Test: Subaru XV – trochę kusi

O Subaru zacznę nietypowo,  bo parafrazując tekst piosenki Formacji Nieżywych Schabuff zadam pytanie.  A gdybym był Subaru XV, to co byś powiedziała?

 

Oj chciałabym, chciała! Co prawda nie jestem kobietą i trudno by mi było za szanowne Panie odpowiedzieć, ale osobiście przyznam się, że nie umiałem na początku odpowiedzieć na takie pytanie. Mam trochę wynaturzone spojrzenie na Subaru, bo chyba już do końca życia będzie mi się ta marka kojarzyła z modelem Impreza i Colinem McRae. Pewnie dlatego na różne inne modele tej marki patrzyłem do tej pory z lekkim przymrużeniem oka  (ok nawet mi się podobały), ale traktowałem je bardziej jako eksperyment.

Prawdziwej Imprezy już od dawna nie produkują, a moja skryta miłość do marki niemal już przygasła na dobre i powoli skreślałem pozycję „subaru” z mojego prywatnego rankingu marek moto. Na szczęście trafiłem na Subaru XV, które nie wiedzieć czemu chciało się ze mną zapoznać. Przypadek?. Nic z tych rzeczy!

 

 

Pierwsze wrażenie

Pewnie nie wielu z czytelników się przyzna, że przy wyborze auta kieruje się pierwszym wrażeniem. Tak było właśnie z testowym Subaru XV w najbogatszej wersji wyposażenia Exclusive+ w kolorze SUNSHINE ORANGE PAK. Widząc pierwszy raz na żywo to auto w tym kolorze, z miejsca zostałem ustrzelony przez gwiazdki z plejady Subaru. Uwierzcie lub nie ale w pomarańczy XV wygląda najlepiej.

Nie będę ukrywał że bryła auta specjalnie mi nie leży. Nie jest najgorsza, ale zwyczajnie w świecie mnie nie powala, jest poprawna i tyle.

 

 

I o ile z zewnątrz XV jest po prostu poprawny to we wnętrzu panuje już o wiele lepsza atmosfera. Deska rozdzielcza podobnie jak tunel środkowy obita jest skórzanym materiałem, co w połączeniu z pomarańczowymi przeszyciami wzmacnia efekt „wow”. W środku panuje ład i porządek, a co za tym idzie nie trzeba się specjalnie zastanawiać gdzie szukać odpowiedniego przycisku lub pokrętła.

Bardzo wygodne fotele  i wręcz rewelacyjna pozycja za kierownicą powodowały że chciało by się nie wysiadać z tego auta. Jako, że jestem wręcz fanatykiem odnajdywania trzeszczących elementów w aucie i tu nie obyło się bez pewnego odkrycia. Testowany egzemplarz miał bardzo mały przebieg, a jednak fotel kierowcy wydawał dziwne dźwięki. Spędziłem dobrą chwilę by przyjrzeć się problemowi i za sprawą drugiego egzemplarza z materiałową tapicerką udało mi się dowiedzieć, co jest przyczyną trzeszczenia fotela przedniego (nie tylko kierowcy). Okazuje się że skórzana tapicerka fotela pod naciskiem styka się z plastikową obudową fotela. Niby nie jest to wielki minus, ale podejrzewam że  z czasem może dojść do przetarcia skóry.

Jest jednak coś, co spowodowało że Subaru XV skradł moje serce. Jeździłem już kilkoma autami, którymi jazda sprawiała mi niesamowitą frajdę, ale ten model póki co zdeklasował rywali. Trzeba przyznać, że XV jest wysokim autem, ale to nie jest dla nie go przeszkodą.

 

 

Miałem wrażenie, że pokonując  ostrzejsze zakręty, Subaru aż wgryzało się w asfalt. I choć posiada tylko 156 KM, doskonale daje sobie radę zarówno w długich trasach, jak i potrafi dać pstryczka w nos niektórym „młodym gniewnym” spod świateł.

Całe zawieszenie zasługuje na specjalną pochwałę. Podczas jazdy nie odczuwałem na krakowskich i podkrakowskich, często wyboistych, drogach żadnego dyskomfortu, który czasem odczuwam w swoim prywatnym aucie.

Jak XV radzi sobie w terenie? Jeżeli masz na myśli podróże przeprawowe przez bagna to stanowczo odradzam ten model, ale jeżeli myślisz o dojazdach w tereny na których zwykła osobówka może mieć problemy to XV będzie dobrym wyborem.

 

 

Testowany model wyposażony był min. w system EyeSight. Krótko pisząc jest  to system wspomagający kierowcę, który za pomocą kamer umieszczonych przy wstecznym lusterku wewnątrz samochodu obserwuje drogę i na podstawie trójwymiarowego obrazu (z kamery stereoskopowej) wykrywa obiekty, które mogą być potencjalnie niebezpieczne. W pierwszej fazie działania, gdy system wykryje przeszkodę, ostrzega on kierowcę sygnałem dźwiękowym i komunikatem na wyświetlaczu przed oczami kierującego, a w sytuacji krytycznej może on nawet, bez udziału kierującego, zahamować samochód, aby uniknąć kolizji.

Co ciekawe, jeżeli Subaru z systemem EyeSight zatrzyma się za pojazdem poprzedzającym ,a następnie ten pojazd odjedzie, EyeSight ponagli swojego kierowcę przy pomocy sygnału dźwiękowego i informacji na wyświetlaczu, dając znak, że możliwa jest kontynuacja jazdy. Choć zdarza się, że system potrafi mieć przysłowiowego focha i potrafi wyskoczyć  z komunikatem że jest właśnie korek, choć właśnie z niego wyjechaliśmy.

 

 

Podsumowując, Subaru XV zasługuję na ogromne uznanie i doskonale sprawdzi się jako auto użytkowe w mieście (spalając średnio 8 litrów benzyny na 100 kilometrów), jak i auto do wyjazdów na twoje prywatne rancho w trudnym acz dostępnym dla pojazdów terenie.

 

Tomasz Knapik

 

Wygląd: (8 / 10)
Wnętrze: (7 / 10)
Silnik: (7 / 10)
Skrzynia: (5 / 10)
Przyspieszenie: (6 / 10)
Jazda: (7 / 10)
Zawieszenie: (8 / 10)
Komfort: (8 / 10)
Wyposażenie: (8 / 10)
Cena/jakość: (5 / 10)
Ogółem: (69/100)

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: R4, boxer, benzyna
Pojemność: 1995 cm3
Moc: 156KM/6000 obr./min.
Moment: 196 Nm/4000 obr./min.
Skrzynia biegów: Automatyczna, CVT
0-100 km/h: 10,4 s
Prędkość max.: 194 km/h
Cena: ok. 31 tys. euro

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.
Follow Me: