Test: Renault Talisman Grandtour 1.6 TCe Intense EDC

Europa powoli odchodzi od silników Diesla. Za kierownicą Renault Talismana kombi z doładowanym benzyniakiem sprawdziłem, czy jest czego żałować.

 

Następca Laguny gościł już na naszym portalu. Bartłomiej testował bardzo zbliżoną wersję. Czyli ze słabszym, benzynowym 1.6 turbo i automatyczną dwusprzęgłówką EDC. Różnice między “naszymi” egzemplarzami są dwie, ale znaczące. Po pierwsze, Talisman, którym ja miałem okazję jeździć, nie miał systemu 4Control, czyli tylnej osi skrętnej. Po drugie, ja testowałem świeżo wypuszczoną na rynek wersję kombi.

Czy to coś zmienia? W kwestii prowadzenia, skrętna tylna oś zapewne jest zauważalna. Ale Talisman i bez niej bardzo dobrze sobie radzi. W zakrętach zachowuje się neutralnie i wyraźnie daje znać o tym, że zbliża się do limitu swojej przyczepności.

Fakt, że trafiło mi się kombi, okazał się istotny, gdy pakowałem bagaże na weekendowy wyjazd. Walizki czterech osób, trochę sprzętu fotograficznego i parę nikomu niepotrzebnych klamotów… wydawało się, że to wszystko ledwo się zmieści, a tymczasem zajęło tylko troszeczkę miejsca gdzieś w rogu przepastnego bagażnika Talismana w tej wersji. Lubię to!

 

renault_talisman-18

 

 

Zwłaszcza że ten kombiak naprawdę zgrabnie wygląda. Chyba nie skłamię, jeśli napiszę, że lepiej od sedana. Poza tym, ten Talisman jest taki, jakiego już znamy. To komfortowe auto klasy średniej, pełne najnowszych gadżetów. Jego kokpit składa się przede wszystkim z wielkiego ekranu dotykowego, którym sterujemy większością funkcji samochodu. Nie jestem fanem tego rozwiązania, ale w tę stronę idzie obecnie motoryzacja i ciężko będzie to powstrzymać.

Oprócz tego, mała wpadka ergonomiczna przy umiejscowieniu przycisków obsługujących tempomat (są gdzieś w okolicy prawego podłokietnika), bardzo wygodne, skórzane fotele z funkcją masażu i dobre, LEDowe reflektory. Materiały wykończeniowe? Nie są idealne, ale jak na tę klasę, wystarczające. Co ważne, nic tu nie trzeszczy.
Dodajcie do tej układanki komfort na wysokim poziomie i wspomniane już, przyjemne prowadzenie.

A co z silnikiem? Czy odwrót od niegdyś uwielbianych w klasie D diesli to błąd?

 

renault_talisman-12

 

Dlaczego ropniaki sprzedają się coraz gorzej? Na pewno ze względu na coraz bardziej rygorystyczne normy czystości spalin, które sprawiają, że motory wysokoprężne stają się bardziej skomplikowane i “wykastrowane”. Ale przede wszystkim dlatego, że największy wróg diesli, czyli silniki benzynowe, są obecnie w stanie palić niemal tak samo mało. Nie są tak proste konstrukcyjnie, jak kiedyś, ale w dalszym ciągu pozostają tańsze od ropniaków. I mimo że pod maską Talismana mogą pracować też diesle, do realiów roku 2016 najlepiej pasuje obecny w tym egzemplarzu turbodoładowany benzyniak.

Jak wspomniałem – ma 1.6 litra pojemności i 150 KM. Jeździ… o wiele lepiej, niż można się tego spodziewać. Jest elastyczny, żwawy i naprawdę niczego mu nie brakuje. Zapewnia przyspieszenie już od niskich obrotów i nie ma sensu kręcić go wysoko. To spodoba się tym, którzy czują nostalgię za dieslami. Do tego motoru świetnie pasuje skrzynia EDC. To dwusprzęgłówka i – przyznam szczerze – pracuje bardziej płynnie, niż DSG z grupy VW.

 

renault_talisman-11

 

Spalanie w trasie może wynosić około 6.5 litra na sto kilometrów przy jeździe z prędkościami przepisowymi na drogach ekspresowych i autostradach. To wynik godny niezłego TDI. Miasto to około 8-8.5 litra, co nadal nie jest złym rezultatem. Wynik Bartłomieja podczas jego testu było o około litr wyższy, ale to może być kwestia stylu jazdy lub… konkretnego egzemplarza.

Podsumowując, poza pogmatwaną obsługą ekranu dotykowego, nie znalazłem w Talismanie znaczących wad. Jednocześnie, mimo swej poprawności, Renault w żadnym wypadku nie jest nudne. Przeciwnie – to jedna z ciekawszych propozycji w tym segmencie. Naprawdę warto ją rozważyć.

Mikołaj Adamczuk 

zdjęcia: Dominika Szablak 

 

 

Wygląd: 9 Stars (9 / 10)
Wnętrze: 8 Stars (8 / 10)
Silnik: 8 Stars (8 / 10)
Skrzynia: 9 Stars (9 / 10)
Przyspieszenie: 7 Stars (7 / 10)
Jazda: 7 Stars (7 / 10)
Zawieszenie: 8 Stars (8 / 10)
Komfort: 8 Stars (8 / 10)
Wyposażenie: 8 Stars (8 / 10)
Cena/jakość: 8 Stars (8 / 10)
Ogółem: 8.0 Stars (80/100)

 

 

 

DANE TECHNICZNE

Silnik: R4, benzynowy, turbo, 1618 ccm
Moc: 150 KM / 5200 obr/min
Moment obr.: 220 Nm / od 1750 obr/min
Skrzynia biegów: 7 biegowa, automatyczna EDC
Napęd: na przednie koła
Wymiary: 4848 / 1869 / 1463 mm
Rozstaw osi: 2808 mm
Poj. bagażnika: 608 – 1022 l
Śr. zuż. paliwa: 7 l/100 km
0-100 km/h: 9,6 s
V maks: 215 km/h
Cena: od 111 900 zł

 

Dyskusja

komentarzy

Mikołaj Adamczuk

Mikołaj Adamczuk

Pasjonat motoryzacji od dziecka. Uczył się czytać na katalogach „Samochody Świata”, a jego pierwsze słowa to podobno „dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna”. Na Wartburgi kiedyś mówił „cham”, zanim mama nie wytłumaczyła mu, że chodziło jej o kierowcę, a nie o samochód. Zapisuje wszystkie modele aut, które prowadził (powoli zbliża się do trzystu). I chociaż na jego liście jest wiele mocnych i drogich pojazdów, to zadziwiająco dużą radość z jazdy dały mu też Fiat Uno 0.9 i Citroen Berlingo z wolnossącym dieslem. Lubi hot hatche, chociaż coraz częściej myśli też o wielkiej, wygodnej limuzynie – czy to już starość? Po godzinach wraz z dwoma kolegami rozkręca bloga: www.fahrwerk.pl