Test: Renault Twingo SCe 70

Pierwsze, całkiem oryginalne jak na swoje czasy Twingo produkowane było od 1993 roku bez większych zmian przez przeszło 14 lat. Drugie, produkowane od 2007 roku opuszczało fabrykę już tylko 7 lat. W 2014 roku nadszedł czas na trzecią odsłonę – najbardziej oryginalną stylistycznie i najbardziej zaawansowaną technicznie. Pytanie tylko czy tak odmienione, teraz już 5-drzwiowe Twingo powtórzy sukces dziadka i ojca, którzy sprzedali się razem w liczbie 3,5 mln egzemplarzy? Jeżdżąc francuskim mieszczuchem co chwilę zmieniałem zdanie w tej kwestii. Postaram się jednak dojść do konsensusu i odpowiedzieć na to pytanie. 

 

Nowe Renault Twingo zerwało całkowicie z wizerunkiem dwudrzwiowego półokrągłego żuczka dla kobiety. Obecnie do 3,5-metrowego nadwozia spakowano aż dwie pary drzwi. I trzeba przyznać, że ten zabieg wyszedł projektantom nad wyraz dobrze. Nadwozie wygląda świeżo i jest atrakcyjne dla oka, a tylna klapa z czarnego plastiku, spoiler i schowane w słupkach klamki tylnych drzwi dodają Twingo nawet lekko zawadiackiego uroku.

Środek, choć jest bardziej zabawkowy, urzeka kolorowymi i wesołymi wstawkami. Materiały są przyzwoitej jakości, a wszystko zaprojektowano tak, aby właściciele poprzednich generacji bardzo szybko odnaleźli się w nowym modelu – przeważają więc elementy sprawiające wrażenie jakby były odrysowane cyrklem na papierze. Projektanci wykazali się też pomysłowością. Przed fotelem pasażera znajduje się schowek wypełniony materiałowym etui, które przypadnie do gustu przede wszystkim kobietom – włożenie zawartości schowka do torebki zajmie bowiem raptem kilka sekund.

Mięsista, miła w dotyku kierownica pewnie leży w dłoniach, a przednie fotele bardzo sprężyście podtrzymują ciało w zakrętach. W dodatku zapewniają też bardzo poprawne podparcie dla szyi. W środku bez problemu zmieszczą się 4 osoby, a dostęp do 219-litrowego bagażnika jest bardzo prosty. Od razu mamy bowiem do dyspozycji płaską podłogę. Szkoda tylko, że aby go otworzyć musimy nacisnąć przycisk na pilocie i czekać kilka sekund aż pokrywa odskoczy. Producent nie przewidział niestety możliwości uwolnienia zamka ze środka. Nie przypadła mi do gustu również trochę za duża gałka skrzyni biegów, ale to tak naprawdę niuanse.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nowe Twingo, dzięki bliskiej współpracy ze Smartem (brat bliźniak modelu ForFour) przenosi Renault do pięknych czasów panowania ostatniego Mohikanina z tylnym napędem – pięknego i zwariowanego Renault 5 Turbo. Ale nie liczcie, że w Twingo uchowało się cokolwiek z jego narowistego charakteru. Symboliczna moc 70 KM krzesana z cherlawego silniczka nie gwarantuje bowiem żadnych emocji. Autku brakuje mocy w każdych warunkach – podczas startu ze świateł, wyprzedzania czy podjazdu pod górkę. Jest to też jeden z nielicznych samochodów, w których naprawdę mocno czuć wagę każdego dodatkowego pasażera. Wyjazd za miasto w cztery osoby to więc istna mordęga.

Mała moc i konieczność żyłowania silnika, żeby nadążyć za ruchem miejskim, odbija się też mocno na spalaniu. Twingo potrafi spalić nawet 10,5 litra w mieście, a średnia rzadko kiedy spada poniżej 8,5 litra. W dodatku 1.0-litrowym silniczkiem na wolnych obrotach zarzuca jak 650-centymetrową jednostką w Fiacie 126p; ręce na kierownicy drżą, a ciało wpada na fotelach w wibracje – mało to przyjemne. Nie liczcie też na możliwość wejścia driftem w zakręt. Wprowadzenie tylnych kół w poślizg to zadanie godne mistrza cierpliwości, a nawet, gdy już to się uda, to i tak całą zabawę psuje niewyłączalna elektronika.

Są też inne minusy tej nietypowej konstrukcji. Silnik, który znajduje się pod grubą matą i kawałem metalowej pokrywy z tyłu utrzymuje temperaturę roboczą wyższą o ok. 5 stopni od silników umieszczonych z przodu (ciekawe jak to będzie wyglądało za parę lat, gdy już chłodnica straci kilka procent swojej sprawności), a trudny dostęp do niego praktycznie uniemożliwia dolewanie oleju między przeglądami (producent obiecuje, że między wymianą oleju, poziom cieczy nie spadnie poniżej minimum… ciekawe). Z przodu, inaczej niż w Fiacie 126 p nie ma też bagażnika. Pod jedynie uchylaną do przodu maską znajdują się zbiorniczki z płynami ustrojowymi oraz akumulator, ale żeby się tam dostać np. w zimie, trzeba się porządnie ubrudzić (obejrzycie film poniżej).

Jest jednak coś, co dzięki tylnemu napędowi daje przewagę Twingo nad innymi autami segmentu A. Uwolnione od półosi napędowych przednie koła umożliwiają zawracanie praktycznie miejscu. Parkowanie w kopercie można w 3,8 metrowym miejscu (zmierzone centymetrem) uskutecznić zarówno wjeżdżając w miejsce przodem, jak i tyłem. Na zatłoczonych uliczkach wielkich miast okazuje się to bardzo przydatne. Niestety gorzej wypada sama jazda.

Twingo jest sprytne w mieście, ale daleko mu do pewności prowadzenia znanej np. z trojaczków od VAG-a. Na zakrętach małe Renault mocno się przechyla, a przy szybkiej zmianie pasa słabo dociążony przód nie zapewnia wystarczającej przyczepności. Słowa krytyki należą się również układowi kierowniczemu, który pracuje za lekko, przez co daleko mu do akceptowanej chociaż precyzji prowadzenia. Na słowa uznania zasługują natomiast mocne jak żyletki hamulce i w miarę przyjemne resorowanie, oczywiście jak na niewielkie gabaryty auta.

Czy zatem spora ilość miejsca w środku, rewelacyjna zwrotność, ładny wygląd i napęd na tył są w stanie przykryć takie wady, jak niedostatek mocy, fatalna charakterystyka pracy silnika i przeciętne prowadzenie? Nie jeździłem 90-konną odmianą z silnikiem 0.9 (tym samym, który pracował pod testowanym przeze mnie Renault Clio), ale patrząc na to, co otrzymujemy w testowanej wersji Intens za ok. 42 tys. zł nie jestem w stanie niestety polecić Twingo nikomu, kto ma wobec auta jakiekolwiek wymagania. Mimo to podejrzewam, że marketing Renault wywiązał się ze swoich zadań i autko sprzedawać się będzie bardzo dobrze…

Adam Gieras

 

Wygląd: 8 Stars (8 / 10)
Wnętrze: 7 Stars (7 / 10)
Silnik: 2 Stars (2 / 10)
Skrzynia: 6 Stars (6 / 10)
Przyspieszenie: 3 Stars (3 / 10)
Jazda: 4 Stars (4 / 10)
Zawieszenie: 6 Stars (6 / 10)
Komfort: 6 Stars (6 / 10)
Wyposażenie: 7 Stars (7 / 10)
Cena/jakość: 5 Stars (5 / 10)
Ogółem: 5.4 Stars (54/100)

 

 

Renault Twingo 1.0 Intens, podstawowe dane techniczne: 

 

Silnik: R3, benzynowy, 999 ccm
Moc: 70 KM przy 6000 obr./min.
Moment obrotowy: 91 Nm przy 2850 obr./min.
Skrzynia: 5-ręczna
Napęd: na koła tylne
Wymiary: 3595 x 1647 x 1557 mm
Rozstaw osi: 2492 mm
Poj. bagażnika: 219/980 l
0-100 km/h: 14,5 s
Prędkość maks.: 151 km/h

 

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoi obecnie jedynie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...