Test: Volkswagen Crafter 2.0TDI 140KM – szyty na miarę

Mówi się, że w Polsce aby odnieść sukces, należy posiadać w firmie VW T4. Upłynęło już wiele lat, więc może stare powiedzonko należałoby zastąpić nowym, bardziej aktualnym? Myśląc o godnym następstwie dla T4, oczywistym typem mógłby być T6 – ale czy na pewno? Pomożecie? Zachęcam do odbycia dnia pracy z Crafterem przy kilku słowach mojego komentarza.

 

Nieczęsto testujemy dostawczaki z prawdziwego zdarzenia, a i w tym przypadku miało być nieco inaczej.  Kiedy naczelny powiedział – dostajesz Craftera na testy – z szelmowskim uśmiechem przyjąłem tę informację myśląc o ogromie pracy, jaką mam do wykonania na jesieni. Zdążyłem umówić dwie przeprowadzki moich przyjaciół, transport sporych rzeczy na działkę i wywóz drewna – wszystko wzięło w łeb, gdy zaczęło padać. Dlaczego? Przecież w furgonie nie zmoknie! Jakież było moje zdziwienie, gdy stanąłem naprzeciw przydzielonego mi pojazdu.

Obawiając się gabarytów Craftera miałem nadzieję, że przypadnie mi do testów nieprzedłużony blaszak, dzieło fachowych rąk naszych rodaków, produkowany w fabryce Volkswagena w Białężycach kolo Wrześni. Jedna rzecz się jednak nie zgadzała. Mój pojazd był na szczęście krótki – tylko nadwozie takie jakby niepełne… skrzyniowe! Często widuję takie pojazdy w trakcie przewożenia szyb, piasku, worków cementu czy nawet ogromnych rośliny do wymarzonego ogrodu… ale samochód użytkowy z nadwoziem skrzyniowym jako testówka?

 

 

No nic… lubię duże auta, więc podejmuję wyzwanie i wspinam się do wysokiej kabiny Craftera, aby usiąść na jedynym oddzielnym i pełnowymiarowym fotelu w całej kabinie. Dlaczego? W testowanym aucie zastosowano zabudowę skrzyniową z kabiną określaną jako Double Cab. O co chodzi? Czworo drzwi, dwa rzędy siedzeń i siedem miejsc siedzących. Tak! Kabina jest pojemna, mam nawet wrażenie, że pojemniejsza od Sprintera – bez problemu pomieści pełną brygadę pracowników. Z przodu jest więcej miejsca, a najwygodniej usiądzie kierowca, dla którego Crafter może stanowić drugie biuro z uwagi na pojemne schowki w boczkach drzwiowych, półki pod szybą i oczywiście nad głową, tradycyjnie w takich autach.

Dwójka pasażerów z przedniego rzędu siedzeń również nie powinna narzekać na brak przestrzeni, a pasażer ze skrajnego siedzenia, podobnie jak kierowca, może liczyć na podgrzewane siedzisko i podłokietnik. Drugi rząd jest mniej wygodny, kanapa przygotowana jest dla czterech pracowników, którzy będą obijać się łokciami – siedzenia są węższe od tych “tradycyjnych”, lekko twarde, jednak nie można zarzucić, że są niewygodne – są w sam raz – mając na uwadze przeznaczenie auta.

 

 

Siadając do Craftera od razu czuje się jak u siebie. Odruchowo kładę rękę na podłokietniku lewych drzwi, tak jakby na wysokości dachów mniejszych crossoverów, które tak tłumnie wyjechały nasze ulice. Do auta można wejść w zabłoconych gumiakach bez skrępowania. Twarda plastikowa podłoga kabiny pozwala szybko doprowadzić wnętrze do należytego porządku. Jednak mimo tego nie czuję się jak w aucie roboczym. Wnętrze jest przyjemne dla oka, trzeba przyznać, że wygląda jak osobówka – charakterystyczne centrum inforozrywki znane z osobowych modeli marki z Wolfsburga, świetnie leżąca w rękach kierownica z tworzywa sztucznego czy pokrętła sterujące klimatyzacją, zapewniają bardzo dobrą ergonomię, do której nie znalazłem zastrzeżeń. Gdyby zapomnieć o lekkiej surowości wnętrza, czyli twardych plastikach i braku dywaników, można by pomyśleć, że ma się do czynienia z solidnie podwyższony suvem, chyba że nasz wzrok powędruje na lusterko boczne… i kolejny raz zobaczymy skrzynie ładunkową.

Pierwsze kilometry są spokojne i “intuicyjne”. Siedzi się wyżej, widzi się więcej i nikt nie zagląda do auta, co mnie szczególnie cieszy. Prowadzi się dobrze, jednak nie można nawet na chwilę zapomnieć o gabarytach, co może być trudne, jeśli na co dzień jeździ się nieco mniejszym autem. Układ kierowniczy jest precyzyjny, kierownica chodzi lekko, a koła chętnie reagują na moje polecenia. Zawieszenie jest twarde i na pusto śmiało podskakuje na nierównościach i śpiących policjantach. Tylny zawias to znany z prawdziwych wołów roboczych resor piórowy – bez ładunku umiarkowanie zapewnia komfort, ale gdy zostanie załadowany… zachowanie tylnej części nadwozia robi się znacznie bardziej przewidywalne.

 

 

Aby się o tym przekonać pojechałem w okolice Radzymina, mimo że to nie jest daleki dystans, to właśnie tam załadowałem auto około toną workowanej ziemi i drewnem do budowy altany ogrodowej. Przy okazji mogłem poczuć się jak typowy kierowca takiego rydwanu. Ładując pakę obawiałem się, że przekroczę dopuszczalną masę całkowitą. Szybkie sprawdzenie w dowodzie – wszystko ok. Tak się jednak zdarzyło, że mój kontrahent miał identyczny samochód na placu i dumnie szeptał pod nosem, że ładuje trzykrotnie więcej i nic się nie dzieje z samochodem. Wierzę na słowo, choć jesteśmy pod prąd, to w tej kwestii jestem całkowicie “z prądem” – nie popieram takiego zachowania, ale można? Można!

Dociążony Crafter zachowuje się mniej narowiście. Zawieszenie nie podskakuje, a 140-konny wysokoprężny silnik nie męczy się i nie łapie zadyszki. Nagłe przybranie na wadze nie podbija spalania w znacznym stopniu. Na pusto normalny wynik to 6.4l/100 km, a przy chwili cierpliwości udaje się zejść nawet delikatnie poniżej 6 litrów. Załadowany domaga się 7.2 oleju napędowego na każde 100 km. Bardzo dobry wynik jak na auto o masie niewiele poniżej 3.5 tony w chwili pomiarów.

 

 

Nie wiem na ile istotny był kolor mojego Craftera – w końcu czerwony najszybszy, ale zarówno pusty, jak i załadowany, nie jest ociężały, a nawet przyjemnie żwawy. Jedyne co sprawiło mi większą trudność w ogarnięciu tego dostawczaka, to brak czujników czy kamery w testowanym egzemplarzu. O ile czujników nie znalazłem w konfiguratorze, o tyle kamera jest warta grzechu – lusterka zdecydowanie nie oddają odległości do samochodu za nami i ciaśniejsze parkowanie to już zabawa w wielokrotne wychodzenie z auta. Oprócz tego, w zależności od potrzeb, rekomenduję kliknięcie opcji szyby w ścianie przy zabudowie. A jeśli jesteśmy już przy pace – skrzyniowa zabudowa jest niezwykle funkcjonalna – wszystkie burty są odpinane, a 4 pary uchwytów do zabezpieczania ładunku okazują się nieocenione.

Na koniec coś, co może wydawać się mało ważne, a w przypadku auta użytkowego wręcz nieistotne, czyli bryła auta – podoba się dużo bardziej niż u konkurencji. Zobaczymy jak będzie prezentował się nowy Sprinter, którego wizualizacje można obejrzeć w sieci. Moją opinie zdawały się potwierdzać skąpo odziane panie, które wielokrotnie pozdrawiały kierowcę, czyli mnie. Chyba wiedziały co robią – w porównaniu do poprzedniej generacji model zyskał na nowoczesności i charakterze. A gdy tylko dołożymy informację, na ile sposobów możemy spersonalizować dostawczaka z Wolfsburga, to wybór na rynku może być ułatwiony.

Właśnie…  przeglądając konfigurator można pokusić się o stwierdzenie, że Craftera można skroić na miarę. Użytkowy VW oferowany jest w czterech wersjach nadwoziowych, w trzech długościach i trzech wysokościach, oferując maksymalnie 18,4 m3 przestrzeni ładunkowej oraz 5,3 tony ładowności. Możemy wybrać napęd na przód, tył bądź obie osie (4motion). Dostępna jest zarówno manualna, jak i automatyczna przekładnia. W przypadku, gdy potrzeby przedsiębiorcy są odmienne, to Crafter go nie zawiedzie – możemy zdecydować się na podwozie z pojedynczą lub podwójną kabiną i zabudować według najrozmaitszych potrzeb. Oczywiście jest to auto, którego nie wybiera się sercem, a portfelem, więc warto udać się do księgowej, aby porozmawiać o odliczeniach. Ja ze swojej strony powiem, VW ma w Polsce wielbicieli i hejterów, ja pragmatycznie rekomenduję sprawdzenie tego pojazdu. Daję łapkę w górę!

Bartosz Kowalczyk

fot. Adam Gieras Fotomotografia

 

 

Wygląd: (6 / 10)
Wnętrze: (6 / 10)
Silnik: (8 / 10)
Skrzynia: (7 / 10)
Przyspieszenie: (7 / 10)
Jazda: (7 / 10)
Zawieszenie: (7 / 10)
Komfort: (6 / 10)
Wyposażenie: (5 / 10)
Cena/jakość: (7 / 10)
Ogółem: (66/100)

 

 

 

 

Dane techniczne

Silnik: R4 diesel
Pojemność: 1968cm3
Moc: 140KM
Maksymalny moment obrotowy: 340Nm przy 1600 obr/min
Skrzynia biegów: manualna, sześciobiegowa
Cena: około 120 000 zł

 

Dyskusja

komentarzy

Bartosz Kowalczyk

Bartosz Kowalczyk

Pasjonat motoryzacji od najmłodszych lat. Lubi pogrzebać przy swoim aucie i naprawiać je samodzielnie. W testach zwraca szczególną uwagę na frajdę z jazdy oraz walory użytkowe samochodu. Z wykształcenia logistyk, traktujący dziennikarstwo motoryzacyjne jako przyjemną zabawę i rozwijanie swojego hopla. Miłośnik podróży starający się czerpać przyjemność z każdego pokonanego kilometra w swoim obecnym aucie – audi A3 Sportback. Największe marzenie motoryzacyjne – odrestaurowanie Youngtimera i podróż po zachodniej Europie.