TVR Griffith: postrach Porsche 911?

TVR Griffith jest całkowicie nowy, choć czuć w nim charakter przodków.

 

Marka TVR to przykład brytyjskiej manufaktury tworzącej samochody sportowe, których kiedyś na wyspach było całkiem sporo, ale upływ czasu i realia rynkowe wyparły je z rynku. W przeciwieństwie do Listera, Marcosa, Triumpha czy AC, TVR cieszył się przez lata szczególną estymą i to dawało nadzieję na powrót marki do żywych. Teraz powrót stał się faktem za sprawą całkowicie nowego TVR Griffith. Przydomek auto odziedziczyło po przodkach z lat 60. i 90. XX w.

Debiutujący na Goodwood Revival model Griffith wyposażony jest w silnik Cosworth V8 o pojemności 5 litrów i mocy 500 KM. Przy masie własnej 1250 kg daje to fantastyczny stosunek mocy do masy. Ta cecha charakteryzowała też poprzednie TVR-y, które dodatkowo były nerwowe w prowadzeniu, ascetyczne w środku i wyróżniały się zwariowanym designem. DNA pozostało, ale twórcy nowego samochodu obiecują tym razem nienaganne właściwości jezdne za sprawą rozkładu mas 50:50 oraz bardzo nisko położonego środka ciężkości. Auto maksymalnie może pędzić 322 km/h, a 100 km/h osiąga po upływie niecałych 4 sekund.

 

 

90 tys. funtów – tyle trzeba wydać na maksymalnie doposażonego TVR-a Griffith. Wersja podstawowa będzie nieco tańsza, co powinno dać do myślenia nabywcom zdecydowanym na banalne Porsche 911. TVR kusi dużo większą mocą i egzotycznym charakterem.

 

Bartłomiej Puchała

fot. TVR

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartłomiej Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear - posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.