Znalezione: Nissan Terrano I. Na wyprrawę!

Obecnie na niektórych rynkach pod nazwą Terrano sprzedawana jest… Dacia Duster z innym znaczkiem. Ale opisywany egzemplarz nie ma nic wspólnego z Dacią. Wygląda zdecydowanie bardziej bojowo.

Przeglądanie map do późnej nocy. czytanie forów internetowych poświęconych offroadowi, planowanie tras, kupowanie kaloszy – wszystkie te czynności prowadzą prędzej czy później do prostego wniosku: trzeba sprawić sobie jakąś terenówkę! Szybki rzut oka na popularne portale ogłoszeniowe skutuje jednak kolejnym, nieco smutniejszym wnioskiem. Legendarne auta 4×4 takie jak Land Criuser, Patrol czy nawet Cherokee kosztują swoje. A przekonanie żony do wydania równowartości rocznych zarobków na samochód do taplania się w błocie może nie być łatwym zadaniem.

Wtem, gdzieś między tuzami offroadu za “miliony monet” kryje się nieco skromniejszy i mniej znany model. Terrano to nazwa, którą możemy kojarzyć z popularnym wśród majętnych przedsiębiorców na początku XXI samochodem. Ale pierwsza generacja tego Nissana niezbyt przypomina tamtą, dużą i luksusową terenówkę. Wygląda zdecydowanie bardziej klasycznie i bojowo.
Opisywany egzemplarz został wyprodukowany w 1991 roku, a więc ma aż 27 lat. Jego właściciel dostosował go do wypraw, montując m.in. wyciągarkę, efektowne (i efektywne) halogeny, snorkel, mocniejsze amortyzatory i bagażnik dachowy.
Owszem, starsze Nissany nie są wolne od korozji – i widać, że Terrano również jest dotknięte tym problemem. Ale zdaniem właściciela i tak jest niezawodnym autem, które dzielnie służy mu na co dzień i od święta. Przed zakupem warto byłoby zapewne dokładnie zajrzeć od spodu i skontrolować stan ramy.

Najlepsza w tej ofercie jest cena. 9500 zł to prawdopodobnie nawet nie połowa wartości akcesoriów zamontowanych na aucie, a tymczasem tyle trzeba zapłacić za całość. Żona nie powinna się gniewać, a my zyskamy idealny samochód na początek przygody z offroadem. W dodatku taki, który naprawdę fajnie wygląda.

LINK

Dyskusja

komentarzy

Mikołaj Adamczuk

Mikołaj Adamczuk

Pasjonat motoryzacji od dziecka. Uczył się czytać na katalogach „Samochody Świata”, a jego pierwsze słowa to podobno „dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna”. Na Wartburgi kiedyś mówił „cham”, zanim mama nie wytłumaczyła mu, że chodziło jej o kierowcę, a nie o samochód. Zapisuje wszystkie modele aut, które prowadził (powoli zbliża się do czterystu). I chociaż na jego liście jest wiele mocnych i drogich pojazdów, to zadziwiająco dużą radość z jazdy dały mu też Fiat Uno 0.9 i Citroen Berlingo z wolnossącym dieslem.