Test: Renault Talisman Grandtour 1.6 dCi 130 KM – kompan w podróży

Kilka tygodni temu przypomniałem sobie, że w tym roku nie byłem jeszcze na urlopie. Parę telefonów później miałem już termin i cel. Trzeba było się jeszcze tam jakoś dostać – padło na Renault Talisman Grandtour. Czy to była dobra decyzja?

 

Na pierwszy rzut oka duże i wygodne kombi z oszczędnym dieslem pod maską nie mogło być lepszym wyborem na trasę do Chorwacji. Teoretycznie więc wybrałem najlepszą opcję. Praktycznie było już mniej kolorowo, ale zacznijmy od początku.

Renault Talisman zastępując Lagunę otworzyło nowy trend projektowy współczesnych modeli francuskiego producenta. Dzięki temu auto jest świeże i wygląda bardzo nowocześnie. Nawet w „rodzinnym” wydaniu Talisman zachowuje spójność projektu i może się podobać. To niskie, szerokie kombi w agresywnym designersko wydaniu.

 

 

Trudno określić design auta za cechę jego praktyczności, aczkolwiek około 4,9 m długości może na początku sprawiać wiele trudności podczas manewrowania samochodem w wąskich uliczkach. Na szczęście dzięki kamerze cofania oraz czujnikom wokół całego samochodu (do dyspozycji miałem również asystenta automatycznego parkowania) udało mi się nie uszkodzić bordowego lakieru.

Dzięki niemu oraz 18-calowym felgom o ciekawym wzorze samochód naprawdę mi się spodobał. Nie do końca jestem przekonany jednak do przodu Talismana (jak i reszty aut Renault), w którym zastosowano reflektory do jazdy dziennej (wszystkie światła w Talismanie były w technologii LED) w dziwnym kształcie liter C. Sytuację ratuje spory grill pełny chromu. Tego materiału w sumie nie brakuje w całej karoserii. Z drugiej jednak strony jestem fanem tyłu auta, gdzie przedłużenie tylnych reflektorów na cała klapę bagażnika (nawiasem mówiąc w naszym egzemplarzu otwierana automatycznie) wygląda zjawiskowo, zwłaszcza po zmroku.

W wieczorowej porze nieźle wygląda również wnętrze samochodu. To zasługa różnokolorowego podświetlenia ambientowego. Kilka barw można zauważyć od podświetlenia nóg, deski rozdzielczej po zegary lub boczki drzwi. Niestety projekt deski rozdzielczej Renault Talismana jest trochę plastikowy, aczkolwiek przeorany elektroniką i ciekawymi listwami ze specjalnym dekorem. Niestety również materiały są raczej twarde, a ich spasowanie po kilkudziesięciu tysiącach kilometrów może dać o sobie znać. Jednakże podczas intensywnego, urlopowego używania żadne niepokojące dźwięki nie dochodziły do naszych uszu.

 

 

W aucie słychać było jedynie dobre audio od Bose. Otoczenie oraz szum powietrza nie dochodził również do wnętrza podczas autostradowych przejazdów, więc mogę powiedzieć, że Renault Talisman jest nieźle wyciszony. Na komfort podróżowania wpłynęło też niezłe wyposażenie testowanego egzemplarza. Nawigacja, łączność z internetem, dwustrefowa automatyczna klimatyzacja, podgrzewane fotele przednie oraz kierownica to tylko niektóre bajery, które wchodziły w skład wyposażenia Intens. Najbardziej w trasie polubiłem funkcję masażu fotelu kierowcy. Do pełni szczęścia w gorącej Chorwacji brakowało jedynie wentylowanych siedzeń.

Nie brakowało jednak przestrzeni. Talisman Grandtour to naprawdę spore auto i czuć to we wnętrzu. W pełni komfortowo będzie nim podróżować nawet 5 pasażerów. Ustawny bagażnik z ukrytymi schowkami w podłodze pomieści 572 litry do poziomu rolety, którą oczywiście można złożyć i wyjąć. Gdyby to było mało, do relingów spokojnie można przymocować bagażnik dachowy (w naszym egzemplarzu nie było szyberdachu). Poza tym w aucie jest sporo schowków. Nawet w podłokietniku pojawił się klimatyzowany pojemnik na 2 butelki.

 

 

To co może zaciekawić w środku Talismana to 8,7-calowy tablet systemu R-Link. To w nim skrywa się centrum sterowania samochodem oraz wszystkimi elektronicznymi udogodnieniami. Jego dotykowy wyświetlacz można spersonalizować do własnych potrzeb. Działa dosyć intuicyjnie i przyjemnie na dotyk, przy tym się nie zacinając. Co nim możemy wybrać? Kolor podświetlenia, motyw zegarów lub choćby włączenie ekranu Head-up za kierownicą.

Renault Talisman Grandtour można modyfikować nie tylko w wizualny sposób. Opcje Multi-sense mogą dopasować samochód do naszych potrzeb. Pięć trybów jazdy (w tym Perso do własnej konfiguracji) znacznie zmienia działanie samochodu. Zmiany wpływają na zawieszenie, działanie układu kierowniczego czy pracę silnika lub pedału przepustnicy oraz skrzyni biegów. Niestety można również aktywować emulator pracy silnika – nieładnie Renault.

Głosu silnika jednak nie ma co słuchać, ponieważ pod maską Talismana znalazł się 130-konny motor wysokoprężny o pojemności 1,6 litra. Połączono go z dwusprzęgłowym automatem EDC, który posiada 6 przełożeń. Tandem tych dwóch mechanizmów działał poprawnie, by nie powiedzieć – przeciętnie. Biorąc pod uwagę gabaryty samochodu silnik jest po prostu za słaby. Dużo lepiej sprawdziłaby się tutaj wersja 160-konna.

 

 

Opóźniony kickdown oraz wolne przyspieszanie (10,8 s do setki) przeszkadza w trasie. Zwłaszcza gdy droga jest wąska i wymaga częstego wyprzedzania. Taki manewr potrzebuje dokładnego przemyślenia, ponieważ maksymalny moment obrotowy równy 320 NM po prostu w tej budzie jest niewystarczający.

Na szczęście silnik diesla zapewnia atrakcyjne spalanie. W trasie wystarczy mu spokojnie 5-6 litrów, nawet gdy jazda jest szybka. W mieście można zmieścić się w granicach 7 litrów. To powoduje, że Talisman odwdzięczył się rachunkami na stacjach paliwowych. Niestety pojemność baku to tylko 52 litry – mogło być więcej.

 

#instavlog – Renault Talisman Grandtour 1.6 dci 130 KM

O #Renault #Talisman mogliście już poczytać (http://bit.ly/2ydC9WA), ale nie bylibyśmy sobą gdyby nie było też krótkiej relacji #wideo! Zapraszamy na kolejny #instavlogRenault PL

Opublikowany przez Motopodprad.pl na 12 października 2017

 

Wspomnę jeszcze na chwilę o zawieszeniu. Dzięki Multi-sense, o którym już wspomniałem, samochód może być bardzo miękki lub trochę mniej. Nie nazwałbym Talismana Grandtour autem nastawionym na sport, ale dzięki systemowi czterech kół skrętnych prowadzi się bardzo pewnie. Kierując nim nie trzeba martwić się zakrętami, ponieważ 4Control czuwa i tylna oś nie ucieka, nawet na nierównościach. Zauważalną różnicę czuć jednak przy wyższych prędkościach.

 

 

Czy zatem Talisman Grandtour był odpowiednim wyborem? Miał sporo zalet, zwłaszcza jego walory praktyczne, które bardzo pomogły podczas urlopu. Auto zmieściło wszystkie nasze bagaże i w bezpieczny sposób dowiozło nas do celu. Co najważniejsze zrobiło to w miarę komfortowo i bez problemów.

Oczywiście mogło być troszkę szybsze i mocniejsze, ale jest na to rada – inny silnik. Ten egzemplarz w takiej specyfikacji jak na zdjęciach to wydatek 150 tysięcy złotych i biorąc pod uwagę co miał na pokładzie, to naprawdę dobra kalkulacja.

 

Konrad Stopa

Fot. Tomasz Knapik

 

Wygląd: (9 / 10)
Wnętrze: (7 / 10)
Silnik: (7 / 10)
Skrzynia: (7 / 10)
Przyspieszenie: (5 / 10)
Jazda: (7 / 10)
Zawieszenie: (8 / 10)
Komfort: (9 / 10)
Wyposażenie: (9 / 10)
Cena/jakość: (9 / 10)
Ogółem: (77/100)

 

 

Dane Techniczne:

Silnik: R4
Pojemność: 1598 cm3
Moc: 130 KM/4000 obr./min.
Moment: 320 Nm/1750 obr./min.
Skrzynia biegów: Automatyczna, sześciobiegowa
0-100 km/h: 10,8 s
Prędkość max.: 205 km/h
Cena: ok. 148000 PLN

Dyskusja

komentarzy

Konrad Stopa

Konrad Stopa

Motopasjonat z krwi i kości. Od najmłodszych lat jego ulubioną zabawą było zgadywanie samochodów po dźwięku silnika. Najlepszym prezentem na gwiazdkę, o czym wiedzą najbliżsi, niezmiennie jest prasa motoryzacyjna z całego roku. Pisze dla Was z humorem i pewną dozą uszczypliwości, ciesząc się z każdego komentarza pod swoimi tekstami.