Test: Volvo V40 D2 Ocean Race – mały-duży diesel

Volvo V40 właśnie otrzymało nowy, podstawowy silnik diesla. Wbrew modzie na downsizing, jego pojemność wzrosła. Czy bazowe Volvo z bazowym silnikiem może cieszyć swojego użytkownika?

 

Model V40 jest na rynku od maja 2012 roku. To prawdopodobnie połowa jego rynkowej kariery. Volvo zdecydowało się więc na odświeżenie gamy jednostek napędowych, przy okazji robiąc kolejny krok w stronę unifikacji silników w swoich modelach. Pod maskę V40 powędrował więc, znany już z większych modeli, czterocylindrowy wysokoprężny motor o pojemności dwóch litrów. Volvo dąży do tego, by ten sam dwulitrowiec – ale w różnych wariantach mocowych – napędzał wszystkie modele, od kompaktowego V40 po duże XC90.

W dużych modelach oznacza to rezygnację z większych pojemności i poświęcenie legendarnych pięciu cylindrów na rzecz czterech; natomiast V40 zyskało na tej rewolucji: poprzednio bazową jego wersję napędzał silnik skonstruowany przez koncern PSA o pojemności zaledwie 1.6 litra. Nieco wzrosła także moc ­ -ze 115 KM do 120, poprawiły się też osiągi.

Zanim przejdę do wrażeń z jazdy V40 D2 (nawiasem mówiąc, według dawnej logiki rządzącej nazewnictwem Volvo, ta wersja miałaby tylko dwa cylindry…), zatrzymam się chwilę przy wyglądzie zewnętrznym tego samochodu.

 

V40 D2 (15)

 

V40 nie miało łatwego zadania. Miało zastąpić aż trzy modele Volvo: agresywnie stylizowane, skierowane do młodego klienta C30, stateczne S40 i rodzinne V50.
Widać, że styliści próbowali połączyć cechy poprzednich modeli, jest więc np. charakterystyczna, duża tylna szyba niczym w C30. Całość nie ma aż tyle pazura, co trzydrzwiowy poprzednik, wygląda jednak – moim zdaniem – atrakcyjniej od sedana S40.
V40 nie jest również tak praktyczne jak kombi V50, za to jego łagodne kształty mogą się podobać. Nie ma tu nic z kanciastości dawnych „szwedzkich cegieł”, są modne obłości – V40 jest miłe dla oka.

Dobre wrażenie nie przemija także po otwarciu drzwi.

W środku jest jasno i bardzo estetycznie, a beżowa, skórzana tapicerka jeszcze bardziej to podkreśla. „Witaj w Volvo!” – zdaje się mówić każdy szczegół wnętrza. Ten, który miał choć trochę do czynienia z innymi modelami tej marki, poczuje się jak w domu. Stylistyka jest podobna, jak chociażby w większym S60. Jest kilka nietypowych (a raczej – typowych tylko dla Volvo) rozwiązań, takich jak „oldskulowa” klawiatura numeryczna na konsoli środkowej czy schowek za tą konsolą. Testowany egzemplarz to wersja wyposażenia Ocean Race – ma więc kilka dyskretnych akcentów, które nam to oznajmiają – np. przeszycia na fotelach czy napisy na progach.

 

V40 D2 (11)

 

 

Na plus – materiały wykończeniowe i bardzo wygodne fotele. Na minus – niedostatki przestrzeni, zwłaszcza z tyłu.

System multimedialny z nawigacją robi dobre wrażenie, choć wiem, że niektórzy uważają jego grafikę za przestarzałą – dla mnie jest w porządku, zwłaszcza że nie da się jej zarzucić nieczytelności czy zbytniego skomplikowania. Inaczej jest z zegarami, z przedziwnym obrotomierzem i dość specyficzną stylistyką. Ale ogólnie – w tym wnętrzu po prostu miło się przebywa.

Dobre wrażenie nie pryska po odpaleniu silnika. Pracuje on kulturalnie i cicho, nie wytwarzając żadnych zbędnych wibracji.

A jak jeździ?

 

V40 D2 (25)

 

Na wieść o tym, że będę testował V40 z bazowym silnikiem, byłem nieco zaniepokojony. Hasło „bazowy silnik” budzi skojarzenia z ospałością, niedostatkami mocy i momentu, i ogólną „rozlazłością”. Ale już rzut oka na dane techniczne pozwala spojrzeć na sprawę bardziej trzeźwo. Dwa litry, sto dwadzieścia koni i 10,5 sekundy do setki – przecież to są zupełnie dobre wyniki! Poprzednik z francuskim silnikiem 1.6 wypadał w tej kwestii o wiele gorzej, zużywając na taki sam sprint niemal dwanaście sekund.

I rzeczywiście, podczas jazdy nowym dieslem nie czuć braków w osiągach. Oczywiście, pod warunkiem że pozbędziemy się sportowych ambicji i nie chcemy wygrywać wszystkich wyścigów spod świateł. Do codziennej jazdy wystarczy. Da się jechać zupełnie żwawo i sprawnie wyprzedzać (elastyczność zdecydowanie na plus). Zwłaszcza że przyjemnie zestrojone zawieszenie (zapewnia odpowiedni komfort, ale nie rozczarowuje w kwestii prowadzenia), miły układ kierowniczy i dobrze dogadująca się z silnikiem manualna skrzynia biegów tworzą udany zestaw do bezstresowego pokonywania kilometrów. Jako bonus – oszczędność (spalanie na 100 km to ok 5.7 litrów w trasie, litr więcej w mieście).

 

V40 D2 (9)

 

 

„Bezstresowy” to zresztą słowo najlepiej opisujące Volvo V40 D2. Ten samochód nie angażuje przesadnie kierowcy w prowadzenie. Nie wzbudza specjalnych emocji. Jest spokojny, relaksujący i wygodny. We wnętrzu panuje bardzo przyjemna atmosfera. Całość nie rzuca się w oczy, ale jednocześnie jest prestiżowa i to właśnie w ten nieostentacyjny sposób, raczej nieosiągalny dla BMW czy Audi. Silnik nie onieśmiela osiągami, lecz przecież dla osób, które chciałyby więcej, stworzono mocniejsze wersje.

Wady? Po pierwsze, to nie jest samochód typowo rodzinny. Jeżeli nie jesteście mistrzami pakowania się, w V40 szybko zacznie wam brakować przestrzeni. Po drugie, nie jest tanio. Koszt testowanego egzemplarza sięga 120 000 złotych. Ja za tę cenę wybrałbym jakieś bardziej „charakterne” i szybsze auto, niekoniecznie premium – na przykład Seata Leon Cuprę czy nowego Peugeota 308 GTI. Ale jestem pewny, że żaden z klientów rozważających zakup eleganckiego kompaktu Volvo z bazowym silnikiem nie spojrzy nawet na hot hatche. Za to podobnie wyposażeni konkurenci spod znaku Audi czy Mercedesa są jeszcze drożsi. W segmencie prestiżowych kompaktów V40 z nowym małym-dużym dieslem jest wyjątkowo rozsądną ofertą.

Mikołaj Adamczuk 

zdjęcia: Dominika Szablak 

 

 

Wygląd: 7 Stars (7 / 10)
Wnętrze: 8 Stars (8 / 10)
Silnik: 8 Stars (8 / 10)
Skrzynia: 8 Stars (8 / 10)
Przyspieszenie: 7 Stars (7 / 10)
Jazda: 8 Stars (8 / 10)
Zawieszenie: 8 Stars (8 / 10)
Komfort: 8 Stars (8 / 10)
Wyposażenie: 8 Stars (8 / 10)
Cena/jakość: 7 Stars (7 / 10)
Ogółem: 7.7 Stars (77/100)

 

 

 

 

 

Podstawowe dane techniczne: 

Pojemność skokowa: 1969 cm3
Typ silnika: diesel
Moc silnika: 120 KM przy 3750 obr/min
Maksymalny moment obrotowy: 280 Nm przy 1500-2250 obr/min
Skrzynia biegów: manualna, 6 stopniowa
Prędkość maksymalna: 190 km/h
Przyspieszenie (0 do 100km/h): 10.5 s
Wielkość baku: 62 l
Pojemność bagażnika: 335 l
Spalanie: 6,5 l/100 km (miasto), 5,7 l/100 km (trasa)
Cena: 123 000 zł

Dyskusja

komentarzy

Mikołaj Adamczuk

Mikołaj Adamczuk

Pasjonat motoryzacji od dziecka. Uczył się czytać na katalogach „Samochody Świata”, a jego pierwsze słowa to podobno „dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna”. Na Wartburgi kiedyś mówił „cham”, zanim mama nie wytłumaczyła mu, że chodziło jej o kierowcę, a nie o samochód. Zapisuje wszystkie modele aut, które prowadził (powoli zbliża się do trzystu). I chociaż na jego liście jest wiele mocnych i drogich pojazdów, to zadziwiająco dużą radość z jazdy dały mu też Fiat Uno 0.9 i Citroen Berlingo z wolnossącym dieslem. Lubi hot hatche, chociaż coraz częściej myśli też o wielkiej, wygodnej limuzynie – czy to już starość? Po godzinach wraz z dwoma kolegami rozkręca bloga: www.fahrwerk.pl