Test: Volvo XC60 D5 AWD Inscription – bezpieczeństwo podane ze smakiem

Volvo obiecało kilka lat temu, że po 2020 roku (dokładniejszej daty nie podano) nikt podróżujący modelem tej szwedzkiej marki nie zginie. Pewnie się zgodzicie, że to śmiałe założenie, ale specjaliści od spraw bezpieczeństwa są zgodni – to wykonalne. A ja, po teście nowego XC60, dodam, że zacząłem w to wierzyć! 

 

Volvo XC60 nowej generacji potrafi zapewnić poczucie bezpieczeństwa już od pierwszej minuty. I niestety, patrząc na polskie standardy jazdy, może to być zgubne dla niektórych kierowców. Jeździmy szybko, agresywnie, prowokując, a potem kończy się to… np. tak:

Zapewnienie projektantów Volvo ma jednak jedno przesłanie i może się ono nie spodobać miłośnikom szybkiej jazdy. I żeby była jasność – nie chodzi o to, że Volvo zacznie produkować pancerne auta… Chwila na przetrawienie tej informacji… Chodzi o to, że modele, które niebawem będą wyjeżdżać ze szwedzkich fabryk będą decydowały same za kierowcę; jak jechać, z jaką prędkością, który pas zająć. A kierowca? Cóż, ma to na celu wyeliminowanie czynnika ludzkiego, czyli tego, który najczęściej zawodzi w krytycznych sytuacjach i doprowadza do żniw pod kosą kostuchy na drogach.

Oczywiście widmo wypadku musi być brane pod uwagę, ale spokojnie – centrum rozwoju w Goteborgu to obecnie jeden z najbardziej nowoczesnych obiektów na świecie. To tu badane są materiały pod kątem możliwości absorbowania siły uderzenia, ale przede wszystkim rozwijana jest technologia odpowiedzialna za obliczenia czasu i punktu uderzenia oraz możliwości jego uniknięcia.

Tak tak, oznacza to nie mniej nie więcej, że jak już się z kimś zderzać to w każdym nowym Volvo, a szczególnie w modelu XC60, bo do uderzenia wcale nie musi dojść – samochód zdąży zapobiec wielkiemu bum zanim jeszcze kierowca w ogóle pomyśli, że coś złego może się stać.

 

 

No dobrze, dość teoretyzowania. Co dokładnie ma na pokładzie XC60

Trochę tego jest, nie przeraźcie się. A zatem:

City Safety z układem Steering Assist odpowiedzialny za: automatyczne hamowanie awaryjne przy wszystkich prędkościach, automatyczne hamowanie na skrzyżowaniach, ostrzeganie o kolizji, zapobieganie kolizji do 60 km/h, wykrywane mniejszych i dużych zwierząt i nieoświetlonych pieszych, którzy wtargną nagle na ulicę – niestety właściciele małych czworonogów typu york powinni nadal obawiać się kontaktu Volvo z ich psem… Auto potrafi więc zahamować, a gdy trzeba przejąć kontrolę nad sytuacją omijając przeszkodę.

Active Safety, w skład którego wchodzą: Run-off Mitigation (funkcja zapobiegająca zjechaniu z drogi), Lane Keeping Aid (układ utrzymywania zadanego pasa ruchu), Oncoming Lane Mitigation (+ Steering Assist), na który można liczyć podczas niebezpieczeństwa zderzenia czołowego – auto ma uniknąć takiej możliwości, Run-off Road Protection (czyli kombinacja pasywnych i aktywnych systemów bezpieczeństwa, które mają zapobiec opuszczenia przez pojazd jezdni lub zniwelować tego skutki, driver alert control (wspomagający czujność kierowcy), rozpoznawanie znaków drogowych, Intelli Safe Surround (ostrzeże o zbliżających się obiektach).

Podróżując XC60 możemy liczyć też na: układ Blind Sport Information razem z systemem steering assist (BLIS) udoskonalonym w tym modelu znacznie – a zatem martwym polem nie trzeba się w ogóle przejmować, Cross Traffic Alert (szczególnie przydatny podczas wyjazdu z miejsca parkingowego tyłem – ostrzega o nadjeżdżającym pojeździe z prawej lub lewej), Rear Collision Warning (układ ostrzegający o kolizji) czy system ERR, czyli przedkolizyjny system napinania pasów bezpieczeństwa.

Niektóre z tych rozwiązań nachodzą na siebie i/lub wzajemnie się uzupełniają. Realnie trzeba to sobie powiedzieć wprost: żeby zarysować lakier na zderzaku lub doprowadzić do stłuczki trzeba się naprawdę mocno postarać.

 

 

Szwedzi to potrafią

Szwedzi słyną nie tylko z bezpieczeństwa, ale i z wykwintnego smaku, a w nowym modelu zmysły wzroku, dotyku i zapachu są wyjątkowo mocno dopieszczone.

Z zewnątrz, szczególnie na tak dużych felgach (22 cali) auto wygląda dostojnie, nowocześnie i bardzo drogo. Poprzednik niestety trochę się już zestarzał i opatrzył, mimo że był, jak na swoje czasy, po prostu idealny stylistycznie. Trochę obawiałem się więc tego, co zrobią z tym projektem designerzy, ale ufff… Udało się. Jest dokładnie tak, jak miało być. Szczególnie podobają mi się tylne reflektory zachodzące na klapę no i oczywiście olbrzymi grill, który spotkamy także w S/V90 i XC90.

 

 

(Za grillem zamontowano automatyczną żaluzję, która pozwala szybciej nagrzać się autu np. w zimie).

Po otwarciu drzwi do nozdrzy dociera intensywny, nie do podrobienia zapach mieszaniny skóry i szlachetnych plastików. Gdy do gry wkroczy dotyk, wszystko co zimne okazuje się wykonane z metalu, a to, co chropowate z wyczuwalnymi słojami po palcem – prawdziwym drewnem. Wracamy do zmysłu wzroku, w końcu to nim kupujemy samochód. Grube, mięsiste fotele nie tylko są wygodne, ale też z daleka na takie wyglądają! Do tego deska rozdzielcza jest zaprojektowana tak, że miłośnik sztuki nowoczesnej będzie mógł siedzieć i patrzeć, podziwiając wysmakowany detal po detalu.

Jest jedno “ale”. Ta nowoczesność odebrała ducha temu wnętrzu. W poprzedniku było jednak bardziej “jakoś”. Tu – cóż; komputer, tablet, XXI wiek. Obsługa ekranu palcem jest łatwa, ale nagromadzona ilość funkcji chyba nie do ogarnięcia dla przeciętnego zjadacza chleba. Uważam, że chociaż klimatyzacja powinna mieć osobny panel do obsługi. Do tego brak pokrętła obsługującego pogrupowane funkcje auta – trochę się więc trzeba “nadziubać” palcem, żeby coś włączyć lub wyłączyć (po kilku takich operacjach ekran jest cały nieestetycznie brudny). A przy okazji, zdajecie sobie sprawę z tego, że taki tablet jest o wiele tańszy w produkcji od pokrętła? ;)

 

 

Nie będę pisał o wyposażeniu, bo w testowanym egzemplarzu było ono pełne +. Podkreślę jedynie przejrzystą nawigację i bardzo przyjemne masażery w fotelach dla kierowcy i pasażera oraz świetny system kamer dookoła auta.

 

No to jazda

Ale nie myślcie, że XC60 jest tylko dobrze wyglądającym robotem mającym za zadanie ratować tyłki pasażerów z każdej opresji. Co to to nie. Pod maską testowanego egzemplarza przez cały test równie zadziwiająco sprawnie pracował 2-litrowy, 235-konny diesel. Silnik pewny w rozpędzaniu i oszczędny przy odpowiednim traktowaniu. Ten sam motor bez żadnej zadyszki napędza XC90 nie więc dziwnego, że po przestawieniu w tryb sport, XC60 staje się naprawdę trudnym do wyprzedzenia autem na trasie.

Po co jednak prędkość, jeśliby auto nie było stabilne. XC60, i to mnie naprawdę zadziwiło, nie przeskoczyło jednak swojego perfekcyjnego w prowadzeniu poprzednika. Owszem, elektroniki jest tu aż nadto i nie odbiera ona przyjemności z jazdy (można? można!), ale mam wrażenie, że układ kierowniczy mógłby być nieco bardziej precyzyjny. Nie mam za to żadnych zastrzeżeń do zawieszenia – pneumatycznego w testowanym egzemplarzu. Dobrze wybiera ono nierówności, choć resoruje dość twardo (prawdopodobnie to zasługa 22-calowych felg z ledwo na nie naciągniętymi oponami, których póki co nie ma cenniku polskiego importera).

Jadąc XC60 czuje się jednak niezwykłość tego auta. Słowa “inteligencję” boję się trochę użyć, ale chyba i ono jest adekwatne. Volvo absolutnie nie zachęca do szybkiej jazdy, choć nawet w ekstremalnych warunkach radzi sobie dobrze. To typowo relaksacyjny samochód, którego prowadzenie mocno odstresowuje. Porządny bit z rewelacyjnego audio (moim zdaniem nr 1 w Premium), 8-biegowy automat, inteligentny napęd czterech kół, odpowiednia moc silnika i żadna podróż nie stanowi wyzwania!

 

 

Podsumowując

Auto przyszłości dostępne już dziś. Potrafi pomyśleć za kierowcę, wybawić go z opresji, dać poczucie absolutnego bezpieczeństwa, ale to wszystko nie jest jeszcze idiotoodporne. Dobry kierowca z wyobraźnią doceni XC60 i prędko nie będzie chciał go zmieniać. Zły, ryzykujący, z wiarą we własną nieomylność oraz współczesną technologię póki co pozostanie bez gwarancji na dożycie starości. XC60 obecnej generacji to jednak prawdopodobnie ostatni model szwedzkiej marki, który zostawia kierowcy pole do popisu. Kolejne będą już co najmniej w większej połowie autonomiczne. I wiecie co? Wcale mnie to nie martwi!

PS.1 chciałbym takie Volvo ze 190-konnym silnikiem pod maską. Jestem pewien, że wystarczy. 

PS.2 i dobrze, że są bardziej eco friendly wersje tego auta. Skóry nie lubię i pewnie nie tylko ja. W podstawie mamy tapicerkę tekstylno-winylową T-tec X3X0. Super, bo w XC90 chyba takiej opcji nie ma. 

PS.3 nie ma sensu kupować XC90, skoro jest XC60. 

PS.4 pojechałem XC60 w trasę Warszawa-Władysławowo-Warszawa i mógłbym tego samego dnia zrobić ją ze 3 razy. 

 

Adam Gieras
fot. Adam Gieras Fotomotografia

 

 

Wygląd: 9 Stars (9 / 10)
Wnętrze: 8 Stars (8 / 10)
Silnik: 10 Stars (10 / 10)
Skrzynia: 9 Stars (9 / 10)
Przyspieszenie: 9 Stars (9 / 10)
Jazda: 9 Stars (9 / 10)
Zawieszenie: 8 Stars (8 / 10)
Komfort: 8 Stars (8 / 10)
Wyposażenie: 10 Stars (10 / 10)
Cena/jakość: 6 Stars (6 / 10)
Ogółem: 8.6 Stars(86/100)

 

 

 

 

Dane techniczne:

Silnik: diesel
Pojemność: 1969 cm3
Moc: 235 KM/4000 obr./min.
Moment: 480 Nm/1750-2250 obr./min.
Skrzynia biegów: 8-biegowa, automatyczna
0-100 km/h: 7,2 sekundy
Prędkość max.: 220 km/h
Spalanie test: 7,8 l/100 km średnio
Cena: ok 310 000 PLN

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoi obecnie jedynie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...