Test: Skoda Octavia Combi RS 245 – jak połączyć ogień z wodą?

Zadziorny wygląd, świetne osiągi i sportowe doznania w parze z praktycznością za rozsądne pieniądze – tak na papierze wygląda Octavia RS w wersji kombi. Rzeczywistość jednak nie jest czarno-biała, dlatego zapraszam na test Skody w jednym z miliona odcieni szarości.

 

W testowaniu samochodów Skody czuję się wyjątkowo kompetentny. Dość wspomnieć, że opisywana Octavia to dziewiąte auto tej marki jakim przyszło mi się kiedykolwiek przejechać. W chwili, gdy piszę te słowa moje konto wzbogaciło się już o dziesiątą pozycję, a ostatnio opisywałem dla Was Octavię w wersji Laurin&Klement z silnikiem diesla. Tym razem do przetestowania była pełnotłusta wersja benzynowa RS 245, czyli najszybsza Octavia w historii.

 

Zadziorny wygląd? Niezupełnie…

Octavia zawsze była samochodem dyskretnym, niewyróżniającym się z tłumu. Oczywiście po ostatnim liftingu zrodził się temat odświeżonego frontu, ale na ulicach pojawiło się już tak dużo nowych Octavii, że zdążyłem się przyzwyczaić. Po wgłębieniu się w detale stwierdzam nawet, że te reflektory wyglądają całkiem efektownie po zmroku. Wersję RS najłatwiej poznać po 19-calowych obręczach XTREME, które są standardem dla najmocniejszej odmiany benzynowej. Poza tym kilka emblematów, czarne listwy ozdobne, zderzaki – w tłumie podobnych samochodów te rzeczy łatwo przeoczyć. Bryła tego kombiaka w żaden sposób nie zdradza potencjału pod maską, bo przetłoczenia karoserii są dokładnie takie same jak w innych odmianach. Jeśli chcesz się wyróżnić na drodze musisz wybrać jaskrawy kolor lakieru. Na testową Skodę w odcieniu stalowej szarości nikt nie zwracał najmniejszej uwagi.

 

 

Dopiero wsiadając do środka każdy pozna, że duże felgi to nie fanaberia. Kierowcę i pasażera otulają świetne sportowe fotele ze zintegrowanymi zagłówkami i wyszytym logo RS. Inna jest także kierownica – spłaszczona u dołu, mniejsza i wyprofilowana dla pewniejszego chwytu. Czerwone przeszycia i aluminiowe nakładki na pedały dodają nutkę orzeźwienia czarnemu wnętrzu Octavii. Materiały wykończeniowe deski rozdzielczej są dokładnie takie same jak w wersji Laurin&Klement, czyli przyzwoite.

Osiągi i sportowe doznania – tough FWD life

Pierwsze 100 km/h w 6,7 sekundy, maksymalna prędkość ograniczona do 250 km/h. W istocie Octavia RS z 245-konnym TSI pod maską to szybkie auto. Chętnie przyspiesza za sprawą maksymalnego momentu 370 Nm dostępnego już od 1600 obr./min. Nasz egzemplarz wyposażono w 7-stopniowy automat DSG przekazujący moc na przednie koła. Tyle mógłbym napisać na sucho, a jaka jest moja subiektywna opinia?

Oczywiście RS-ką da się czas każdej podróży skrócić o 20-30%, a jej chęć do przyspieszania odbiera rozsądek. Zobrazuję to przez pewien fakt: każde auto ma określoną prędkość, przy której czujemy się komfortowo i przestajemy się skupiać na jej kontrolowaniu – w Skodzie wynosi ona 155 km/h. W mieście, jak i w trasie, cały czas pod stopą jest przyjemny zapas mocy, a samochód porywa lekkością, z którą się porusza. Daje wrażenie, że zwiększanie obrotów nie sprawia mu żadnego wysiłku. Jedyne co mogę Octavii RS zarzucić, to że przy delikatnym ruszaniu z miejsca auto i tak wyrywa krótkim skokiem do przodu jakby sprzęgło załączało się nieco zbyt gwałtownie. Miałem nadzieję, że tryb Eco rozwiąże ten problem i złagodzi proces, ale nawet to nie pomogło.

 

 

Kłopoty zaczynają się w momencie gdy chcemy przycisnąć naprawdę ostro, pojeździć sportowo po zakrętach czy wyprzedzić kogoś z maksymalną redukcją. Auto objawia typowe bolączki mocnych przednionapędówek. Szybki start – dioda kontroli trakcji miga jak szalona, na mokrym nawet przy wciśnięciu gazu tylko do połowy. Kickdown w trybie Sport i DSG momentami się gubi wrzucając auto prawie na maksymalne obroty, by po ułamku sekundy zmienić przełożenie na wyższe.

Zakręty też nie są ulubionym środowiskiem Octavii RS. Zawieszenie złagodzono względem poprzednich generacji RS-ki, a opcjonalnie można zamówić zmienną siłę tłumienia amortyzatorów, co powinno przynieść korzyść w codziennej eksploatacji. Układ kierowniczy jest poprawny, ale spotykałem już lepsze zestrojenie tego elementu nawet w zwykłych wersjach innych aut. Od usportowionej odmiany kompaktu oczekuję jednak czegoś ekstra. Granica przyczepności i interwencja ESP pojawiają się dość szybko i ogólnie czuć, że podwozie nie ogarnia płynącego z silnika strumienia momentu obrotowego wyjeżdżając przodem z zakrętu. Jeżdżąc 150-konnym dieslem miałem poczucie większej harmonii całego układu jezdnego, ale tamten samochód miał duży atut w dołączanym napędzie 4×4.

Z dziennikarskiego obowiązku dodam tylko, że do sportowego wizerunku Skody brakuje też odpowiedniego dźwięku. W trybie Normal z tyłu słychać jak wydech powarkuje po cichu, a po przełączeniu na Sport do uszu dobiega rasowy dźwięk…. generowany z głośników. Ciekawy trik, ale nie poparty żadnymi poważnymi argumentami.

Praktyczność – as w rękawie

Projektując RS-a inżynierowie zachowali wszystkie najmocniejsze atuty Octavii Combi. Bagażnik o pojemności 610 l robi wrażenie, a do auta można dokupić wiele praktycznych gadżetów jak dwustronna mata bagażnika czy pakiet SIMPLY CLEVER. Schowki są duże, a podłokietniki tam gdzie powinny być. Minusa dam tylko za obsługę systemu infomedialnego, bo zlikwidowanie fizycznych przycisków ogranicza intuicyjność obsługi i wymaga większego skupienia, choć trzeba przyznać, że wygląda to świetnie.

 

 

Octavia jest sporo większa niż konkurenci, więc w środku zmieści się 5 osób z bagażami na wakacje. Na co dzień RS-ka nie pozbawi nikogo oszczędności życia – da się zejść ze średnim spalaniem poniżej 9 litrów, a w trasie będzie to około 7 l/100 km. Zasięg ogranicza tylko mały zbiornik paliwa o pojemności 50 l. W dieslu byłby ok, ale z tak mocną benzyną pod maską zwiastuje częste wizyty na stacji paliw.

Podsumowanie, koszty – rozsądek bierze górę

Skoda Octavia Combi RS245 nie ma zbyt wielu konkurentów na rynku. Są bratnie konstrukcje w ramach koncernu – Golf R Variant i Leon Cupra ST. Oba mają po 300 KM, Leon także z napędem na przód, a Golf tylko z 4Motion. Razem ze sporo słabszą Skodą miały stworzyć trio, które nie będzie sobie podbierać klientów i tak jest w istocie, bo Skoda jest 25-30 tys. tańsza niż pozostała dwójka. Realną konkurencją dla Octavii jest tylko Focus ST w wersji kombi – tańszy, ale z porównaniami warto poczekać do przyszłego roku na nową generację kompaktowego Forda.

Połączenie pakownego kombi ze sportowymi wrażeniami z jazdy jest jak próba połączenia ognia z wodą. Skodzie to się oczywiście nie udało, ale spędzony z nią tydzień i prawie 900 testowych kilometrów były bardzo przyjemnym przeżyciem. Głównie dlatego, że na co dzień nie jeździmy przecież po torze, a nikt nie pokonuje codziennie drogi do pracy w trybie ‘time attack’. Tylko w takich warunkach Skoda pokazuje swoje słabości i moim zdaniem nie zasługuje na określenie jej sportowym samochodem. Szybkim, praktycznym kombi jak najbardziej. Sprawdzi się w mieście i w trasie, zachowując ekonomiczny rozsądek i praktyczność. Benzynowej RS-ce bardzo by pomógł napęd 4×4, ale można go mieć tylko w odmianie ze 184-konnym dieslem.

 

Bartłomiej Puchała

fot.  Bartłomiej Puchała/Kamil Pawlak Photography

 

Wygląd: (7 / 10)
Wnętrze: (9 / 10)
Silnik: (8 / 10)
Skrzynia: (8 / 10)
Przyspieszenie: (8 / 10)
Jazda: (6 / 10)
Zawieszenie: (6 / 10)
Komfort: (6 / 10)
Wyposażenie: (8 / 10)
Cena/jakość: (7 / 10)
Ogółem: (71/100)

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: benzynowy turbo R4
Pojemność silnika: 1984 ccm
Moc: 245 KM przy 5000 obr./min
Moment obr.: 370 Nm przy 1600-4300 obr./min
Skrzynia biegów: 7-biegowa, DSG
Napęd: przedni
0-100km/h: 6,7 s.
Vmaks: 250 km/h
Pojemność bagażnika: 610/1740 l
Cena wersji testowanej: 169 800 PLN

 

Dyskusja

komentarzy

Bartłomiej Puchała

Bartłomiej Puchała

Nie jest fanem szybkiej jazdy. Dużo większą przyjemność sprawia mu płynność prowadzenia. Dziennikarstwo motoryzacyjne to dla niego zabawa i hobby, choć marzy o przejściu na zawodowstwo. Miłośnik youngtimerów i sleeperów oraz kultowego już Top Gear – posiadacz wszystkich wydanych numerów polskiej wersji magazynu. Na co dzień upala prawie trzydziestoletnie W124.