Test: Seat Ibiza Xcellence 1.0 TSI – prosto i na temat

Pierwsza generacja Seata Ibizy pojawiła się na ulicach w roku 1984. Po 33 latach drogi zalewane są przez V generację tego popularnego hatchbacka, która łudząco przypomina większego brata – Leona. Czy ma szansę powtórzyć sukces poprzednich generacji? Sprawdziłem to.

 

Ostatnio moje życie składa się z wielu wyjazdów. Ciągle przemieszczam się z jednego końca kraju na drugi po drodze zmieniając samochody. Było tak również podczas testu Ibizy, którą wybrałem się do Wrocławia. Po powrocie do Warszawy przespałem się, przesiadłem w Fiata Talento i wyruszyłem do Zakopanego, ale o tym przeczytacie w osobnym tekście.

Wróćmy do Ibizy. Odbierając dokumenty byłem lekko zdezorientowany. Ze względu na poprzednie testy kolegów z innych redakcji nastawiałem się na 115 konną odmianę silnika 1.0 Eco TSI, a w “moich” dokumentach ujrzałem liczbę 70 kW, czyli 95 koni mechanicznych. Przyznam szczerze, że na początku trochę mnie to zasmuciło. 95 koni, 5 biegów i około 800 kilometrów do zrobienia w trasie. Perspektywa niezbyt ciekawa. Cóż, naprawdę, przyjemnie się zaskoczyłem.

 

 

Silnik okazał się w pełni wystarczający. Wiadomo, mocy nigdy za wiele, ale 95 koni w tym nadwoziu zachowywało się naprawdę w porządku. Kiedy chciałem wyprzedzać to wyprzedzałem. Bez konieczności planowania tego manewru przez 10 ostatnich kilometrów. 5-biegowa skrzynia biegów również nie napawała mnie optymizmem. Wyobrażałem sobie, że w trasie przy wyższych prędkościach w środku zrobi się mało przyjemnie i będziemy musieli krzyczeć. Nic bardziej mylnego. Przez krótki odcinek jechałem z prędkością 140 km/h – we trójkę mogliśmy normalnie rozmawiać.

A spalanie? Przy tempomacie ustawionym na 125 km/h z przyśpieszaniem podczas wyprzedzania i okazjonalnym zwalnianiem – 6 litrów na 100 kilometrów. Spodziewałem się 7 – 7,5l/100km i tyle uzyskałem, ale w mieście. Są to naprawdę bardzo dobre wyniki. Wróćmy na chwilę do skrzyni biegów – ta jest bardzo elastyczna, co z pewnością doceni każdy, kto sporo jeździ po zatłoczonych miejskich ulicach. Nie ma nic gorszego jak auto, które przy minimalnej utracie prędkości wymusza z naszej strony redukcję przełożenia, bo sobie nie radzi. Tutaj tak nie jest.

 

 

Nowy Seat Ibiza prowadzi się według mnie po prostu… dobrze. Nie doświadczymy tu może takiej dokładności układu kierowniczego jak w Fieście, ale na tle konkurencji (wspomniany Ford Fiesta, Renault Clio, Honda Jazz, Peugeot 208, Mazda 2) Hiszpan plasuje się u góry stawki. W wersji FR otrzymujemy adaptacyjne amortyzatory. Wspomaganie kierownicy w trybie komfortowym jest na tyle mocne, że kręcąc kierownicą w ogóle tego nie odczuwamy. Dla niektórych to plus, ja osobiście wolę trochę twardszy układ kierowniczy, dlatego przez większość testu miałem włączony tryb indywidualny z układem kierowniczym w trybie “sport”, którego zadaniem jest właśnie utwardzenie układu kierowniczego i nadanie mu przez to większej precyzji.

 

 

Wnętrze nowej Ibizy nie wnosi ze sobą nic ciekawego. No, ale czy tak naprawdę w przeciętnym aucie segmentu B powinniśmy doszukiwać się “tego czegoś”? Raczej nie. Całość jest prosta, intuicyjna, przede wszystkim ładna i taka jaka powinna być. Ogromny plus należy się za świetnie działający wyświetlacz dotykowy. Naprawdę. Niestety pomimo zmierzającej ku końcowi drugiej dekadzie dwudziestego pierwszego wieku nie jest to takie oczywiste. Często panele dotykowe są ciężkie w obsłudze, mało precyzyjne, trzeba w nie uderzać palcami z całej siły. W przypadku Ibizy wszystko działa jak należy, dzięki czemu nie tracimy niepotrzebnie koncentracji na szamotanie się z radiem czy nawigacją.

Osobiście uważam za duży plus klasyczne, proste zegary z białym podświetleniem. Nie ma chyba czytelniejszego rozwiazania niż właśnie te, które znajdziemy w nowej Ibizie. Nie obędzie się jednak bez minusu, i to sporego. Puszczając muzykę za pośrednictwem telefonu połączonego z systemem multimedialnym poprzez Bluetooth (sprawdzane na urządzeniach 3 różnych marek) usłyszymy coś, co tę muzykę ma tylko przypominać. Dźwięk jest zupełnie płaski, bez najmniejszego wyrazu. Na początku myślałem, że to kwestia słabej jakości głośników, ale zamontowany system nagłośnienia Beats Audio po włączeniu radia lub połączeniu z urządzeniem za pośrednictwem kabla brzmi lepiej. Szkoda, nie lubię bawić się z kablami, szczególnie, że na pokładzie znajduje się możliwość indukcyjnego ładowania telefonu, która w tym momencie traci na swojej użyteczności – i tak muszę używać kabla, żeby otrzymać dobrą jakość dźwięku.

Wnętrze jest przestronne. Co prawda nasza podróż odbywała się w grupie trzyosobowej, ale z powodzeniem wygodnie podróżować w nowej Ibizie mogą cztery dorosłe osoby wraz z bagażami.

 

 

Wygląd zewnętrzny Ibizy 2017 zostawiłem na sam koniec, chociaż od początku pisania tego tekstu nie mogłem doczekać się kiedy w końcu do niego dobrnę. Tegoroczny wypust Seata Ibizy jest po prostu piękny. Jest to jeden z niewielu nowych samochodów codziennie spotykanych przeze mnie na drogach, na który patrzę z szerokim uśmiechem. W posiadanej przeze mnie konfiguracji zmieniłbym tylko felgi, te nie do końca przypadły mi do gustu.

Patrząc na auto od przodu pierwsze, co rzuca się w oczy to trójkątne światła ledowe z kierunkowskazami obrysowującymi cały reflektor, następnie widzimy charakterystyczne lusterka, które znamy z Seata Leona. Z boku nasze oczy doświadczyć mogą fajnie zarysowanych profili bocznych, które ciągną się przez całe auto. Z tyłu równie charakterystyczne reflektory, w których światła też układają się w trójkąt. Dodatkowo mamy możliwość dobrania sobie pakietu stylizacyjnego FR (Formula Racing), który doda autu charakteru.

 

 

Podsumowując

Jeździłbym! Poza drobnymi mankamentami takimi jak problemy z bluetoothem czy twarde plastiki jest to naprawdę bardzo fajne auto, idealne do codziennego przemieszczania się. Zresztą w przyszłym roku prawdopodobnie stanę przed wyborem nowego auta w podobnym budżecie i nie ukrywam – Ibiza to mocny kandydat na auto, które miałoby zagościć na stałe na moim parkingu. Swoją drogą, nie jestem jedyną osobą w redakcji, która poważnie rozważa zakup tego modelu, według mnie bez wątpienia warto na niego zwrócić uwagę.

 

Tekst: Arkadiusz Jurczewski

Zdjęcia: Robert Kuźma

 

Wygląd: (9 / 10)
Wnętrze: (7 / 10)
Silnik: (7 / 10)
Skrzynia: (7 / 10)
Przyspieszenie: (7 / 10)
Jazda: (7 / 10)
Zawieszenie: (8 / 10)
Komfort: (7 / 10)
Wyposażenie: (7 / 10)
Cena/jakość: (7 / 10)
Ogółem: (73/100)

 

 

Dane techniczne:

Silnik: benzynowy, 1.0 Eco TSI, 3 cylindry
Pojemność: 999 cm3
Moc: 95 KM/5000-5500 obr./min.
Moment: 175 Nm/1500-3500 obr./min.
Skrzynia biegów:5-biegowa, manualna
0-100 km/h: 10,9 s
Cena: od 43 900 PLN
Cena bazowa testowanej wersji: od 60 500 PLN

 

Dyskusja

komentarzy

Arkadiusz Jurczewski

Arkadiusz Jurczewski

W samochodzie spędza znaczną część swojego życia. Lubi przejażdżki bez większego celu, byle jechać. Ma fioła na punkcie jednego z rodzimych zespołów muzycznych, dlatego przemierzanie kraju wzdłuż i wszerz siedząc za kierownicą nie jest mu obce. Na co dzień jeździ Saabem, który jest niewiele młodszy od niego. W wolnych chwilach lubi samemu pogrzebać przy samochodzie, z różnym skutkiem. Najnowszy cel motoryzacyjny? Zakup auta, doprowadzenie do znośnego stanu, poznanie na wylot i wyruszenie na następną edycję Złombola. Zawodowo związany z informatyką.