Test Suzuki Baleno – nowy średniak

Na motoryzacyjnym rynku widzimy coraz więcej powrotów do starych nazw w zupełnie nowych autach. Suzuki z premierowym Baleno postanowiło zastosować ten patent, by rzucić trochę świeżości w swoją gamę modelową. Sprawdziłem jak im to wyszło.

 

Z kwalifikacją Baleno na szczęście nie mam żadnego problemu, bo to typowy hatchback reprezentujący segment B. Nie jest żadną mieszanką tylko standardowym, konkretnym przedstawicielem japońskiej marki na większe auto miejskie w pięciodrzwiowym nadwoziu  o długości niecałych 4 metrów.


Skupiając się jednak na względach wizualnych to według mnie projektanci Baleno spędzili więcej roboczogodzin niż nad Swiftem lub SX4 S-Cross dzięki czemu samochód jest dość atrakcyjny. Niecodzienny kształt grilla oraz chromowane listwy łączące przednie reflektory wraz z białym lakierem oraz aluminiowymi felgami (16 cali) może się podobać. Ciekawy zabieg Suzuki zastosowało również w słupku A, który jest czarny i nieźle udaje dużą powierzchnię szklaną. Czerń z plastiku znajdziemy również na słupku C.

 

suzuki-baleno-11

 

Niestety jakość lakieru oraz jego zabezpieczenie zostawia wiele do życzenia, ponieważ na klapie bagażnika było widać już małe odpryski, które były raczej wynikiem normalnej eksploatacji niż jakiegoś incydentu. Łatwo jednak ten problem można naprawić samodzielnie zabezpieczając lakier. Dość specyficzna jest również sama blacha, która jest cienka i słychać ją choćby zamykając drzwi.

Środek Suzuki Baleno jest bardzo prosty. Ciemny plastik przełamany jest srebrną konsolą centralną oraz wyświetlaczem dotykowym bardzo dobrego systemu multimedialnego. Przypomina on kombajny czołowych azjatyckich producentów audio, ale jego działanie jest zaskakująco szybkie i intuicyjne. Jedyny minus to angielski język obsługi, aczkolwiek prosty podział ekranu głównego na cztery części odpowiadające nawigacji, audio, ustawień lub telefonu działa całkiem zacnie. Podobne fordowskie rozwiązanie jest mniej ergonomiczne.

We wnętrzu testowanego Suzuki znajdziemy dużo więcej niespodzianek, ponieważ wyposażenie naszego egzemplarza obfitowało w wiele niecodziennych jeszcze kiedyś dla tego segmentu rozwiązań. I tak możemy cieszyć się automatyczną klimatyzacją, podgrzewanymi przednimi siedzeniami, bezkluczykowym dostępem do auta oraz asystentem awaryjnego hamowania z ciekawymi zegarami, na których możemy zobaczyć użycie mocy, a nawet przeciążenia samochodu (nie wiem po co, ale to chyba Suzuki ściągnęło wprost ze swoich motocykli…).

 

suzuki-baleno-13

 

Omawiając jednak praktyczność auta nie sposób ominąć względów przestrzennych. W tym aspekcie Baleno również jest średniakiem. Na przednich fotelach zmieszczą się nawet wyżsi kierowcy, aczkolwiek tylna kanapa zarezerwowana jest raczej dla dwóch przeciętnych Polaków. Siedzenia w Baleno są miękkie i obszyte materiałową tapicerką – ich wygoda jest umiarkowana. W bagażniku natomiast zmieścimy całkiem gościnne 355 litrów.

By ten pojazd o masie niecałej tony poruszał się całkiem akceptowalnie dba benzynowy motor o pojemności 1,2 litra generujący całe 90 KM (120 NM). Mimo, że takie liczby godne są raczej aut z epoki początku XXI wieku, to samochód radzi sobie w warunkach miejskich dobrze. Nie polecam Baleno wybierać się w częste trasy lub górzysty teren, ponieważ 180 km/h prędkości maksymalnej oraz 12,3 s do setki to mało obiecujące wartości.

Nie to jednak w tym silniku jest najciekawsze. Otóż spalanie rzędu 6 litrów w mieście, a 4-5 w trasie to zasługa niekonwencjonalnego napędu tego auta. Moc na przednie koła przekazywana jest za pomocą przeciętnej pięciobiegowej skrzyni (strasznie lekko działający lewarek), aczkolwiek cały napęd to tzw. miękka hybryda, która wspomaga jedynie pracę silnika spalinowego. W aucie oczywiście znalazły się baterie gromadzące energię pozyskiwaną z hamowania silnikiem itp. I to faktycznie działa, bo dawno benzynowym miejskim autem nie uzyskałem takiego spalania. Uzupełnieniem ekologicznego Baleno jest oczywiście system Start&Stop.

 

suzuki-baleno-26

 

Jazda Suzuki Baleno nie była jedną z najciekawszych chwil mojego życia, ale auto na pewno w tani i skuteczny sposób przetransportowało mnie z punktów A do B. I tak mogłoby robić codzienne, ponieważ śmiało można traktować je jako drugi samochód. Kompromisowe nastawy zawieszenia pewnie radzą sobie z każdymi problemami miasta jak dziurawe drogi lub wysokie krawężniki. W manewrowaniu w ciasnym gąszczu betonu i innych samochodów pomaga bardzo lekko działający układ kierowniczy (jakby z gumy). Dzięki temu jednak na pewno samochód polubią Panie lub starsi kierowcy, którzy lubią działanie kierownicy i pedałów bez zbędnego oporu.

A czy auto mogą polubić ekonomiści? Bazowa cena auta to 43900 zł (zawiera nawet LEDy do jazdy dziennej), co stanowi niższą półkę polskich cen aut segmentu B. Doposażenie do egzemplarza z prezentowaną hybrydą to koszt 20 tysięcy więcej. Szczerze powiedziawszy 64 tysiące złotych za ekologiczną technologię, wysokie wyposażenie oraz niskie spalanie to atrakcyjna oferta. Bazując na micie azjatyckiej niezawodności można zaryzykować stwierdzenie, że Baleno będzie hitem.

Słupki sprzedaży i ulice mówią jednak co innego. Myślę, że to właśnie kwestia przeciętności i faktu, że Suzuki Baleno to typowy średniak. Nie wybija się ponad medianę, ale też nie razi jakimiś wielkimi wadami. Końcowa kwota wymusza pewne kompromisy, więc na wspomniane przeze mnie wady trzeba patrzeć z przymrużeniem oka, ponieważ konkurencja też je posiada. Raz mniej, raz więcej. Na szczęście w segmencie B prawie wszystkie marki mają swojego przedstawiciela, więc potencjalny klient ma z czego wybierać, a zgodnie z prawami ekonomii dostatek ofert jest rynkiem kupującym. Dlatego tez Baleno może być tą rozsądną opcją.

 

Konrad Stopa

Fot. Grzegorz Wawryszczuk

 

 

Wygląd: 6 Stars (6 / 10)
Wnętrze: 5 Stars (5 / 10)
Silnik: 8 Stars (8 / 10)
Skrzynia: 6 Stars (6 / 10)
Przyspieszenie: 6 Stars (6 / 10)
Jazda: 6 Stars (6 / 10)
Zawieszenie: 7 Stars (7 / 10)
Komfort: 6 Stars (6 / 10)
Wyposażenie: 8 Stars (8 / 10)
Cena/jakość: 8 Stars (8 / 10)
Ogółem: 6.6 Stars (66/100)

 

 

DANE TECHNICZNE

Silnik: R4, benzynowy, 1242 cm3

Moc: 90 KM / 6000 obr/min

Moment obr.: 120 Nm / 4400 obr/min

Skrzynia biegów: manualna, pięciobiegowa

Napęd: przedni

Śr. zuż. Paliwa: 6 l/100 km

0-100 km/h: 12,3 s

V maks: 180 km/h

Cena: ok 64 000 zł

 

 

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.