Test: Renault Laguna Coupe 2.0 dCi 178KM

Renault tak mocno popsuło sobie opinię Laguną II, że nawet trzecią odsłoną tego popularnego auta w niepopularnym nadwoziu coupe nie udało się sytuacji uratować. A szkoda, bardzo szkoda. Chociaż (po kilku minutach zastanowienia) to może i dobrze – mamy samochód, który jeszcze za swojego życia aspiruje do miana evergreena i w pełni na to zasługuje.

Lagunę III zaprezentowano w 2007 roku. Jej dość zachowawcza stylistyka nie wywołała co prawda burzy wśród rozemocjonowanych fanów, ale trzeba przyznać, że po 8 latach produkcji to auto starzeje się z prawdziwą gracją. Mimo to niebawem Laguna III zniknie z salonów, zniknie też sama nazwa modelu produkowanego od 1993 roku, a jej koreańsko-francuski następca, Renault Talisman ma podobno wytyczyć zupełnie inną drogę a klasie.

Zostawmy jednak przyszłość, wróćmy na chwilę do przeszłości. W tym samym 2007 roku, Renault pokazało coś więcej, niż tylko zwykłą, pakowną, dobrze wykonaną, pozbawioną wpadek technologicznych Lagunę. Pokazało bowiem piękne coupe, którego idealne proporcje, niepowtarzalna stylistyka i ta trafiona w punkt dawka elegancji nie pozwalają do dziś przejść mi obok tego auta obojętnie. Moim zdaniem Laguna Coupe to najładniej starzejące się auto na rynku, zgadzacie się?

Jeśli nie, to nie będę Was przekonywał na siłę, ale pokażcie mi samochód, który powstał na bazie rodzinnego auta, a o którym mówią “Aston Martin dla klasy średniej”. Znacie jakiś? Właśnie! Nie ma. Jest tylko Laguna, i choć to wyświechtane już powiedzenie trochę może już jej ciążyć, to jednego nie można temu projektowi odmówić – dzięki temu, że trzydrzwiowych Lagun nie widujemy często na mieście, każdy egzemplarz dodaje stylu na nudnych, “zamieszkiwanych” głównie przez kombi, vany i sedany ulicach. Moim zdaniem Laguna Coupe to wręcz idealny za parę lat youngtimer, a już dziś bardzo ciekawa propozycja na rynku aut używanych w kwocie ok. 50 tys. zł. Czy jednak warto szarpnąć się na nowy egzemplarz? Postaram się na to pytanie odpowiedzieć.

DSC_0095

Jeżeli podejdziemy do zakupu nowego auta wrażliwą stroną emocjonalną, a pragmatyzm zostawimy innym, Laguna jest świetnym wyborem. Zwarta linia, piękny “zadek”, nie za dużo chromu, pociągłe przednie światła, duży zderzak z ogromną chromowaną kratką przypominającą zęby rekina, ciekawe przetłoczenie w dolnej części drzwi i kawałka tylnego błotnika oraz tylna, zwężająca się ku górze klapa z pociągłymi światłami, tworzą razem obraz bardzo smacznego gran turismo.

Nieco rozczarowania czeka na miłośników pięknych kształtów w środku. Cóż, projekt deski rozdzielczej nie dość, że trochę się już zestarzał, to jeszcze nie różni się niczym od tego, który znajdziemy w każdej innej Lagunie liftback lub kombi. Moim zdaniem ta deska rozdzielcza nie pasuje i nigdy nie pasowała do tego auta. Owszem, jest wykonana z dobrych materiałów, bardzo miękkich w dotyku, a jej rozplanowanie i spasowanie nie budzi żadnych zastrzeżeń, ale patrząc na to, co styliści przygotowali nam na zewnątrz, czegoś tu zdecydowanie brakuje.


To samo dotyczy zegarów – pasują bardziej do 100-konnego Megane niż zgrabnego coupe. Na plus trzeba jednak zaliczyć dobrze leżącą w rękach kierownicę – jak zwykle z bezsensownymi przyciskami od tempomatu (trzeci przycisk obsługi tego urządzenia znajduje się pod podłokietnikiem) – oraz czytelny i łatwy w obsłudze system infomedialny. Renault już od jakiegoś czasu montuje pokrętło między siedzeniami. Nie jest ono co prawda tak rozbudowane, jak to w systemie i-Drive BMW, ale to nie przeszkadza – ważne, że dobrze reaguje na polecenia kierowcy; trasę w nawigacji ustawia się dość łatwo, a sama nawigacja jest bardzo czytelna. To samo zresztą dotyczy multimediów – obsługa radia, komputera pokładowego i odtwarzacza CD-USB przebiega bezproblemowo, a dźwięk płynący z głośników jest naprawdę wystarczający.

DSC_0045

Osobny akapit poświęcę fotelom – te mnie w sobie po prostu rozkochały. Są potężne, szerokie, wygodne i dobrze trzymają w zakrętach. Powiem szczerze, że nie jestem miłośnikiem ściskania mojego ciała przez mocno wyprofilowane boki foteli Recaro, np. w najnowszym Focusie ST – na dłuższą metę, mimo że nie jestem otyły, ich przyleganie do ciała mnie męczy. Dlatego potężny kawał skórzanego fotela Laguny, na którym się nie zsuwałem, a po 600 km trasy wysiadłem, jakbym przejechał może 50, bardzo przypadł mi do gustu. Co ciekawe, również dwójka pasażerów tylnej kanapy nie powinna narzekać, a o to, żeby zajęcie przez nich miejsca nie było trudne dba funkcja elektrycznego przesuwania całych przednich foteli do przodu (problem z wejściem mogą mieć jednak osoby powyżej 180 cm wzrostu). Za tylną kanapą znajduje się całkiem pakowny bagażnik o pojemności 423 litrów – jego pojemność i regularne kształty wystarczają, żeby cieszyć się coupe nie tylko podczas weekendowych przejażdżek, ale też dłuższych wakacji. Niestety względy wizualne utrudniają zapakowanie do niego czegokolwiek – otwór jest naprawdę mały.

Jeżeli możemy mówić o podobieństwie Laguny do Astona Martina z zewnątrz, to na pewno nie znajdziemy go pod maską samochodu. Francuzi wpadli bowiem na kontrowersyjny pomysł i pod maskę gran turismo wrzucili 2-litrowy silnik wysokoprężny. Pewnie każdy miłośnik motoryzacji wolałby zobaczyć tu V6 (było w ofercie) lub jeszcze lepiej V8, ale takie mamy czasy, że włodarze marek wolą postawić na czterocylindrowe silniki uturbione, najlepiej o jak najmniejszej pojemności. W Lagunie 2-litrowa jednostka zasilana ropą dość szybko jednak do siebie przekonuje.

Dźwięk silnika do bardzo dobrze wyciszonej kabiny praktycznie w ogóle nie dociera, a kierowca może rozkoszować się osiągami, niskim spalaniem, a co za tym idzie – dalekim zasięgiem auta. Choć 8,5 sekundy do setki to nie są oszałamiające osiągi, 180-konna jednostka produkuje aż 400 Nm maksymalnego momentu obrotowego, dzięki czemu mocy podczas jazdy naprawdę nie brakuje. Również elastyczność jest mocną stroną tego silnika – wyprzedzanie na trasie może odbywać się bez redukcji biegów, a nawet gdy lubicie pobawić się lewarkiem, praca skrzyni biegów, jak na francuskie auto, bardzo miło Was zaskoczy. Skrzynia pracuje bowiem lekko i płynnie, a biegi wchodzą z niespotykaną wręcz w innych produktach marki precyzją. W Megane GT220, którym jeździłem w lipcu biegi wchodziły o wiele gorzej.

DSC_0010

Laguna Coupe ma pod nadwoziem jeszcze jeden atut – system 4Control. Jest to nic innego, jak skrętna oś tylna, która podczas jazdy w zakrętach bardzo pomaga w jak najszybszym ich pokonywaniu, a podczas manewrowania ułatwia zawracanie. Jak to działa? Do prędkości 60km/h koła tylnej osi skręcają się maksymalnie o 3,5 stopnia w kierunku przeciwnym do kół przednich. Powyżej tej prędkości, kąt skrętu względem osi podłużnej pojazdu zostaje lekko zmieniony w tym samym kierunku, co koła przednie, a w sytuacjach podbramkowych osiąga swoją maksymalną wartość wynoszącą 3,5 stopnia. W praktyce oznacza to, że wejście w ostry zakręt z prędkością znacznie przewyższającą zdrowy rozsądek to dla Laguny kaszka z mleczkiem. Samochód w zakrętach prowadzi się bowiem jak marzenie. Jedynie układ kierowniczy mógłby być bardziej stabilny przy wyższych prędkościach. Biorąc jednak pod uwagę zawieszenie o dość miękkich, komfortowych nastawach, Laguna to bardziej cruiser niż wyścigowiec, więc nie ma sensu się do tego przyczepiać.

Czy warto się nią więc zainteresować? Cóż, nowa w salonie – o ile jeszcze znajdziecie u dilera niesprzedany egzemplarz – to wydatek od 113 do niecałych 140 tysięcy złotych. Biorąc pod uwagę przyjemność z jazdy warto wydać te pieniądze, jednak tylko wtedy, gdy samochodem jeździcie dłużej niż 3-4 lata. Wchodzący na rynek Talisman na pewno bardzo szybko obniży bowiem ceny używanych Lagun, a to oznacza, że na rynku wtórnym możecie rozpocząć polowanie na prawdziwego białego kruka, który przekonuje do siebie nie tylko wyglądem, ale też wygodą podczas dalekich tras. Myślę, że wśród europejskich propozycji nie ma drugiego takiego auta!

Adam Gieras

 

 

Wygląd: 9 Stars (9 / 10)
Wnętrze: 7 Stars (7 / 10)
Silnik: 8 Stars (8 / 10)
Skrzynia: 8 Stars (8 / 10)
Przyspieszenie: 7 Stars (7 / 10)
Jazda: 8 Stars (8 / 10)
Zawieszenie: 7 Stars (7 / 10)
Komfort: 8 Stars (8 / 10)
Wyposażenie: 7 Stars (7 / 10)
Cena/jakość: 7 Stars (7 / 10)
Ogółem: 7.6 Stars (76/100)

 

 

 

Dane techniczne:

Silnik: turbodiesel, R4, 16v
Pojemność silnika: 1995 ccm
Moc: 178 KM przy 3750 obr./min
Moment obr.: 400 Nm przy 2000 obr./min
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna
Napęd: na przód
0-100km/h: 8,5 s
Vmaks: 223 km/h
Zużycie paliwa (test): 7,6/5,6 (l/100km) (miasto/poza miastem)
Pojemność baku: 66 litrów
Wymiary: 4643/1812/1401 mm
Waga: 1539 kg
Pojemność bagażnika: 423 l
Opony: 225/45 R18
Cena wersji podstawowej: 113 350 PLN
Cena wersji testowanej: 136 900 PLN

 

Dyskusja

komentarzy

Adam Gieras

Adam Gieras

Cześć! Jestem pomysłodawcą portalu MotoPodPrąd i od samego początku pełnię zaszczytną funkcję redaktora naczelnego. Urodziłem się w 1984 roku w Warszawie, z wykształcenia jestem politologiem i prawie dziennikarzem (jak prezydent Kwaśniewski, chociaż studiów nie skończyłem...), a od kilku lat zawodowo poruszam się w świecie afiliacji. Myślę, że mogę nazywać się pasjonatem motoryzacji od dziecka – już w wieku 2-3 lat pytałem o każdy samochód spotkany na ulicy: „co to?”, a dorośli musieli udzielać odpowiedzi. W wieku 10 lat pamiętałem dane techniczne i ceny wszystkich modeli dostępnych na polskim rynku – prenumerata gazety „Auto Bazar” była dla mnie ważniejsza niż nowy rower czy deskorolka. Prawo jazdy zacząłem robić na 3 miesiące przed ukończeniem 17 lat i odkąd odebrałem upragniony dokument nie rozstaję się z czterema kółkami. Dzięki motopodprad.pl udało mi się spełnić nie jedno marzenie – za co dziękuję także Wam, Czytelnikom. Prowadziłem kilkaset samochodów, więc myślę, że wreszcie poza teoretyzowaniem, mogę coś o motoryzacji powiedzieć i być może będę miał rację. Z testowania czerpię przyjemność, ale nie mierzę samochodów linijką, nie sprawdzam każdego plastiku pod względem faktury, nie interesuje mnie jaki rodzaj koła zapasowego lub zestawu do pompowania znajduje się pod podłogą. Od tego są inni. Uwielbiam auta z przełomu lat 80- i 90-tych. W moim skromnym garażu stoi obecnie jedynie Renault Laguna III 2.0 dCi 150 KM AT, zwana Francą. Chciałbym na co dzień jeździć Lexusem LS400 z końcówki lat 90-tych. W sumie to nie wiem czemu nim jeszcze nie jeżdżę...