Znalezione: Wygoda za cenę roweru – przegląd limuzyn do 10k

500 plus, wzrost wynagrodzeń, nic więc dziwnego, że wielu Polaków wybiera nowe auta w coraz tańszych kredytach lub leasingach. Rata już od kilkuset złotych pozwala jeździć w miarę tanio, a po upływie kilku lat można zamienić auto na nowe. A gdyby tak oszukać system i kupić limuzynę za mniej niż 10k, czyli powiedzmy standardową wpłatę na nową Skodę Rapid? Za trzy lata, przy odpowiednim dbaniu, auto nie straci na wartości, a i koszty utrzymania nie powinny nas zjeść. 

 

Z tymi używanymi samochodami mam ewidentnie problem. Miałem Beczkę (Mercedesa W123), dwa BMW (e36 i e34), Golfa II i za każdym razem po sprzedaniu takiego klasyka obiecuję sobie, że już nigdy więcej, że odtąd będę jeździł tylko “plastikami”, że następne auto to już na abonament. Obecnie w moim garażu stoją Renault Laguna III i Renault Twingo II żony. Też już nie takie nowe auta, ale na tyle nowoczesne, żeby nie było mowy o rdzy czy wymianie sparciałych gum w silniku. Wiem, co mówię, w e34 wymiana wszystkich gum i przewodów, które po prostu poddały się ze względu na 21 lat użytkowania kosztowała mnie ponad 2000 zł.

Mimo wszystko przychodzi taki czas, że zapominam to wszystko co złe i zaczynam znowu tęsknić za dziadem.

Właśnie nadszedł ten czas, ale żeby nie mieć poczucia, że marnuję przed komputerem cenne godziny na poszukiwaniach – właśnie wykańczam mieszkanie i nie ma opcji na zakup – postanowiłem podzielić się typami na rozsądne i niedrogie auto, które rozpieszcza wygodą i jakością wykończenia. Kto wie, może znajdzie się jakiś wariat, który doceni poniższą listę?

Zaczynamy!

 

Typ 1: Mercedes W124 

 

 

W124 ma to do siebie, że jest nie do zaje… Niestety w polskich realiach oznacza to, że większość egzemplarzy jest znacznie przewartościowana. 15 tysięcy za auto do poprawek, z kolosalnym przebiegiem, przetartym fotelem, brudną podsufitką to nie jest rzadkość. A ja uważam, że tyle warto dać tylko za benzynę 2.8 lub 3.2 z lat 93-95. Niestety takie egzemplarze zbliżają się już niebezpiecznie do 30 k, co jest chorobą psychiczną. Natomiast nie zmienia to faktu, że taki Mercedes jest niesamowicie trwały, a przed ostatnim liftingiem lepiej zabezpieczony przed korozją (po 92 roku pojawiły się lakiery na bazie wody…). O wygodzie i jakości materiałów nie wspomnę. 75-konny diesel pięknie cyka i na miasto nadaje się idealnie. W trasę, o ile umiesz podróżować 100 km/h, też. Tu całkiem fajny egzemplarz za grosze. Są dobre zdjęcia, jest filmik. Cena 4000 zł. Brałbym! LINK

 

Typ 2 Audi 100 2.6 V6 

 

 

Jak za takie pieniądze to nawet wstyd zaglądać panience pod spódnicę. Brać tak jak stoi i zastanowić się co dalej z tym fantem zrobić. Audi 100 to świetne auto, a bezwypadkowe nie powinno korodować. To, które znalazłem raczej bezwypadkowe nie jest (zwróćcie uwagę na źle spasowaną tylną klapę), ale 3,5k (realnie pewnie 3k) i sprawna klima? Ok, poszukałbym jeszcze dalej (niestety brakuje w ofertach ładnych egzemplarzy) albo gdyby tak wyłożyć 4k na stół i poprawić to, co wymaga interwencji? W zamian wygoda level master i bardzo współczesne prowadzenie. Wiem, bo jeździłem takim autem przez dwa tygodnie! LINK

 

Typ 3 BMW 5 e39 – niestety nie znalazłem żadnego egzemplarza, który nie byłby “jedynym takim”, “wyjątkowym”, “dla konesera”. Gdyby jednak szukać e trzydziestki dziewiątki to skupiłbym się na prostym i mega trwałym 2.0 R6 150 KM. Istnieje szansa, że gdzieś jeszcze jeździ takie niezabite…

 

 

Typ 4 Chrysler 300M 3.5 V6

 

 

Rzadko się zdarza, że luksusowe auto w dojrzałym wieku pochodzi z polskiego salonu. A właśnie tak jest w przypadku prezentowanego Chryslera 300M – właściciel tego auta zna je od 6 lat, więc nie jest to w dodatku szmelc od handlarza. W przeciwieństwie do swojego następcy (300C), 300M jest bardzo opływowy – ma długi przód, długi tył i ogromną kabinę pasażerską. Paradoksalnie to auto uznawane jest za… trwałe ;) Psują się tak naprawdę pierdoły. Poważną naprawą może być uzdatnienie skrzyni biegów  – oczywiście automatycznej. Poza tym nic nie powinno zrujnować kieszeni, choć na niektóre części trzeba trochę poczekać. Co ciekawe, w wersjach europejskich mamy sztywniejsze zawieszenie, chociaż sama budowa zawiasu nie różni się niczym od tego “made in USA”. Egzemplarz prezentowany ma 18 lat i kosztuje 8900 zł do nego. Jako bonus – LPG (sprawuje się bardzo dobrze)! LINK

 

Typ 5 Honda Legend KA9 3.5l V6

 

 

Nie ukrywam, że to jeden z moich faworytów. Auto trwałe jak diabli, choć mimo 3,5-litrowego silnika dość wołowate i paliwożerne (nawet 20 litrów w mieście). Tak naprawdę poza tym mankamentem, Legend nie ma słabych punktów. No może rdza i wyeksploatowanie. Poza tym łożyska i standardowo skrzynia biegów – no ale wiadomo… przebieg. Ale jeśli się dobrze poszuka to się znajdzie. LPG lubi. Poniżej 10k? Żaden problem. LINK

 

Typ 6 Opel Omega MV6 3.2 V6

 

 

Sebixem nie jestem. Sebastianem Kiii… też nie, ale Omegą jeździłbym. Szczególnie 3.2 V6. Czuję potworny pociąg do tych samochodów. Chociaż są brzydkie, tragicznie rdzewieją (Omega C podobno już mniej), ale spełniają założenie prawdziwego sedana z napędem na tył. Do tego części są tanie, naprawi to każdy mechanik, a 3.2-litrowa jednostka pięknie brzmi i dobrze współpracuje z LPG. Drogo nie powinno być ani w momencie zakupu ani podczas eksploatacji, ale niestety model ten znajduje się w strefie spadkowej, więc ciężko będzie Omegę sprzedać za dobre pieniądze. Trzeba liczyć się z dalszą utratą wartości jeszcze przez jakieś 4-5 lat. Potem, ceny powinny zacząć się odbijać. Egzemplarz ze zdjęcia 9900 zł do nego! LINK 

 

Typ 7 Nissan Maxima 3.0 V6

 

 

Pisać o trwałości tego auta, to jakby nic nie napisać. A mimo to mało jest chętnych na Maximę. Te auta – owszem – trochę rdzewieją (nie jakoś perfidnie), ale w zamian zapewniają niesamowitą wręcz wygodę. Tapczan na kołach, w dodatku z wydobywającym się spod maski pomrukiem V6 (2-litrówki o mocy 140 KM to również V6!). Podobno warto rozważać trzylitrowy motor, który ma lepszą kulturę pracy, osiągi i jest trwalszy, a przy tym pali tyle samo. Tu znowu LPG (i dobrze) oraz – o dziwo – manual. Poza rdzą warto zwrócić uwagę na cewki zapłonowe, rozrusznik czy zaciski hamulcowe, ale tak naprawdę psują się tylko pierdoły. Moim zdaniem za 6500 zł nie kupi się lepszego auta!  LINK 

PS. wolałbym poprzednią Maximę, sprzed 2000 roku. Bardziej kanciasta, bardziej sexy, szybciej będzie youngtimerem. Tyle że takich praktycznie już nie ma :(

 

Typ 8 Toyota Camry 3.0 V6

 

 

Toyota Camry to auto nudne jak diabli, nieszczególnie urodziwe i ciężko nim zaimponować, ale jako kolejny Japończyk w zestawieniu może pochwalić się ponadprzeciętną wytrzymałością. Hasło – jeździć, lać olej i benzynę (tu także gaz) i nie martwić się niczym więcej zyskuje tu bardzo na znaczeniu. Oczywiście z racji wieku mogą wystąpić jakieś bolączki, ale mimo droższych części powinno się udać ogarnąć wszystko tanio. Tu jedno auto w tych samych rękach od 16 lat. W dodatku za cenę 6000 zł do negocjacji. LINK 

 

Typ 9 Volvo 940 

 

 

Szwedzi stworzyli auto tak trwałe, że nawet modele Mercedesa: W123 i W124 mogą tylko pomarzyć, żeby po 600 tkm wyglądać jak to Volvo. Wynika to z prostego faktu – nasi sąsiedzi zza morza zadbali nie tylko o mechanikę, ale i blacharkę. Zardzewiałe Volvo serii 900 to rzadkość. Czy to jest ładne auto? Kwestia gustu. Jedno jest pewne – nigdy nie zgadniesz, czy osoba, która prowadzi 900-tkę ma na koncie milion złotych czy tysiąc… Po prostu starym Volvem jeździć wypada. Są też zawody, które ukochały sobie te auta: artyści, architekci, lekarze, a wiele 900-tek starzeje się ze swoimi właścicielami. Na tym aucie można polegać jak na Zawiszy. Cena – poniżej 7800 zł. LINK

 

Zapytacie o mój typ? Ciężki wybór. Przy dobrych negocjacjach wszystkie te auta miałbym za około 50 tys zł. To cena nowego Auta klasy C z podstawowym wyposażeniem… Nawet wliczając w to ceny 8 pakietów OC i kosztów utrzymania, podejrzewam że nie wyszedłbym na tej transakcji finansowo gorzej niż np. właściciel nowego Fiata Tipo. On musi doliczyć jeszcze Auto Casco oraz utratę wartości ;)

A gdybym miał kupić jeden? Cóż. Ładna ta Omega… Chociaż Volvo. A nie zaraz. Mercedes. Hmmm

Adam Gieras

 

fot. allegro, olx, bmw official 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą oraz Hyundai i30 1.4, zwany przeze mnie pieszczotliwie Nissanem. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...