Test: Seat Ateca 2.0 TDI 150 KM – nowy w rodzinie

Nowy model w rodzinie Seata jest już chwilę obecny na naszym rynku, ale jakoś nie dane mi było widzieć go na ulicach. Leon na sterydach, brzydsza wersja Tiguana czy mniej urodziwa siostra Kodiaqa to zaledwie kilka opinii jakie słyszałem podczas spotkania z Atecą. A jak jest naprawdę? 


Kwestie oceny wyglądu zewnętrznego pozostawię każdemu z osobna, moim zdaniem stylistyka idealnie wpisuje się w zadziorny charakter tego auta. Masywny przód, kanciaste kształty powodują że nie da się przejść obok tego Seata obojętnie.

Wnętrze wydaje się bardzo plastikowe, ale miękkie elementy wykończeniowe ratują sytuację. Pomimo intensywnego użytkowania tego egzemplarza przez różne redakcje nie spotkałem się z trzeszczącą deską rozdzielczą, ani innymi „głośnymi” elementami. Testowana wersja XCellence w standardzie posiada min. tapicerkę foteli z alcantary. Mały detal, ale dzięki niemu czułem się na fotelu kierowcy bardzo komfortowo. Kiedy ja byłem cały w skowronkach jak młody chłopak który dostał wymarzonego resoraka, bliska mi dama z którą podróżowałem sprowadziła mnie trochę na ziemię.. Czarne wnętrze łącznie z podsufitką może i jest ładne, ale strasznie szybko zbiera ślady po palcach.

To co pierwsze rzuca się w oczy zaraz po wejściu do auta to konsola środkowa, a konkretniej multimedialny interfejs (jak dodają złośliwi, interfejs z funkcją radia). Nawigacja satelitarna z 8-calowym ekranem dotykowym, odtwarzaczem CD, 2xUSB i 8 głośnikami oraz funkcją Full Link.

 

 

Czym jest Full Link?
Full Link to kompleksowe rozwiązanie technologiczne SEAT-a, które oferuje MirrorLinkTM, Android AutoTM i technologię firmy Apple CarPlayTM klientom dla uzyskania maksymalnej łączności między ich smartfonami i pojazdami.

Mógłbym napisać że system Full Link pracuje znakomicie i wymieniać jego potencjalne funkcje na kilka stron, ale życie bardzo szybko zweryfikowało zaawansowanie systemu. Jak się okazało mój telefon, choć jest zeszłorocznym flagowym modelem, to jednak jest zbyt nowy, aby połączyć się z wyżej wymienionym systemem. Kiedyś miałem za stary telefon, dziś za nowy. Gdybym był potencjalnym kupcem i nie wiedział, że zaledwie mała garstka telefonów z systemem Android współpracuje z Full Linkiem, chyba dostałbym gorączki. Pewnie się czepiam, ale wyznaje zasadę, że jeżeli płacę za coś duże pieniądze to jednak chciałbym aby wszystko działało tu i teraz. Nie kiedyś lub w nie wiadomo jakiej przyszłości.

Innym gadżetem, który znajdował się na liście wyposażenia tego modelu to kamera cofania z widokiem 360 stopni i wizualizacją 3D. Nie mam co prawda problemów z parkowaniem auta (choć do kamery cofania jestem bardzo przyzwyczajony), to jednak znalazłem ogromny plus widoku dookoła auta. Podjeżdżając do wysokiego krawężnika mam kontrole nad tym, aby nie zarysować felg. Mała rzecz, a cieszy. Z resztą takich dodatkowych gadżetów jest w tym aucie jeszcze trochę. Od kolorowym podświetleń drzwi na wyświetlanym logo po otwarciu drzwi kończąc.

 

 

Skoro jesteśmy przy gadżetach, to jeden zasługuje na więcej uwagi. Często mam tak że wsiadając do auta kładę swój telefon gdzieś pod konsolą środkową, tudzież gdzieś w okolicy. W Atece znalazłem super schowek i tam ulokowałem telefon, odpaliłem auto i po dwóch sekundach usłyszałem „plumknięcie”. Okazało się że położyłem telefon na dedykowanym miejscu do bezprzewodowego ładowania. Uwielbiam jak coś znajduje swoje miejsce i dodatkowo spełnia dodatkowe funkcje.
System audio zdaje egzamin i choć mam raczej „drewniane” ucho to moje subiektywne odczucia są naprawdę na wysokim poziomie zadowolenia.

Jazda Atecą nie sprawia większych problemów, a za sprawą napędu 4Drive żwawo rusza z miejsca nawet na mokrej nawierzchni. Dwulitrowy diesel o mocy 150 KM doskonale spisuje się w mieście, jak i w trasie, aczkolwiek nie jest demonem prędkości. Problemem dla Seata nie są również większe pagórki czy trochę bardziej dziurawy i błotnisty teren. Manualna skrzynia biegów w tym egzemplarzu była dla mnie zbawieniem od automatycznej przekładni DSG (którą osobiście bardzo lubię), dając mi dodatkową frajdę z jazdy.

 

 

Niestety przy mocnym bocznym wietrze czuć opory powietrza. Nie są zbyt wielkie, ale trzeba pamiętać że Ateca jest wyższym autem niż standardowe. Czytając różne opinie co do dokładnie tego egzemplarza, często pojawiały się opinie o twardości zawieszenia. Dla jednych będzie to problem, dla innych nie będzie to specjalnie irytująca rzecz.

Mimo iż rozmiary „Ateki” nie są spektakularne to w środku każdy z podróżnych znajdzie kawałek swojego miejsca. Dużo przestrzeni znajdzie się również w bagażniku, który ma pojemność 485 litrów. Testowany model wyposażony był m.in. w otwieranie klapy bagażnika za pomocą gestu (machania nogą pod zderzakiem). I znowu technika była mądrzejsza niż użytkownik, klapa czasem się otwierała, a czasem nie. Od czego to zależy nie mam pojęcia, natomiast kiedy w końcu opanuję tę magiczną sztukę obiecuję że stworzę odpowiedni poradnik dla początkujących.

 

Panie, a ile to cacko pali?

W mieście udało mi się zejść do 6,1l/100km, ale przyznaję że nie stosowałem się do zasad eco drivingu. W trasie osiągnięcie wyniku mniejszego niż 6 litrów nie będzie żadnym problemem. Dla ekomaniaków zapewne i 5 l będą do osiągnięcia.

Na popularnym portalu społecznościowym pochwaliłem się, że moja współtowarzyszka podróży zobaczyła coś, czego ja nie widziałem. I od momentu kiedy zdałem sobie z tego sprawę na mojej liście zachwytów pojawił się kolejny minus. Damskie oko dostrzegło dziwną barwę srebrnych listw ozdobnych wzdłuż linii okien. Srebrne były niestety tylko z nazwy. Na całej długości auta, listwy te pokryte były jakimiś zaciekami i przebarwieniami. Niestety to chemia złuszczyła chromy i auto, które przejechało zaledwie 14 tysięcy kilometrów miało pewne uszczerbki wizualne.

 

 

Ateca wybitnie przypadła mi do gustu. Wiele o niej słyszałem, wiele czytałem i duża część tego co przeczytałem była prawdą. To jest jedno z tych aut do których mógłbym bez zbędnego pisania wracać co chwila. Czuje się w nim pod każdym względem komfortowo i cieszę się każdym przejechanym kilometrem. Ma ona swoje wady, z drugiej strony nie są to wady które wykluczają to auto z jazdy (a jak wiadomo auta bez wad nie istnieją). Pozycja za kierownicą, dostęp do każdego przycisku czy sama frajda z jazdy oczarowała mnie do tego stopnia że zacznę poważnie zastanawiać się czy moim przyszłym autem nie będzie coś w stylu „Ateki”. Duża różnorodności opcji wyposażenia sprawia że każdy w Atece znajdzie coś dla siebie. Ceny podstawowych egzemplarzy zaczynają się od 77 000 zł, natomiast testowy egzemplarz kosztował 155 286 zł.

 

Tomasz Knapik

 

Wygląd: (8 / 10)
Wnętrze: (7 / 10)
Silnik: (6 / 10)
Skrzynia: (7 / 10)
Przyspieszenie: (7 / 10)
Jazda: (7 / 10)
Zawieszenie: (8 / 10)
Komfort: (7 / 10)
Wyposażenie: (8 / 10)
Cena/jakość: (6 / 10)
Ogółem: (70/100)

 

PS. Korzystając z okazji, dziękuje Eli za wspólną podróż i zauważenie rzeczy, które ja przegapiłem.

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: R4
Pojemność: 1968 cm3
Moc: 150 KM/3500 obr./min.
Moment: 340 Nm/1750 obr./min.
Skrzynia biegów: Manualna, sześciobiegowa
Prędkość max. 196 km/h
Cena 155 300 zł

 

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.