Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion – cichociemny

Duże felgi, poczwórny wydech i znaczki R po bokach, z tyłu oraz na przedniej atrapie – to jedyne atrybuty wyróżniające najszybszego Golfa w stadzie. To zwykłe na pierwszy rzut oka Das Auto, które jednak wiele potrafi. Bardzo wiele!

Kiedyś zawsze marzyłem o aucie, które jest szybkie, ale wcale na takie nie wygląda. Pamiętam historię gościa, który odbierając z salonu Passata W8 (dla niewtajemniczonych; sprawdźcie sobie to cudo w nadwoziu poczciwego paseratiego) zdjął plakietkę świadczącą o 4-litrowym potworze czającym się pod jego maską i zastąpił ją trzema srebrnymi literkami TDI (90 KM na pompie rotacyjnej). 

Golf czy coś więcej? 

W przypadku Golfa R również łatwo pomylić go – szczególnie z daleka – z każdą cywilną wersją. To auto, poza wydechem, obniżonym zawieszeniem (to akurat może zrobić sobie każdy) i bardzo rzucającymi się w oczy felgami (swoją drogą ciekawy wzór), nie epatuje swoją mocą. Ciężko też mówić o nim “śliczny”, “oszałamiający”, “marzę o nim”.

golf R 310 24 Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny

Tak samo wnętrze. Golf. Materiały miłe w dotyku i świetnie spasowane. Deska rozdzielcza bardzo czytelna, ale pozbawiona sportowego sznytu. Pewnie leżąca w rękach kierownica obszyta skórą – bez alkantary – także nie wywołuje sportowych emocji. Fotele? Mają niezłe podparcie boczne, ale mogłyby mieć lepsze. Mogłyby też mieć trochę szersze siedzisko.

Ciężko o sportowy charakter posądzać multimedia. A tych w testowanym egzemplarzu nie zabrakło. Ekran zamiast standardowych zegarów – można zmieniać to, co widzimy przed oczami. Wyświetlanie nawigacji, ulubionego zdjęcia – żaden problem. Po środku deski rozdzielczej kolejny ekran. Wielki, pozbawiony jakichkolwiek przycisków i pokręteł – wszystko dotykowe. Muszę przyznać, że obsługa i czytelność pozostają na wysokim poziomie, ale… przydałoby się chociaż pokrętło do obsługi dźwięku. Na plus, ustawienia klimatyzacji pozostawiono na osobnym panelu. 

Świetne audio w dobrej cenie!

Dzięki Tomkowi, który uwielbia głośną i czystą muzykę w aucie, miałem okazję przetestować działanie sprzętu Dynaudio, w który wyposażona została eRka. Powiem tak. Gra rewelacyjnie. Aż miałem ciarki na plecach. W sumie nigdy nie rozumiałem sensu pakowania pieniędzy w audio, ale pomału się przekonuję. Tym bardziej, że w Golfie, żeby go mieć, wystarczy dopłata 2 280 zł! W zamian dostajemy sprzęt 400 Watt z dziesięciokanałowym wzmacniaczem. Nieźle, prawda?

golf R 310 32 Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny

Co do samego wnętrza i wygody – jak w kompakcie. Cztery dorosłe osoby pojadą wygodnie i będą miały nawet trochę miejsca na bagaże, chociaż bagażnik nieco się skurczył – winę za to ponosi tylna oś napędowa dołączana za pośrednictwem sprzęgła Haldex V generacji. Trzeba było znaleźć na nią miejsce, więc z 380 litrów zostało 343 litry pojemności. To nadal nieźle. A pamiętajmy, że jest wersja kombi R. Co ciekawe, subwoofer wspomnianego audio zmieszczono w… koło zapasowe. 

Podsumowując wygląd Golfa R – nie zachwyca, nie podnosi ciśnienia, a będąc za jego sterami ciężko poczuć się jak w sportowym aucie – nawet w Cuprze frajda zza sterów jest o wiele większa, ale…

Szybko, szybciej, najszybciej…

Golf R jest nieprawdopodobnie szybki. Zresztą pisząc tylko o przyspieszeniu to jakby nic nie napisać. Nie jeździłem jeszcze autem, które daje tyle możliwości. ERka stanowi skompensowaną ofertę dla kogoś, kto chciałby mieć kilka aut, ale ma tylko jedno miejsce parkingowe.

golf R 310 18 Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny

Jak to możliwe? Sam nie wiem. W trybie Eko to auto jest potulne jak zwykły kompakt i nawet mimo 19-calowych kół, dość wygodne na warszawskich dziurawych ulicach. Tak naprawdę jedyne, co przypomina o sportowym rodowodzie w powolnej jeździe to wydech od Akrapoviča, który delikatnie sobie w tym trybie buczy. 

W trybie Normal, skrzynia biegów zaczyna troszkę szybciej reagować na zmianę obrotów, a pedał przyspieszenia staje się jakby lżejszy. To nadal jednak normalne auto, które – o ile kierowca nie przesadzi z siłą nacisku podeszwy prawej nogi – odwzajemni się w pełni akceptowalnym dla kieszeni spalaniem około 10 litrów/100 km. 

Po kliknięciu w przycisk Mode i zmianę trybu na Sport auto delikatnie utwardza się, ruchu kierownicy stają się bardziej zwarte, a pod prawą nogą kierowca dostaje pełny potencjał 310 koni mechanicznych. Auto wyrywa do przodu z niewyobrażalną siłą – robi to świetnie nie tylko ze startu zatrzymanego (polecam sprawdzić procedurę startu – mnie aż zakręciło się w głowie), ale i z każdej, dosłownie dowolnie ustalonej prędkości. Połączenie potężnej mocy silnika i ekspresowo działającej skrzyni biegów jest fenomenalne – za precyzję DSG czapki z głów panowie konstruktorzy z Niemiec (a przecież słynna dwusprzęgłówka nie z każdym silnikiem dogaduje się dobrze). 

golf R 310 8 Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny

Osobiście najbardziej przypadło mi do gustu ustawienie Indywidual. Golf R daje spore możliwości ustawień poszczególnych parametrów. Można np. ustawić zawieszenie, pracę układu kierowniczego i wydech w trybie sportowym (Akrapovič drze się wtedy niemiłosiernie), resztę parametrów – silnik i skrzynię biegów – w trybie normalnym lub nawet ekologicznym. 

Na tor czy daily?

Na pewno nie jest to typowy hot-hatch. Zdziwieni? Cóż. Jeśli ktoś zbierał pieniądze do świnki skarbonki licząc na to, że w Golfie R dozna prawdziwie sportowych emocji to może się mocno zawieść. Auto jest piorunująco szybkie, świetnie wykonane i niesamowicie elastyczne, dając przy tym realnie niskie koszty eksploatacji – pierwsze lepsze 2-litrowe auto sprzed 10 lat spali tyle samo benzyny, co eRka, ale brakuje mu torowego sznytu Focusa RS, Civica Type R czy Megane RS.

Mój znajomy ma Focusa RS, a jego wspólnik w swoim czasie użytkował takiego Golfa. Pojechali na tor. Na prostych eRka odstawiała RS-a w tyle, ale na łukach Ford miażdżył Volkswagena. Efekt? Wspólnik przesiadł się do RS-a. 

golf R 310 22 Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny

Podsumowując

 Golf R to bardzo szybka bulwarówka, ale szczerze mówiąc… mało w nim sensu. Jest bardzo szybki, ale przy tym komfortowy, przez co nie tak sportowy, jak wymieniona wyżej święta trójca (mnie się to akurat podoba, bo nie lubię jeździć na desce). Przewieziesz nim rodzinę, ale wykorzystując potencjał silnika, dzieci na pewno się porzygają. Po cholerę komuś 310 KM na co dzień? Pozostawiam Was z tym pytaniem. Póki co nie mam jeszcze kryzysu wieku średniego. Za kilka lat, być może znajdę na to pytanie odpowiedź ;) 

Adam Gieras, fot. Adam Gieras Fotomotografia

P.S a gdyby tak chociaż pomalować go w jakieś pstrokacizny… 


Wygląd:%name Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny (6 / 10)
Wnętrze:%name Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny (6 / 10)
Silnik:%name Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny (9 / 10)
Skrzynia:%name Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny (10 / 10)
Przyspieszenie:%name Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny (10 / 10)
Jazda:%name Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny (7 / 10)
Zawieszenie:%name Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny (8 / 10)
Komfort:%name Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny (8 / 10)
Wyposażenie:%name Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny (9 / 10)
Cena/jakość:%name Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny (6 / 10)
Ogółem:%name Test: Volkswagen Golf R 310 4Motion   cichociemny (79/100)

Silnik: turbo, R4 benzyna
Pojemność:  1968 cm³
Moc:  310 KM przy 5500 obr/min
Maksymalny moment obrotowy:  380 Nm przy 2000-5400 obr/min
Skrzynia biegów: automatyczna, siedmiobiegowa DSG (napęd 4×4)
Cena: od 169 900 zł 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoją obecnie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą oraz Hyundai i30 1.4, zwany przeze mnie pieszczotliwie Nissanem. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...