Test: Skoda Fabia 1.2 TSI Elegance

Debiut nowej Skody Fabii zaplanowano na jesień bieżącego roku. Informacje te są już potwierdzone, więc szał na nową Fabię pojawi się za kilka miesięcy. My jednak postanowiliśmy nie czekać i sprawdzić co aktualnie produkowana Skoda Fabia ma do zaoferowania zniecierpliwionym klientom, którzy chcą kupić auto już dziś.

Jakiś czas temu testowaliśmy już dla Was Skodę Fabię Scout, która o ile różniła się typem nadwozia, to w środku wyglądała identycznie. Dla przypomnienia i tak po krótce skomentuje wnętrze auta, aczkolwiek nie będzie to już tak obszerne jak wcześniej, ale nie martwcie się – przynajmniej nie będzie nudno.

Skoda Fabia w obecnych kształtach hatchbacka jest już na rynku 7 lat. Taki szmat czasu sprawia, że każdy kojarzy ten samochód, a na osiedlowym parkingu znajdziecie minimum kilka sztuk. Skąd taki stan rzeczy? Odpowiedzią na pewno nie jest wygląd i design samochodu. Skoda Fabia, zwłaszcza w odmianie hatchback, to nudny samochód. Nawet w najwyższej wersji wyposażeniowej jedyne szaleństwo, na które możemy sobie pozwolić to szyberdach lub aluminiowe felgi. Nowością są też diodowe światła przeciwmgielne, które i tak nie są dziełem artystów.

Nasz testowy egzemplarz pomalowany był niebieskim lakierem i szczerze mówiąc niczym nie wyróżniał się na ulicy. Najciekawszym elementem nadwozia dla mnie był przedni zderzak z imitacją plastra miodu. Czy coś więcej? A tak, jeszcze jedna rzecz – nasza Fabia posiadała Kartę Pojazdu dla służb ratunkowych (informowała o tym naklejka na szybie).

Niestety po otwarciu drzwi Fabia nie zaskakuje pozytywami. O ile wnętrze rozświetla jasna tapicerka, która brudzi się na potęg, to plastiki biją w oczy. Są prawie wszędzie, a ich jakość lub spasowanie to warsztat w podrzędnej miejscowości, niż elegancka fabryka z niemiecką technologią. Na pierwszy rzut oka widać, że Fabia to jeden z najtańszych samochodów czeskiego producenta. Materiały są twarde i niestety w egzemplarzu, który przejechał ledwie 7 tysięcy zaczynają skrzypieć przy jeździe po zwykłej polskiej drodze. Przyznacie, że nie zapowiada to świetlanej przyszłości.

Projekt deski jest prosty i ergonomiczny. Nie sposób pomylić tu jakiegoś przycisku lub czuć się nieswojo. Uwierzcie, że każdy kto siądzie za kierownicą Fabii już po 5 minutach będzie umiał skorzystać ze wszystkich możliwych dodatków. Tutaj zatrzymam się przy technologii, którą zastosowano w Fabii. Jak na segment B posiadanie w aucie dotykowego ekranu z nawigacją, radiem CD, wejściem USB oraz łącznością Bluetooth, a także automatyczną klimatyzację jest już nie lada szpanem. Chociaż te rzeczy ma już prawie każde auto. Dlatego też Skoda do wersji Elegance dodaje również tempomat, podgrzewane siedzenia przednie, komplet poduszek powietrznych, elektryczne lusterka i wiele innych mniej popularnych lecz potrzebnych systemów, które usprawnią jazdę i uczynią ją bezpieczniejszą.

Na szczęście to nie ostatnia zaleta Fabii. Tak jak w poprzedniej Fabii Kombi – również jeździliśmy z silnikiem 105-konnym o pojemności 1,2 litra i doszliśmy do podobnego wniosku. Silnik jest super dynamiczny, lecz mało oszczędny. Fabia z mniejszą “budą” idealnie przyspieszała na zawołanie, a w prędkościach miejskich po prostu brylowała na drodze. Szkoda tylko, że dynamiczna jazda kosztuje około 8,5 litra na 100 km w mieście i około 1,5 litra mniej w trasie. Problem jest również z komputerem pokładowym, w którym zasięg spada punktowo i znacznie (przy 45-litrowym baku około 600-700 km). Nie jest to najlepszy wynik w klasie, zwłaszcza że takim autem poruszamy się jednak tylko po mieście…

Silnik w tym przypadku sprzężono z 5-stopniowym manualem, któremu przy autostradowych prędkościach brakuje szóstego biegu. Ponadto wraz z przewidywalnym układem kierowniczym i uniwersalnym ustawieniem zawieszenia Fabią jeździ sie nad wyraz dobrze i pewnie. Ubytków na drodze nie odczuwamy zanadto na swoim ciele, a samochód prowadzi się dużo lepiej niż kombi, ponieważ przygotowany jest na mniejsze obciążenie (bagażnik ma foremne 300 litrów).

Czy znalazłem tajemnicę sukcesu Fabii? Niestety nie w testowanym egzemplarzu, ponieważ tak wyposażona wersja to prawie 70 tysięcy złotych, więc wątpie, żeby ktokolwiek pokusił się o tak skonfigurowany samochód (w tej cenie dobrze wyposażony nowszy Rapid). Zaletą tej Fabii jest przestrzeń i praktyczność oraz prosta konstrukcja, a także cena bazowa modelu. Skoda Fabia śmiało pomieści statystyczną rodzinę lub doskonale spisze się jako samochód służbowy, więc dlatego cieszy się tak sporą popularnością i pewnie długo nie przestanie.

Konrad Stopa

Wygląd: (5 / 10)
Wnętrze: (6 / 10)
Silnik: (7 / 10)
Skrzynia: (7 / 10)
Przyspieszenie: (7 / 10)
Jazda: (7 / 10)
Zawieszenie: (7 / 10)
Komfort: (6 / 10)
Wyposażenie: (8 / 10)
Cena/jakość: (6 / 10)
Ogółem: (66/100)

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.