Znaleziony: Toyota Corolla E12 1.4 VVTi – dziadkowóz, ale ma asa w rękawie

Używane samochody z małym przebiegiem trafiają często do firm wyspecjalizowanych w wyszukiwaniu perełek i sprzedawaniu ich z zyskiem. Czasami kilkunastoletni, błyszczący samochód wcale nie jest jednak wart pieniędzy, za które został wystawiony, ale renoma firmy sprzedającej tę wartość podbija. Tu mamy do czynienia z perełką sprzedawaną przez właściciela. Kto pierwszy, ten lepszy; Ty czy handlarz? 

 

Toyota Corolla E12 – auto tak nijakie, że aż chce się zwymiotować. Mimo to, większość egzemplarzy sprzedawanych w Polsce osiąga ceny o wiele wyższe niż konkurencja. Powód takiego stanu rzeczy jest jeden: bezawaryjność. To auto nie ma praktycznie żadnych słabych punktów, do tego jest proste konstrukcyjnie. Jak na Japońca, nawet korozja jakoś się go nie ima.


Tutaj mamy wersję 3-drzwiową, polakierowaną na niebiesko (zapewne z darmowej palety), w podstawowej wersji wyposażeniowej. Na szczęście ma klimę :)

Najważniejszym atutem tego auta jest (dlatego się tu znalazło) przebieg – tylko 36 000 km, czyli mniej więcej tyle, ile większość Corolli robiło w rok.

Czy warto zainteresować się tym 13-letnim egzemplarzem wycenionym na 19 800 zł? To już pozostawiam Wam, ale moim zdaniem jak najbardziej. Trzeba tylko poddać go szczegółowej kontroli, bo najgorsze, co można zrobić, to zaufać zastanemu stanowi rzeczy. Ja jestem zaciekawiony. A Wy?

Adam Gieras

Ofertę znajdziecie >>>tutaj<<<

źródło: otomoto.pl

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą oraz Hyundai i30 1.4, zwany przeze mnie pieszczotliwie Nissanem. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...