[Znalezione] Maserati Quattroporte IV – styl, smak i ten dźwięk

Zapach prawdziwej skóry, najwyższej jakości drewno, ciekawy wygląd i bardzo mocne, przepięknie brzmiące V6 bi-turbo pod maską – to wszystko można mieć za naprawdę przyzwoite pieniądze. W cenie powiedzmy trochę zmęczonego Mercedesa W211. 

Maserati Quattroporte IV, bo o nim mowa, otworzyło włoską markę na nowych klientów. Po oznaczonej kodem Tipo AM 330 i mocno już przestarzałej w latach 90-tych trzeciej odsłonie Quattroporte, w 1994 świat ujrzał bardziej zwarte i niezmiernie ciekawe stylistycznie auto, którego projektant – Marcello Gandini pracował wcześniej przy takich projektach, jak: Ferrari Dino, Alfa Romeo Montreal, Lamborghini Countach czy Lancia Stratos. W przypadku Quattroporte nie tylko linia auta stanowiła jednak przełom. Było nim również wyposażenie. “Czwórka”, jako pierwsze Maserati otrzymała bowiem w serii poduszki powietrzne i ABS.

W 1996 roku Maserati Quattroporte IV zostało okrzyknięte najszybszą limuzyną świata. W pełni zasłużenie zresztą. Prezentowany w “Znalezionych” egzemplarz wyposażony jest w 2,8-litrowy podwójnie uturbiony silnik, który osiąga magiczne, zawsze gotowe do ataku 284 KM. Osiągi? Rewelacyjne. 5,9 sekundy 0-100km/h i 260 km/h v-max. A trzeba dodać, że to wcale nie najmocniejsze Quattroporte IV. Miłośnicy jeszcze bardziej wżerającego się w komórki mózgowe gangu silnika mogli w salonie wybrać 3,2-litrowe V8 o mocy bagatela 336 KM. Osiągi nie były o wiele lepsze, ale 5,8 sekundy do pierwszych 100 km/h na liczniku i 270 km/h nawet dzisiaj stawiają włosy dęba. Co ciekawe, przez 7 lat produkcji wyprodukowano jedynie 2800 egzemplarzy Quattroporte IV, czyli nie dość, że mamy dziś w jego przypadku do czynienia z youngtimerem, to jeszcze niebywałą perełką!

 

I teraz najlepsze. Dźwięk, styl, prestiż, uznanie innych kierowców – to wszystko kupicie teraz naprawdę niedrogo i co ciekawe – także w Polsce. Cena prezentowanego egzemplarza z udokumentowanym przebiegiem 70 247 km wynosi 39 900 zł!!! Ogłoszenie znajdziecie —> tu. Jeżeli chcielibyście stać się jego właścicielem, to czeka Was przejażdżka do Wodzisławia Śląskiego. Jeżeli jednak to dla Was nadal za dużo, w sieci znalazłem również o mniej więcej 15 tys. zł. tańszy egzemplarz. Znajdziecie go —> tu. Ma jednak o “stówkę” na “szafie” więcej.

I na koniec pomyślcie sobie tak. 2800 wyprodukowanych egzemplarzy, z czego pewnie połowę unicestwili już włoscy, szwajcarscy i niemieccy kierowcy. Zostało więc tak naprawdę około 1900. A być jednym z tysiąca dziewięciuset właścicieli samochodu, który tak pięknie wkręca się na obroty i tak łatwo osiąga 260 km/h to zaszczyt. Zastanawiam się czy nadal tak samo mocno wielbię E500

Adam Gieras

fot. otomoto.pl 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoi obecnie jedynie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...