Test: Peugeot 5008 Allure 1.6 THP – indywidualista na przekór…

Są auta, o których nie śni się po nocach i które nie przyspieszają bicia serca niknąc w miejskim zgiełku. Sprawdźmy zatem, czy spory Peugeot okazał się marzeniem kierowcy, czy sennym koszmarem? Zapraszam.

 

Testowany egzemplarz to druga odsłona produkowanego w latach 2009-2016 modelu 5008. Niezbyt popularny w naszym kraju van, w 2017 roku doczekał się udanej drugiej osłony modelu. Nie jest to face lifting. Producent z Paryża zaproponował całkowicie nowy pojazd. Auto zyskało bardziej wyrazisty charakter, nabrało świeżości, agresywnej, lekko zaczepnej stylistyki. Wygląda rewelacyjnie i może stać się ciekawą propozycją w klasie samochodów rodzinnych.

Z zewnątrz widać analogię do mniejszego SUV-a z palety francuskiej marki – modelu 3008. Nasza testówka przejęła z mniejszego brata design – wygląda zjawiskowo, może nie do końca przekonuje mnie kolor “złoty pyrit”, ale zdecydowanie robi wrażenie, a najbardziej uwagę skupiają… reflektory. Są ciekawie zaprojektowane, szczególnie te z przodu auta – przypominają ślad lwich pazurów. Bryła SUV-a jest zwarta i na drogach niczego nie udaje – ten liczący prawie 465 cm pojazd jest bardzo dobrym, przestronnym sprzymierzeńcem rodziny.

 

 

Środek zdaje się to potwierdzać. Auto umożliwia jednoczesne przemieszczanie się 7 osób i co ciekawe – na polskim rynku nie będzie 5-osobowej konfiguracji. Pierwszy rząd zawsze traktowany jest priorytetowo. Kierowca i pasażer mają bardzo dobre warunki do podróży, a o opiekę kręgosłupów dbają wygodne obszerne siedziska i regulowane oparcia z funkcją 5 rodzajów masażu i 3 poziomów intensywności. Nawiasem mówiąc, masaż foteli jest słyszalny, nie przeszkadza w jeździe, ale podczas testu zwracał uwagę współpasażerów. Fotele w drugim rzędzie są również indywidualne, przypominają nieco te znane z linii lotniczych. Jeśli w głowie pojawiło się wam logo węgierskiego lub irlandzkiego taniego przewoźnika to spieszę wyjaśnić. Skojarzenia nie mają nic wspólnego z ciasnotą i brakiem wygody – nic z tych rzeczy – miejsca jest nadal dużo, pasażerowie mogą ustawiać siedziska i oparcia w wielu płaszczyznach, a ci siedzący za fotelami pierwszego rzędu mają do dyspozycji lotnicze stoliki do jedzenia czy pracy i rolety w oknach. Z pewnością warunkom podróży bliżej do tych znanych z klasy business niż economy tanich linii. Ostatni rząd siedzeń? Jest ukryty pod podłogą prawie 800-litrowego bagażnika. Wygoda na ostatnich dwóch miejscach jest ograniczona, cóż są to raczej awaryjne miejsca, ale nie oszukujmy się – u konkurentów również tak jest. A może nawet gorzej.

 

 

Jeśli jesteśmy przy bagażniku, warto wspomnieć o jednym – prawie 2000 l pojemności przy złożonych fotelach i możliwość przewiezienia długich ładunków – ok. 320 cm, gdy złożymy siedzenie pasażera w pierwszym rzędzie. Drobna rada… polecam kliknięcie opcji bezdotykowego otwierania bagażnika – klapa jest dość ciężka i tej opcji nie powinniśmy pominąć.

Na tym nie koniec analogii do transportu lotniczego. Wnętrze… tu trzeba przystanąć na chwilę i pokontemplować styl, jaki tu panuje. Cóż jest bardzo ciekawie… i jak widać w aucie rodzinnym nie musi być nudno. Nie oznacza to, że panuje tu przepych. O nie! Wnętrze zachowane jest w minimalistycznym stylu, nie ma tu natłoku przycisków, pokręteł i przełączników, a te które są niezbędne, zostały umieszczone w centralnej części deski i zachowane w lotniczym stylu. Charakteru auta nadają materiały użyte na desce oraz boczkach. Czerń miłych w dotyku miękkich plastików przełamano szarymi materiałowymi implementacjami przypominającymi te z BMW i3. Wnętrze jest moim zdaniem bardzo ciekawe i pozwala się zrelaksować.

Jeżeli już o relaksie mowa, to wspomniane wygodne fotele, a w sumie faktura i przepiłowania miękkiej skóry, są wisienką na torcie. Jak na z pozoru nudny rodzinny autobus, to efekt pracy Francuzów zdecydowanie się podoba, choć ja do testowanej wersji 5008-ki dodałbym dach panoramiczny – auto jest spore, przydałoby się doświetlenie światłem słonecznym i niemała atrakcja dla dzieciaków.

 

 

Dobrze, czas siąść za kierownicę naszej testówki. Ta w 5008 jest “malutka” – i wyjątkowo przyjemnie łączy kierowcę z drogą. Od razu przypominają mi się młodzieńcze lata, jak u redakcyjnego kolegi biliśmy rekordy w Gran Turismo. Palec wędruje na przycisk start i … nic. Elektronika lubi być pewna co chcesz zrobić. Należy przytrzymać przycisk i jest… silnik w ruch, a więc jedziemy!

Nie jestem zwolennikiem benzynowych jednostek do napędzania dużych aut. Większy moment obrotowy, wyraźnie niższe spalanie oraz wyższe przebiegi, jakie silniki mogą pokonać, zdają się jasno wskazywać zwycięzcę do napędzania suvów czy vanów… O dziwo nie w przypadku testowanego lwa. Zestaw benzynowego doładowanego motoru sprzężonego z automatyczną hydrokinetyczną przekładnią automatyczną jest niezwykle harmonijny – 165-konny benzyniak nie jest przesadzony w żadną ze stron. Jest optymalny jak kupowanie mebli w IKEA – wszystko jest zbilansowane i doskonale pasuje. Silnik nie wyje, jest żwawy i chętnie reaguje na ruch prawej stopy. Skrzynia świetnie dogaduje się z jednostką napędową – jest szybka, nie szarpie i nie wrzuca zbyt wysokiego biegu bez potrzeby. Jest jeszcze przycisk SPORT – trudno powiedzieć, że jego kliknięcie wypuszcza lwa na polowanie, ale da się delikatnie odczuć większy pomruk. Serce auta zaczyna mocniej bić, skrzynia zrzuca bieg na niższy, reakcja na gaz staje się odrobinę lepsza i chętniej wskazówka podjeżdża pod czerwone pole.

 

 

Przy całej zabawie z tym autem nie widnieje widmo bankructwa. Małymi łyczkami silnik pobiera 95-kę, która nawiasem mówiąc, znika odrobinę za szybko. Dlaczego? 53-litrowy zbiornik paliwa, jak na spore rodzinne auto, jest trochę za mały – zapewnia około 600 km zasięgu przy uzyskanym w trakcie testu spalania przy rozsądnej jeździe na poziomie 7.2 l/100 km w mieście. Wyjazd na trasę potrafi zredukować wynik do poziomu 6.4 litra. Jak na 7-osobowy spory SUV wynik bardzo przyzwoity. Długo walczyłem ze sobą, aby przyznać, że do auta legitymującego się nieco ponad 1300 kg masy własnej nie ma potrzeby pakowania najmocniejszego silnika wysokoprężnego (180 KM), który wymaga najwyższej wersji wyposażenia GT oraz nie małej dopłaty 50 tys. zł (Allure od 117 tys. – GT od 166 tys.).

Przy całych tych ochach i achach dla jednostki napędowej, auto nie rozczarowuje prowadzaniem. Francuskie auta przyzwyczaiły nas do miękkiego zawieszenia, fantastycznej wygody, dobrego wybierania dziur i nierówności – tu nie jest inaczej. Auto nie może się wstydzić swoich korzeni, a przy tym jest zdecydowanie przewidywalne w zakrętach – karoseria nie ma tendencji do przechylania i niebezpiecznego pływania. Wygodne podróżowanie i pewne prowadzenie w rodzinnej “kanapie”. Brawo!

Czy wszystko sprawia takie wspaniałe wrażenie?

 

 

Nie! System info rozrywki jest słaby, po tygodniu spędzonym w fotelu kierowcy nie czułem się jak u siebie. System jest nieintuicyjny, polecenia są obserwowane na ekranie z opóźnieniem i po ustawieniu nie wracają do głównego ekranu. Nie lubię systemów, które wymagają przeklinania się przez menu, aby ustawiać najprostsze rzeczy, które zajmują tym kierowcę zanadto. I tak trochę tu jest. Choć muszę przyznać, że wyświetlacz – zegary przed oczami kierowcy są jedne z lepszych, jakie miałem okazję testować. Cockpit jest jasny, czytelny i wygląda zjawiskowo. Pod tym względem bez zastrzeżeń, a nawet więcej – może być wzorem.

W całości uznania dla producenta brak, chociaż opcjonalnego napędu na wszystkie koła troszkę mnie zraził. Tak… większość z właścicieli nie zjedzie z asfaltu, ale mi tego zdecydowanie brakowało – kilkugodzinne opady na mazurskich drogach i śliskie, głębokie błoto nie zachęcało do penetracji terenu, auto się uślizgiwało i nie prowadziło zbyt pewnie. Producent wprawdzie wyposażył 5008 w system advanced grip z kilkoma opcjami do ustawienia w zależności od rodzaju nawierzchni , ale o uczuciu braterstwa z autem poza utartymi szlakami możemy zapomnieć.

5008 to indywidualista z charakterem. Nie jest to senny koszmar, choć dla mniej cierpliwych i bardziej nerwowych ludzi system inforozrywki może powodować wzrost ciśnienia. Trzeba mu jednak oddać, że jako partner w życiu rodziny sprawdzi się wyśmienicie. Co prawda trzeba się go nauczyć, ale to nie powinno odstraszać. Nie jestem targetem producenta, ale gdybym potrzebował auta tego typu, z pewnością zastanowiłbym się nad zadziornym lwem, choć równie pewnie co po prospekty 5008, sięgnąłbym po broszurki z 3008, który na polskim rynku widywany jest coraz częściej.

 

Wygląd: 7 Stars (7 / 10)
Wnętrze: 8 Stars (8 / 10)
Silnik: 8 Stars (8 / 10)
Skrzynia: 8 Stars (8 / 10)
Przyspieszenie: 7 Stars (7 / 10)
Jazda: 8 Stars (8 / 10)
Zawieszenie: 7 Stars (7 / 10)
Komfort: 8 Stars (8 / 10)
Wyposażenie: 8 Stars (8 / 10)
Cena/jakość: 7 Stars (7 / 10)
Ogółem: 7.6 Stars (76/100)

 

 

 

 

Dane techniczne

Silnik: R4, 16V

Pojemność: 1598 cm3

Moc: 165 KM przy 6000 obr. min

Maksymalny moment obrotowy: 240 Nm przy 1400 obr./min

Skrzynia biegów: automatyczna EAT, sześciobiegowa

0-100 km/h: 9.2 s

Prędkość maksymalna: 206 km/h

Masa: 1365 kg

Cena: 99 900 zł (wersja podstawowa)

Cena egzemplarza testowanego: około 155 400 zł

 

Dyskusja

komentarzy

Bartosz Kowalczyk

Bartosz Kowalczyk

Pasjonat motoryzacji od najmłodszych lat. Lubi pogrzebać przy swoim aucie i naprawiać je samodzielnie. W testach zwraca szczególną uwagę na frajdę z jazdy oraz walory użytkowe samochodu. Z wykształcenia logistyk, traktujący dziennikarstwo motoryzacyjne jako przyjemną zabawę i rozwijanie swojego hopla. Miłośnik podróży starający się czerpać przyjemność z każdego pokonanego kilometra w swoim obecnym aucie – audi A3 Sportback. Największe marzenie motoryzacyjne – odrestaurowanie Youngtimera i podróż po zachodniej Europie.