[Znalezione] Honda Civic dla tych, co nie lubią JDM

Większość Civiców IV, V, VI a ostatnio nawet VII zostało już oszpeconych przez matowe folie na karoserii, nienadające się do jazdy, za niskie zawieszenia czy mnóstwo kolorowych naklejek z pedomisiem… Na szczęście zdarzają się jeszcze takie okazy! 

Użytkowany od 1991 roku tylko przez dwóch właścicieli Civic pochodzi z polskiego salonu i wciąż ma na sobie czarne blachy. Ale nie tylko tym kusi. Przede wszystkim ta Honda wygląda na bardzo zadbaną, dopieszczoną i pozbawioną rdzy damę. Na jej karoserii błyszczy się prawdziwy lakier, spod zderzaka nie wystaje drenujący szare komórki kierowcy wydech, kierownicy nikt nie zastąpił wymyślnym gadżetem o półkolistym kształcie, a deski rozdzielczej i zderzaków nie zamaskowano nalepkami z allegro po 90 szt. w paczce.

 

6

Pod maską znajduje się dwugaźnikowa jednostka 1.4 litra o mocy 90 KM. To przyzwoite źródło napędu, szczególnie, że Civic IV waży niespełna tonę. 270 tys. km nie powinno jeszcze specjalnie przeszkodzić temu silnikowi w dalszej ciężkiej pracy. A że Hondą jeździ się tylko do czerwonego pola, proszę mi tu bez LPG. Ten egzemplarz na szczęście nie został “uszczęśliwiony” podtlenkiem gazu ani azotu. Uff.

Czyli brać szwagier? Brać i nie zepsuć! Dbać, nabłyszczać, serwisować i cieszyć się z youngtimera w lekko sportowym wydaniu. Bo te kanciaste linie urzekają. Dawno nie widziałem już tak zadbanego egzemplarza Civica IV. Pamiętam, że miałem okazję jeździć takim samym autem w podobnym stanie 12 lat temu. 90 KM chciało urwać mi wtedy głowę, a przyjemność z pokonywania każdego zakrętu była wręcz fenomenalna.

Ogłoszenia znajdziecie —>tu.  Tylko błagam, nie pokazujcie go JDM-owcom!

 

agier

fot. otomoto.pl 

 

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem…), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoi obecnie jedynie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę…