedlenie gustu i zasobności portfela co może mieć zero wspólnego z osobowością właściciela. Powiedzmy tak: lubiłem się dzielić tymi samochodami z innymi i lubiłem to, że im się one podobają. Mojej dziewczynie próbowałem zaimponować zabierając ją na przejażdżkę po przełęczach Dolomitów, ale samochód nam się popsuł. Los zaśmiał się z moich planów.
3. Jakiego auta nie życzyłbyś nawet wrogowi?
Wiele jest takich samochodów, których szczerze nienawidzę. Tak na gorąco: Renault Fluence, Nissan Qashqai, Daewoo Tico, pierwsza Kia Rio, Mitsubishi Lancer Sportback, Ssangyong Rodius, BMW 7 z tym dieslem quad turbo. To tylko pierwsze z brzegu przykłady i wierzchołek góry lodowej, bo pewnie szybko przypomniałbym sobie kolejne, w tym parę elektryków (Mitsubishi iMiEV). Kolejność jest przypadkowa i nie znoszę tych konkretnych samochodów z różnych powodów. Czasem to wygląd, czasem to co sobą “reprezentują” wizerunkowo choć to dobre samochody (jak np. BMW X6), ale najczęściej, i tak jest w przypadku tych powyższych aut, decyduje to jak jeżdżą.
Porsche 911 Carrera 2 z ręczną skrzynią biegów. Bo to idealne daily dla mnie, które robi wszystko to czego od niego oczekuje. Jest ładne, szybkie, wygodne, nie pali jakoś bardzo dużo, ładnie brzmi, ma świetny układ kierowniczy i da się do niego zapakować sporo rzeczy (wbrew pozorom) i wyruszyć na wakacje. A na tych wakacjach zasuwać po serpentynach tak szybko, jakby paliły nam się spodnie.
5. Czy masz na koncie jakieś punkty karne?
Od lat nie.
6. Co sądzisz o polskich kierowcach?
Bardzo się zmienili przez lata. Wpuszczają się, jeżdżą na suwak, nie zajeżdżają sobie drogi z takim zapałem jak kiedyś. Nadal jeżdżą odrobinę za szybko, nadal lubią ciągnąć środkowym albo skrajnie lewym pasem trzypasmowej drogi (co do środkowego to przepisy można tak interpretować, że niby można, ale to nie znaczy, że trzeba). Co prawda mamy teraz, szczególnie w miastach masę kierowców napływowych, ze wschodu o jeszcze bardziej wątpliwych umiejętnościach, przepracowanych, zestresowanych, przemęczonych, którzy często wykonują dziwne manewry na drodze, więc suma netto tego czy jeździ się po Polsce lepiej nadal jest zero.
fot. Anna Gańczarek-Rał
7. Który z motoryzacyjnych mitów jest Twoim ulubionym?
Że jedynka służy tylko do ruszania.
8. Najciekawsza anegdota z nagrań?
Staram się działać na zasadzie pierwszych skojarzeń, więc nie wybiorę pewnie najciekawszej tylko tę, która jest moim najsilniejszym i najfajniejszym wspomnieniem. Czyli eskorta policyjna podczas Mille Miglia i pokonywanie takich miast jak Rzym jadąc ulicami pod prąd, przejeżdżając na czerwonych światłach tak, jakby nie było żadnych zasad. I tak przez 4 dni. Trudno potem wrócić do normalnej jazdy i cywilizowanego świata.
9. Motocykl czy samochód?
Samochód. Motocykle są piękne, ale niebezpieczne. Jak to kiedyś powiedział Jeremy Clarkson “the reason why I don’t ride a motorcycle is because I have a large brain”. I generalnie zgadzam się. Nie ufam pojazdom, które mogą się przewrócić, a także takim, których może nie być w tym samym miejscu, w którym je zaparkowałem (np. łodzie).
10. Gdyby nie motoryzacja to…
To byłbym na pełen etat filmowcem, bo takie mam wykształcenie – jestem po szkole filmowej w Łodzi, po wydziale operatorskim. Ale może jeszcze zrobię jakiś film… Kto wie…
fot. Anna Gańczarek-Rał
No dobrze – zainteresował mnie jeszcze jeden aspekt, więc musiałem go poruszyć! A Błażej Żuławski odpowiada…
Jak pracuje się w zagranicznej prasie moto? Lepiej niż w Polsce?
Dużo lepiej, bo zarobki są lepsze (hehe). Za granicą tzw. polska “kultura zapierdolu” też nie robi na nikim wrażenia. Praca i jej ilość nie jest wartością, którą określa się danego osobnika i pilnuje się bardzo higieny pracy vs. Ilości czasu wolnego, czasu dla siebie. Do tego, szybko człowiek się orientuje, że Polska to tylko taki bardzo mały staw, którego problemy, te które wydają nam się tak ważne z polskiej perspektywy, tak zajmujące i dojmujące, nikogo już po przekroczeniu Odry nie interesują. I to jest takie dosyć wyzwalające. Inny świat, inne problemy (bo problemy są wszędzie), inne ich rozwiązania, inna perspektywa, itd. To zagmatwana odpowiedź, ale tak to mniej więcej najłatwiej mogę opisać. Do tego więcej drzwi stoi otworem. Polska prasa cierpi na “lokalność” i ciężko jest się jej z tej lokalności wydostać.
Lepiej pisać o motoryzacji czy ją fotografować?
Pisanie jest zdecydowanie bardziej męczące. Przynajmniej dla mnie, ale też sprawia mi większą satysfakcję, bo bardzo mało jest osób, które potrafią pisać dobrze.
Aktualnie Błażej Żuławski pisuje do szwajcarskiego pisma, więc możecie je odwiedzić – KLIK, a jak jesteście ciekawi samej pracy Błażeja, to odsyłam go do jego Instragrama.
Motopasjonat z krwi i kości, który pisze o samochodach z wielką przyjemnością czekając na komentarze, nawet te uszczypliwe. Od małego poznawał auta na ulicy po dźwięku silnika i już wtedy marzył, by zmieniać "cztery kółka" jak rękawiczki - dzięki Motopodprad.pl to się spełnia! Tego zapaleńca znajdziecie też na Instagramie - @stopao
Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.Zamknij