Test: Volvo S60 Polestar – powiało chłodem

Zadajmy sobie pytanie, czy Volvo ma w swojej ofercie auto sportowe? Patrząc na S60 Polestar, od którego mam kluczyki myślę, że znam odpowiedź.

 

Volvo, jak wiele marek Premium, stara się wprowadzać do swojej oferty pakiety sportowe, teoretycznie mające na celu stworzenie auta sportowego z praktycznie każdej dostępnej wersji. Nie powiem, że jest to złe wyjście, w końcu taki M pakiet czy AMG nawet z diesla potrafi zrobić samochód fajnie się prowadzący, dynamiczny, a przede wszystkim – bo jest to najważniejsza cecha, samochód, który wygląda bardzo, ale to bardzo dobrze. W końcu każdy z nas lubi przetłoczenia, ostrzejsze krawędzie i dużo wlotów powietrza.

Taki trend jest jednak czasami zgubny dla kupujących, bo kiedy idziemy do salonu, wybierając często topową wersje sportową swojego modelu, oczekujemy że będzie ona nietuzinkowa, wręcz nie do pomylenia z inną. Niestety, producenci chcąc polepszyć sprzedaż każdej wersji silnikowej, dodają do sportowych pakietów tak dużo wizualnych dodatków, że teraz każdy może kupić model standardowy lecz podobny do sportowego jak dwie krople wody. Volvo natomiast robi to trochę inaczej.

 

Volvo S60 Polestar (12)

 

Polestar można określić na dwa sposoby. Pierwszym jest optymalizacja wybranych modeli, czyli inaczej mówiąc pakiet lub druga droga, w której Polestar twarzy auto od zera. Zanim przejdziemy do tego drugiego, który tyczy się naszego auta, wytłumaczę Wam dlaczego optymalizacja może Was nie zachwycić.

Miałem okazje poruszać się najnowszym S90 oraz XC90, jednym w dieslu D5, a drugim w benzynie o oznaczeniu T6, które miały wspomniany pakiet. Daje on zmiany wizualne oraz przede wszystkim zmiany w samym silniku, ale nie podnoszące mocy, tylko zarządzające nią bardziej sportowo. Niestety jak dla mnie, nie robi to tak wielkiej różnicy, tak bardzo wyczuwalnej dla samego kierowcy. Owszem, reakcja na gaz jest szybsza, skrzynia trochę wyżej i chętniej trzyma auto w wyższym zakresie obrotów, jednak nie spowoduje to, że auto zacznie nagle niesamowicie przyśpieszać.  Osobiście nazwałbym to swego rodzajem nowym trybem SPORT, który zyskał plusika do opcji SPORT+.  To dla mnie jednak trochę za mało. Spodziewałem się tu zmian, jakie daje nam często konkurencja, czyli ogólną zmianę fizyki jazdy i jej parametrów. Z drugiej strony, nie zapłacimy za te zmiany jak za nowe auto, albo nie wystawimy się na pośmiewisko kolegów, kiedy już zorientują się, że pod stopą masz 180 koni mechanicznych, a nie jak może się wydawać – ponad 500.

Na szczęście Volvo to widzi inaczej i takie podejście ma sens, jeżeli dołączymy do tego drugie znaczenie Polestar, a w naszym przypadku S60 Polestar. Na przykładzie tego polarnego zwierza wytłumaczę Wam, jak bardzo dobrze Volvo rozumie znaczenie określenia auta jako sportowe.

 

Volvo S60 Polestar (20)

 

W porównaniu ze zwykłym, w nawet najmocniejszej wersji silnikowej, S60 dostało 70 ulepszeń i modyfikacji. Podkreślę jeszcze raz – nie jest to optymalizacja, a praktycznie w całości zmodyfikowane auto, które jest wyjątkowo dobrze i mądrze zrobione.

Zewnętrznie widzimy agresywnie wycięty zderzak z przodu w większymi wlotami powietrza i ładnie wpasowanymi światłami LED, maskę z wielkimi przetłoczeniami oraz jaskrawo niebieski znaczek, dający odpowiedź z czym mamy do czynienia. Z tej strony auto wygląda bardzo, ale to bardzo dobrze. Niestety w karoserii widać  upływ czasu – brakuje choćby nowego motywu świateł z młotem Thora. Mimo to całość prezentuje się na tyle dobrze, że aż trudno wyobrazić sobie, że obecna generacja jest już z nami ładnych kilka lat.

Przechodząc dalej, widzimy potężne 20-calowe felgi, z nietuzinkowym wzorem. Na pierwszy rzut oka mogą się wydawać trochę pokraczne i za duże, jak na sylwetkę auta. Im dłużej jednak na nie patrzymy, widzimy jak bardzo pasują. Tym bardziej, kiedy z przodu w głębi, wyłaniają się potężne 6-tłoczkowe zaciski Brembo, pochłaniające tarcze wentylowane z przodu o średnicy aż 371 mm, a z tyłu 302 mm. Prawdziwe potwory, które hamują wyśmienicie. Niejedna ceramika w aucie mogłaby się pochwalić takimi parametrami, aczkolwiek trzeba na nie uważać, ponieważ niedogrzane stanowią pułapkę, bo kiedy z przyzwyczajenia zaczniemy hamować później niż powinniśmy, nagle okazuje się że siła hamowania magicznie wyparowała. Uwierzcie mi, to potrafi przestraszyć. Lecz wystarczy dwa razy mocniej zahamować, żeby wszystko wróciło do normy.

 

Volvo S60 Polestar (10)

 

Przechodzimy więc na tył auta, który według mnie jest najmniej atrakcyjny, chociaż jedno jest pewne, z góry widać że nie jest to zwykły model. Sporej wielkości lotka na bagażniku, dyfuzor i dwie, po przeciwnej stronie zderzaka końcówki wydechu o średnicy aż 3,5 cala mówią same za siebie! Tak naprawdę wydech jest też zmodyfikowany i ma mniejszą, chodź nadal sporej wielkości średnicę trzech cali. W efekcie, auto brzmi i wygląda od tyłu na szybkie, a strzały wydobywają się przy każdym odpuszczeniu gazu uprzyjemnia podróż. Znane nam pierdzenie z innych aut pojawia się przy każdej zmianie biegów, nawet przy niskich obrotach. Głośność można „regulować” – pisze to w cudzysłowie, bo nie mamy tu żadnego przycisku, a klapy otwierają się dopiero w trybie sportowym skrzyni biegów.

Skoro już jesteśmy przy mechanicznych aspektach, zmian jest bardzo dużo! Całe zawieszenie zostało przebudowane, i jak można się domyśleć, jest sztywniejsze, dokładnie to o 80 %, a przy tym lżejsze, ponieważ zastosowano w nim elementy z włókna węglowego. Dodatkowo samochód jest niżej zawieszony, co widać już gołym okiem. Przekłada się to na precyzję prowadzenia i tego jak auto zachowuje się przy dynamicznej jeździe. Jest bardzo stabilne, zwinne, a wspomaganie układu kierowniczego działa z wyczuwalnym oporem. Na szczęście nie jest aż tak twarde, żeby autem ciężko się parkowało. Tu wielki plus dla inżynierów Polestara, bo faktycznie robi wrażenie, nawet na zwykłej drodze.

Kolejny element to przeniesienie napędu, a o to zadbała firma BorgWarner. Do niego optymalizację dołożył Polestar i w taki sposób mamy tutaj system 4×4 z większym naciskiem na tylną oś. Podczas jazdy, głównie w deszczu, miałem uczucie jakby auto miało napęd właśnie na tył, bo z wielką przyjemnością zamiatało ogonem. Nigdy jednak nie było momentu zawahania i wyczuwalne jest jak przednie koła ciągną tego zwierza w dokładnie takim kierunku jakim chcemy pojechać. Cały system posiada też optymalizację 8-stopniowej skrzyni biegów i działa zadziwiająco dobrze. Szczerze nie spodziewałem się, że S60 w tej wersji tak dobrze będzie sobie radzić z przekazaniem mocy na drogę, w dodatku w warunkach ciężkich, ponieważ pogoda była wyjątkowo paskudna.  Tu kolejny plus dla inżynierów Polestar, ponieważ dawno nie prowadziłem tak stabilnie i przewidywalnie prowadzącego się auta z taką mocą!

 

Volvo S60 Polestar (3)

 

Po takim wstępie zapewne nie możecie doczekać się aż wsiądziemy do środka. Tu niestety nie ma takiego zaskoczenia. Wnętrze ewidentnie odstaje od najnowszej generacji i stylistyki Volvo, nie zawahałbym się nawet stwierdzić, że jest bardzo nudne i przestarzałe. Przyzwyczajeni do wielkich ekranów i minimalnej ilości przycisków, widzimy przed sobą malutki wyświetlacz, niedotykowy, z ciężkim sterowaniem za pomocą prawie dwóch pokręteł, a na nich przycisków. Może to oznaczać, że jestem trochę za młody lub za nowoczesny, ale mimo kilku dni obcowania z tym autem, nie miałem nawet za bardzo ochoty zagłębiać się w tym systemie, co w moim wypadku jest czynnością którą uwielbiam robić w nowych autach (np. stojąc w korkach). Dalej widzimy sporej wielkości kierownice, fajnie obszytą miłym materiałem, lecz stanowczo za dużą jak dla mnie. Materiały użyte wewnątrz są wysokiej jakości i tu nie mam się do czego przyczepić. Tym bardziej kiedy już zajmiemy miejsce na przednich fotelach. Ahhh! Co to za genialne siedziska! Połączenie miękkiego materiału – prawdopodobnie alcantary z skórzanymi boczkami, daje taki efekt, któremu przyznaje ocenę 10/10!

Samochód odpalamy bezkluczykowo, a sam kluczyk możemy włożyć w specjalny otwór tuż za kierownicą, bądź wrzucić do jednego ze schowków. Sięgamy do lewarka zmiany biegów i tu zonk. Albo ja mam jakieś spaczenie albo ktoś tu mocno zaszalał, bo wizualnie gałka wygląda jak ze statku kosmicznego. Jej kształt, przezroczystość, a w nocy niebieskie podświetlenie robi niesamowite wrażenie.

 

Volvo S60 Polestar (13)

 

Volvo! Niech cała nowa generacja S60 będzie zrobiona właśnie na taki design i będzie to prawdziwy polarny statek kosmiczny! Do samej pracy skrzyni biegów miałbym kilka zastrzeżeń. Przy kierownicy mamy łopatki do zmiany biegów więc grzech by było ich nie używać, ale tu pewne zaskoczenie – zdarzało się, że jadąc w trybie automatycznym, chciałem zrobić szybciej zmianę biegu na wyższy i sekundę po mojej zmianie skrzynia przerzucała swój bieg na ten „zaplanowany”. Takie opóźnienie skrzyni zdarza mi się pierwszy raz.

Kiedy już ruszymy, szybko odpowiadamy sobie na zadane wcześniej pytanie. Czy to auto jest sportowe? W tej wersji jest! I nawet nie stara się tego jakoś markować. Przykład? Skrzynia jeździ w trybie tylko sportowym, mado dyspozycji 8 biegów z czego na trasie, przy prędkościach drogi szybkiego ruchu rzadko korzysta z ostatniego przełożenia, praktycznie cały czas trzyma auto w średnich obrotach, dając znać że jest praktycznie gotowe do dynamicznego startu. Można też przełączyć się w tryb teoretycznie sportowy, wtedy już w ogóle obroty nie spadną niżej niż powinny, wydech się otwiera i każda reakcja gazu strzela autem do przodu. Jest jeszcze jedna opcja jazdy, robiąc kilka magicznych ruchów, ustawiając odpowiednio skrzynie, naciskając łopatkę dwa razy, dostajemy ukryty tryb RACE. Wtedy to auto pracuje pełną mocą – tylko wtedy mamy do dyspozycji pełne 367 KM i faktycznie to czuć. Z polarnego misia wychodzi nam potwór, który w brutalny sposób zaczyna reagować na wszystko co zrobi kierowca. Wrażenia z jazdy się jeszcze bardziej wyostrzają. Zaryzykuje stwierdzenie, że miałem uczucie jakbym prowadził wyścigowe Volvo S60 Polestar TC1.

 

 

W tym właśnie momencie nie mam żadnej wątpliwości czy Volvo w swojej ofercie ma auto sportowe. Ma i model Polestar jest  tego przykładem. To bezkompromisowe auto, które potrafi zaskoczyć niejednego kierowcę, nawet takiego, który jeździ autem mocniejszym. W tej cenie i mocy, która plasuje go ramię w ramię z konkurencją typu Mercedes C43 4matic albo BMW 440i xDrive jest ich ciekawą alternatywą.  Oczywiście konkurencja nie jest słaba, bo choćby wizualnie jest nowocześniejsza, lecz śmiało mogę powiedzieć że Volvo nie odstaje w aspekcie prowadzenia.

 

A cena? No chłodna – od 288 tysięcy złotych (nasza wersja 310) . Poza tym szkoda, że silnik to już tylko R4, ale nie ma co tak nad tym płakać.

 

Grzegorz Wawryszczuk

 

Wygląd: 8 Stars (8 / 10)
Wnętrze: 6 Stars (6 / 10)
Silnik: 8 Stars (8 / 10)
Skrzynia: 7 Stars (7 / 10)
Przyspieszenie: 9 Stars (9 / 10)
Jazda: 9 Stars (9 / 10)
Zawieszenie: 8 Stars (8 / 10)
Komfort: 6 Stars (6 / 10)
Wyposażenie: 7 Stars (7 / 10)
Cena/jakość: 7 Stars (7 / 10)
Ogółem: 7.5 Stars (75/100)

 

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: R4
Pojemność: 1960 cm3
Moc: 367 KM/6000 obr./min.
Moment: 470 Nm/3100-5100 obr./min.
Skrzynia biegów: Automatyczna, ośmiiobiegowa
0-100 km/h: 4.7 s
Prędkość max. 250 km/h
Cena 310 000 PLN

 

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.