Test: Skoda Octavia Laurin&Klement 2.0 TDI – gdzie tu rozsądek?

Skoda Octavia to w większości przypadków stateczny, solidny i pojemny samochód rodzinny, który wybiera się z rozsądku. Jest jednak w ofercie także Skoda Octavia Laurin&Klement, czyli czeski kompakt doprawiony szczyptą luksusu.

 

Skoda Octavia po faceliftingu wzbudza wiele kontrowersji. Właściwie jedyną dużą zmianą w wyglądzie auta jest pas przedni, gdzie pojawiły się podwójne reflektory, które napędziły Skodzie tylu hejterów. Moim zdaniem poprzednia wersja była do bólu poprawna, żeby nie powiedzieć nudna. Teraz Octavia nabrała przynajmniej charakteru, bo pięknym samochodem to nigdy nie była. Wreszcie można powiedzieć, że jest JAKAŚ. Pozostałe zmiany w wyglądzie ograniczają się do wzorów felg oraz układu diod wewnątrz tylnych lamp. Po prostu kosmetyka.

Dostaliśmy do testu wersję Laurin&Klement, która dodatkowo wyróżnia się szeregiem detali zewnętrznych i wewnętrznych. Wzorcem była większa Skoda Superb już wcześniej oferowana w tej ekskluzywnej wersji. Unikalne dla Octavii L&K są na przykład felgi o wzorze turbiny i emblematy na błotnikach, których trwałość oceniam dość nisko, bo w testowym samochodzie już zaczęły się odklejać.

Wnętrze Octavii L&K zachowało wszystkie najlepsze cechy tego modelu, ale doprawiono je nutką klasy premium. Przyciski obsługujące system infomedialny są teraz dotykowe. Skórzana, ciemnobrązowa tapicerka to niestety jedyna wersja kolorystyczna. Mi przypadła do gustu, ale jasny kolor dla kontrastu także powinien być w ofercie. Ponadto wszechobecne logo Laurin&Klement przypomina pasażerom o tym, że jedziemy najdroższą wersją czeskiego kompaktu. Niestety producent szeroko stosuje we wnętrzu plastikowe dekory z czarnym lakierem fortepianowym, których (delikatnie mówiąc) nie jestem fanem. Mimo tej wady myślę, że wnętrze Octavii można by plug&play przeszczepić do Superba i nikt by nie protestował, bo daje ono poczucie podróżowania droższym samochodem.

 

 

Pisząc, że zachowano najlepsze cechy modelu mam na myśli przede wszystkim przestrzeń. Miejsca zarówno z przodu jak i z tyłu jest pod dostatkiem, a bagażnik o pojemności 590 litrów połknie z łatwością walizki 4 lub 5 osób. Mimo trójbryłowego nadwozia Octavia jest oczywiście liftbackiem, więc nie ma problemu z załadunkiem większych przedmiotów. Jeśli dla kogoś to za mało, może wybrać kombi, także dostępne w wersji L&K.

Drugą fenomenalną cechą Octavii jest jej intuicyjność obsługi, którą znam tylko z samochodów grupy VAG. Mimo, że nasz testowy egzemplarz miał na pokładzie mnóstwo dodatków, obsługa każdego z nich jest na tyle intuicyjna, by nie trzeba było sięgać do instrukcji. Nie ma znaczenia nawet to, że zastosowano tu nowy system infomedialny, który debiutował w Skodzie Kodiaq. Zasady jego obsługi są takie same, poprawiono grafikę i płynność działania. Tak samo jest z każdym innym systemem, od aktywnego tempomatu do ustawiania pamięci elektrycznie sterowanych foteli.

Nasza testówka wyposażona była w dwie bardzo ciekawe opcje – DRIVING MODE SELECT (600 zł) oraz aktywne zawieszenie DCC (4200 zł). Te dwa dodatki potrafią kompletnie zmienić oblicze statecznego, rodzinnego wozu. Za sprawą wyboru trybu jazdy można wyostrzyć reakcje silnika na gaz oraz zaprogramować DSG na trzymanie wyższych obrotów (tryb Sport). W połączeniu z aktywnymi amortyzatorami Octavia może być albo kanapowo miękka, albo przyjemnie sztywna. W teorii brzmi to fantastycznie, ale w praktyce ustawienia nie różnią się tak bardzo od siebie i nie uczynią Octavii sportowym kompaktem do jazdy po serpentynach. Zmienne ustawienia pozostaną więc gadżetem poprawiającym nieco uniwersalność wozu. Po sportowe wrażenia należy sięgnąć do odmiany RS.

 

 

Testowana Skoda miała pod maską silnik 2.0 TDI o mocy 150 KM. Maksymalny moment obrotowy tej jednostki to 340 Nm. Wyposażono ją także w dołączany napęd na 4 koła. Parametry na papierze nie wyglądają szczególnie imponująco, bo to przecież duży samochód, jeden z największych w swojej klasie. Tymczasem za sprawą siedmiobiegowej skrzyni DSG auto bardzo żwawo przyspiesza ze startu zatrzymanego (8,3 s do 100 km/h). Wciąż jednak jest po wciśnięciu gazu do oporu około sekundy opóźnienia w reakcji, gdy DSG zbiera się w sobie, a komputer dołącza tył dla maksymalnego przyspieszenia. Dotyczy to tylko startu zatrzymanego, bo podczas przyspieszeń ‘z rolki’ opóźnienie nie występuje. Tak samo jest w Superbie, więc zakładam, że jest to jakaś cecha tego układu przeniesienia napędu.

Nawet przy dynamicznej jeździe jednostka TDI popisuje się niskim spalaniem. Jadąc na wynik da się uzyskać około 4 litrów w trasie, a ostro traktując pedał gazu i tak nie przekroczymy 6,5 litra na 100 km. Średnia z ponad 1800 km testowych to 5,6 litra. Osiągi, które ten silnik oferuje plus DSG plus niskie spalanie i dobre wyciszenie wręcz zachęcają do szybkiej jazdy. Nigdy nie sądziłem, że napiszę coś takiego o Skodzie.

 

 

Przechodząc powoli do podsumowania, Skoda Octavia L&K 2.0 TDI DSG 4×4 to auto wszechstronne, pojemne, dynamiczne i oszczędne, a przy tym bezpieczne i stabilne w każdych warunkach za sprawą napędu na wszystkie koła. Wersja Laurin&Klement dodatkowo daje taką nutkę luksusu, której z reguły Skodzie brakuje.

Mimo wszystko ja przez cały test miałem z tyłu głowy jedną rzecz: cennik Octavii L&K. Mówiąc wprost nie jest tanio. Z tym układem napędowym ceny zaczynają się od 131 590 zł. Nasz egzemplarz wyposażony w szereg dodatków to wydatek rzędu 168 tys. zł. I to nawet nie jest szczyt cennika, bo istnieje jeszcze mocniejszy wariant tego samego silnika diesla (184 KM), choć wtedy trzeba pogodzić się z brakiem siódmego biegu. Prawie 170 tys. za Octavię, nawet tak wyposażoną, to moim zdaniem przesada. Prestiżu w niej nie ma żadnego, bo dla otoczenia jest to wciąż biała Skoda, jakich pełno jeździ we flotach.

Mimo wszystko, jeśli kogoś interesuje Skoda za tego typu kwotę, to przecież istnieje Superb, także w wersji L&K. Kosztuje podobnie, jest większy i tak samo dobrze wyposażony i będzie miał silnik o mocy 190 KM z DSG i 4×4. Przy czym jest to model ze szczytu gamy i nie kojarzy się tak mocno z przedstawicielem handlowym jak Octavia. Werdykt może być tylko jeden – Octavia L&K to świetne auto, tyle że nie wiadomo tak naprawdę dla kogo. Zanika przy niej ten czynnik rozsądku, który zwykle jest wielkim atutem Skody.

 

Bartłomiej Puchała

fot.  Bartłomiej Puchała

 

 

Wygląd: (5 / 10)
Wnętrze: (9 / 10)
Silnik: (9 / 10)
Skrzynia: (9 / 10)
Przyspieszenie: (7 / 10)
Jazda: (7 / 10)
Zawieszenie: (8 / 10)
Komfort: (8 / 10)
Wyposażenie: (8 / 10)
Cena/jakość: (3 / 10)
Ogółem: (73/100)

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: turbodiesel R4
Pojemność silnika: 1968 ccm
Moc: 150 KM przy 3500 obr./min
Moment obr.: 340 Nm przy 1750-3000 obr./min
Skrzynia biegów: 7-biegowa, DSG
Napęd: 4×4
0-100km/h: 8,3 s.
Vmaks: 212 km/h
Pojemność bagażnika: 590 l
Cena wersji testowanej: 168 740 PLN

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartłomiej Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear – posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.