Test: Volvo V40 T5 AWD Cross Country – mocny, uterenowiony hatchback

Aktualnie panujące trendy sprawiają, że aby utrzymać pozycję na rynku koncerny muszą posiadać w swojej ofercie miejskie crossovery. W segment stanowiący trzon sprzedaży wielu marek weszło także Volvo. Do stworzenia tego typu auta posłużył najmniejszy z oferowanych modeli marki – V40.

 

W nomenklaturze Volvo modele terenowe określane są przydomkiem Cross Country. I tak w gamie terenówek mamy modele XC90, XC60, a do niedawna XC70. W przypadku podwyższonej V40-tki zrezygnowano z tradycyjnego oznaczenia modelowego i nie zdecydowano się na użycie nazwy XC40. To dobrze, ponieważ w przypadku V40 Cross Country ciężko mówić o nadzwyczajnych właściwościach terenowych, a właśnie takimi w historii zapisały się modele z serii XC.

Jednocześnie nie mogę być aż tak bardzo krytyczny – wszak nie jest to samochód całkowicie pozbawiony cech terenówki. Mamy tutaj do czynienia z napędem AWD opartym na Haldexie piątej generacji, a zawieszenie zostało podwyższone o 25mm względem zwykłej odmiany V40. Tradycyjnie bryła została okraszona dodatkowymi zderzakami i plastikowymi nakładkami, które dodają terenowego, muskularnego charakteru.

Największym problemem V40 Cross Country nie jest jego przerośnięte ego terenowca, ale dość leciwa konstrukcja. Wersja bazująca na zwykłej V40-tce znacząco odbiega od najnowszych standardów Volvo. Nawet pomimo liftingu ciężko doszukać się podobieństw do serii 90 czy najnowszego XC60. Mamy tutaj co prawda reflektory do jazdy dziennej zwane “młotem Thora”, ale pozostałymi elementami auto nadal nie nawiązuje do nowej wizji stylistów.

 

 

Testowany egzemplarz to wersja T5 wyposażona w czterocylindrowy silnik benzynowy o mocy 245 KM i momencie obrotowym 350 Nm. Dodatkowo pakiet optymalizujący Polestar podnosi moc i moment do 253 KM  i 400 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Stosunkowo nieznaczny przyrost mocy i momentu bardzo korzystnie wpływa na odczucia z jazdy. Reakcja na gaz jest znacznie szybsza i bardziej agresywna. Oprócz optymalizacji oprogramowania w pakiecie Polestar otrzymamy sportowy filtr powietrza, sportowe nakładki na pedały, zmieniony lewarek skrzyni biegów oraz tylny dyfuzor.

Połączenie silnika T5 z 8 biegowym automatem to recepta na szybki wóz, który nie sprawia problemów z jego okiełznaniem. Skrzynia działa dobrze chociaż nie jest ultraszybka. V40 Cross Country napędzana silnikiem T5 z automatem zgłasza zapotrzebowanie na benzynę na akceptowalnym poziomie. W mieście jest to przedział 9-10 litrów chociaż przy ostrzejszej jeździe pojawiały się wyniki na poziomie 12l. W trasie bez większych problemów osiągniemy wynik na poziomie 7 litrów.

 

 

O ile bryła samochodu – choć nie nawiązuje do nowych Volvo, może się podobać, tak wewnątrz czuć upływ czasu i starą technologię. Nie znajdziemy tutaj dotykowego wyświetlacza czy minimalistycznej deski rozdzielczej. Jest cała masa przycisków i tradycyjny “ludzik” do ustawiania kierunku nawiewu. I to jest chyba najlepsza rzecz w tym aucie. Jako naczelny hejter dotykowych wyświetlaczy w autach, czułem się w V40 jak w niebie. Nareszcie w nowym samochodzie mogę w czasie jazdy wodzić palcem po desce bez odrywania wzroku od drogi. Mogę przełączać stacje radiowe bez uruchamianie dziwnych pulpitów czy zmienić ustawienia klimatyzacji bez ingerencji w głębokie ustawienia auta.Te wszystkie dziwne rzeczy, które przez przypadek włączamy sobie na dotykowych ekranach, tutaj są zakodowane w przyciskach, których układ bez trudu opanujemy w krótkim czasie. No dobra, klimatyzacja mogłaby być obsługiwana dwoma pokrętłami zamiast jednego, a kilka dodatkowych cali w ekranie dodałoby prestiżu i wygody. Do materiałów i wykończenia nie ma co się przyczepiać. Dawno pożegnano się z trzeszczącymi i skrzypiącymi plastikami, które były nieodłącznym elementem Volvo z przełomu wieku. Teraz materiały są szlachetne i dobrze spasowane.

A jak jeździ ta usportowiona przez Polestara terenówka? Najbardziej zaskakuje prowadzeniem. To zasługa 18” felg i sztywnego, ale względnie komfortowego zawieszenia. Cały układ nie należy do najcichszych, bo zdarza mu się czasem głośniej wyłapać dziurę, ale nie jest to nagminne. Całość dopełnia precyzyjny układ kierowniczy pracujący z wyczuwalnym oporem.

 

 

Pod względem miejsca w środku, V40 nie wyróżnia się na tle konkurencji. Bagażnik ma 324 litry pojemności, ale jest dość ustawny. Na brak miejsca mogą narzekać jedynie pasażerowie tylnej kanapy. Zajęcie wygodnej pozycji może być problematyczne, a pomimo wygodnych foteli dłuższa trasa będzie męcząca.

Ceny V40 w wersji Cross Country zaczynają się od 155 tys. zł, a za lepiej wyposażony egzemplarz będziemy musieli zapłacić około 200 tysięcy. Niestety ceny opcji w Volvo nie należą do najniższych.

 

 

Volvo V40 w odmianie Cross Country to z pewnością nie klasyczna terenówka do jakich przyzwyczaiło nas Volvo stosując nazewnictwo XC. Zdecydowanie bliżej mu do miejskiego zgiełku, gdzie nie straszne mu są wysokie krawężniki czy zapadnięte studzienki kanalizacyjne niż do bezdroży i sypkich nawierzchni. Chociaż brakuje mu stylistycznej dojrzałości, wyniosłości i prestiżu większych braci może zainteresować wiele osób. Przekonuje do siebie uniwersalnością oraz starą filozofią szwedzkiej ergonomii.

Konfigurując V40 warto poważnie rozważyć zakup pakietu Polestar. Polecam go szczególnie osobom, które preferują bardziej agresywny styl jazdy i cenią sobie dynamikę. Jeśli poważnie rozważacie zakup Volvo V40, ale obecne Cross Country to dla was za mało, warto poczekać na premierę nowego XC40 – pełnoprawną terenówkę, najmniejszą z gamy marki.

 

Rafał Kaim

 

Wygląd: (6 / 10)
Wnętrze: (6 / 10)
Silnik: (7 / 10)
Skrzynia: (7 / 10)
Przyspieszenie: (7 / 10)
Jazda: (7 / 10)
Zawieszenie: (7 / 10)
Komfort: (7 / 10)
Wyposażenie: (8 / 10)
Cena/jakość: (5 / 10)
Ogółem: (67/100)

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: R4
Pojemność: 1969 cm3
Moc: 253 KM
Moment: 350 Nm
Skrzynia biegów: Automatyczna, ośmiobiegowa
0-100 km/h: 6 s
Prędkość max. 220 km/h
Cena ok. 200000 PLN

 

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.